Najnowsza interwencja Uważam Rze

Temat numeru

Bronisław Pierwszy

Maciej Zdziarski

Już dwie trzecie Polaków popiera partię prezydenta Komorowskiego

Bronisław Komorowski wkroczył w nowy rok bez wąsów. Dopytywany o zmianę wyglądu odpowiedział, że z zarostem jest jak z polityką. – Mogę mieć opcję z wąsami i bez wąsów – wyjaśnił, po czym udał się na narty do Bukowiny Tatrzańskiej. Ze stoku popłynęło przesłanie: „Zachęcam wszystkich kolegów polityków, wszystkich Polaków, aby zanim wybiorą się w Alpy, Apeniny albo w Pireneje, najpierw przyjechali w polskie góry".

Nikt nie miał wątpliwości, że to drwina z Donalda Tuska. Po powrocie z Dolomitów premier (jak zawsze starannie ogolony) musiał się tłumaczyć z zamiłowania do włoskich tras. Obiecał, że odpowie na apel prezydenta i niebawem pojedzie w polskie góry. Media ogłosiły werdykt: w pojedynku na narciarski patriotyzm duży pałac (Kancelaria Prezydenta) wygrał z małym pałacem (Kancelaria Premiera) 1:0.

Wujek Bronek

Prezydent czuje się pewnie – według CBOS ufa mu 69 proc. Polaków, co w zestawieniu z 42 proc. Donalda Tuska wygląda imponująco. Po niezbyt fortunnym początku kadencji rok 2012 przyniósł głowie państwa nie tylko wzrost zaufania społecznego, lecz także sukces wśród elektoratu Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli wierzyć sondażom, połowa wyborców Prawa i Sprawiedliwości pozytywnie ocenia prezydenturę Komorowskiego. To zaskakujące, gdy przypomnimy, że zwycięstwo nad liderem PiS nie było miażdżące, a rola prezydenta w konflikcie o krzyż pod pałacem powinna utrwalić wyborcze podziały.

Z Platformy dochodzą głosy, że finansowanie kampanii Komorowskiego było kiepską inwestycją

Komorowski zaczął urzędowanie od serii wpadek: podczas spotkania z Angelą Merkel i Nicolasem Sarkozym usiadł, zanim uczynili to goście. We wpisie do księgi kondolencyjnej poświęconej ofiarom trzęsienia ziemi w Japonii popełnił dwa błędy ortograficzne. Kompetencje Rady Bezpieczeństwa Narodowego poznał dzięki Wikipedii. Podczas wizyty w USA zalecał prezydentowi Obamie, aby pilnował wierności żony. To wszystko jednak nie miało wielkiego znaczenia. Z taką samą gorliwością, z jaką wyśmiewano najdrobniejsze błędy Lecha Kaczyńskiego, pomyłki Bronisława Komorowskiego były przedstawiane jako sympatyczne niezręczności, podkreślające ludzki wymiar głowy państwa.

Trudno zresztą zaprzeczyć, że w lapsusach Komorowskiego jest coś ujmującego. Kiedy myli imiona i nazwiska (np. mówi  o „Wisławie Czymborskiej" czy „Stefanie Karolu Wyszyńskim"), przypomina sympatycznego wujka na imieninach. Niby wprawia nas w zakłopotanie, ale czujemy, że jest swojakiem lubianym przez całą rodzinę. Prezydent zrozumiał, jaka to szansa. Wrzuca więc kolejne bon moty, wzmacnia wizerunek brata łaty i buduje polityczny plan, zostawiając w tyle Tuska. Kończy się czas energetycznego Donalda, nadchodzi era wujka Bronka.

Szorstka przyjaźń

Relacje dużego i małego pałacu szybko wkroczyły w fazę szorstkiej przyjaźni. Bronisław Komorowski pokazuje, że Donald Tusk się pomylił, kiedy próbował odesłać prezydenta do pilnowania żyrandoli.

Kilka dni po dymisji szefa ABW polityczną Warszawę obiegła wiadomość, że bezrobocie Krzysztofa Bondaryka nie potrwa długo. Jeśli otrzyma propozycję pracy w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego (jak twierdzi „Rzeczpospolita"), będzie to wyraźny pstryczek w nos dla Donalda Tuska. I ukłon w stronę Grzegorza Schetyny uznawanego za wewnętrzną opozycję w Platformie.

Bondaryk od lat uchodzi za człowieka Schetyny. Były wicepremier, dziś na wygnaniu w sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, wypadł z łask szefa PO, gdy padło nań podejrzenie o spisek zawiązany z dużym pałacem. Koronnym dowodem zdrady miała być fotografia z wieczoru wyborczego Platformy. Tylko Schetyna nie cieszył się z mocnego zwycięstwa. Gdyby wynik był gorszy, istniałaby szansa na rząd PO–PSL–SLD pod patronatem prezydenta. Nie byłoby w nim miejsca dla Donalda Tuska.

Tradycja wojny podjazdowej między dużym a małym pałacem zaczęła się od Lecha Wałęsy i Tadeusza Mazowieckiego. Aleksander Kwaśniewski był hamulcowym rządu AWS, lecz prowadził wojenki także z gabinetem Leszka Millera. To wtedy narodziło się określenie „szorstka przyjaźń". Bracia Kaczyńscy działali w symbiozie, ale zaplecza bliźniaków walczyły między sobą o pozycję i wpływy. Wojenna atmosfera między premierem Tuskiem a prezydentem Kaczyńskim wydawała się czymś oczywistym. Wybór Bronisława Komorowskiego miał zamienić stosunki między ośrodkami władzy w idyllę. Szybko się okazało, że to naiwne rachuby.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez