Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Wojna klimatyczna

Tomasz Teluk

Pod płaszczykiem ekologii Niemcy robią biznes kosztem Polski

Nasz kraj po raz kolejny będzie gospodarzem dorocznej konferencji ONZ ds. spraw zmian klimatu (UNCCC COP-19), podczas której Unia Europejska bezskutecznie próbuje narzucić światu podpisanie globalnego porozumienia ograniczającego emisję dwutlenku węgla. To szczyt hipokryzji. Żadnemu innemu krajowi nie powinno bardziej niż Polsce zależeć, aby takie porozumienie nigdy nie doszło do skutku. Konferencja klimatyczna w Katarze zakończyła się spektakularnym fiaskiem. Jedyne, co ustalono, to przedłużenie obowiązywania protokołu z Kioto do 2020 r., bez szans na podpisanie innego traktatu międzynarodowego obowiązującego wszystkie kraje. Warto przypomnieć, że dokumentu nie podpisały państwa o największej emisji gazów cieplarnianych – Chiny, Indie czy Stany Zjednoczone, a rok temu z ustaleń wycofała się Kanada. Dokument miał mieć moc zmniejszania globalnych emisji dwutlenku węgla, tymczasem wzrosły one od momentu jego wejścia w życie o 50 proc.

Strategia strachu

Zasadne jest pytanie o sens ustalania traktatów, których nikt nie przestrzega, oraz o sens organizowania gigantycznych rautów biurokratów, które nie przyczyniają się do żadnych zmian, zajmując się wyłącznie produkcją makulatury i generowaniem kosztów. Szacuje się, że obrady klimatyczne kosztują ponad 100 mln dol. rocznie, a bierze w nich udział nawet 20 tys. urzędników. Według obliczeń prof. Richarda Tolla z Uniwersytetu w Sussex na samo biurokratyczne bicie piany związane z histerią wokół zmian klimatu wydano już, bagatela, miliard dolarów.

Według NASA klimat w ostatnich latach nieznacznie się ochładza, więc tezy ekologów o globalnym ociepleniu są chybione

Opodatkowanie węgla, wykorzystywanie argumentów ekologicznych do regulacji rynków międzynarodowych oraz manipulowanie opinią publiczną przy użyciu mechanizmów lęku (co doskonale opisał w beletrystycznej formie Michael Crinchton w książce pt. „Państwo strachu"), jest konsekwentnie wdrażaną strategią, której źródeł należy szukać jeszcze w połowie ubiegłego wieku. W roku 1973 powstała bowiem Międzynarodowa Agencja Energii i debata o konieczności poszukiwania alternatywnych paliw dla kopalin ujrzała światło dzienne. W promowaniu biopaliw i zielonej energetyki prym wiedli postępowi politycy ze Szwecji oraz Niemiec. Atmosferę zagrożenia podsyciły dodatkowo drastyczne zwyżki cen ropy w 1979 r. oraz napięcia militarne między Rosją a NATO. W kolejnych latach oliwy do ognia dolał wybuch w Czarnobylu. Wówczas pojawiły się pierwsze propozycje forsowania polityki klimatycznej (konferencje ONZ w Bellagio i Villach pod koniec lat 80.) i opodatkowania węgla. Jako pierwsi podatek węglowy już w maju 1988 r. nałożyli w swoim kraju Szwedzi. Zwieńczeniem tych działań było powołanie Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC) i opublikowanie paranaukowego raportu, w którym ekolodzy z organizacji o skrajnych poglądach na ochronę środowiska, związani z takimi organizacjami jak Greenpeace czy World Wild Fund, oraz urzędnicy postawili hipotezę, że z dużym prawdopodobieństwem za globalne ocieplenie odpowiedzialny jest człowiek.

Tymczasem nikt już poważnie nie traktuje pracy tego gremium, które powoli gubi się w sieci wzajemnych zależności i powiązań. Organizacje pozarządowe oraz naukowcy niezwiązani z lobby zarabiającym na zmianach klimatu zbili już chyba wszystkie argumenty zawarte we wspomnianym raporcie. Według danych NASA klimat w ostatnich latach nieznacznie się ochładza, ale zmiany są tak niewielkie, że nie może to być przedmiotem żadnej poważnej naukowej analizy. Nie bronią się także argumenty o wzroście poziomu mórz. Badania prof. Nielsa Axera Mörnera, wybitnego specjalisty z zakresu paleogeofizyki i geodynamiki mórz i oceanów, dowiodły że poziomy wód ulegają wahaniom, a notowany wzrost może być tylko symboliczny, co kontrastuje z apokaliptycznym prognozami dotyczącymi zalania Holandii czy Wenecji. Paryski Instytut Pasteura z kolei opublikował wyniki badań dotyczących wzrostu zachorowań na choroby tropikalne w Europie i USA. Okazuje się, że winne nie są zmiany klimatu, lecz... globalizacja, która powoduje, ze handel wieloma towarami i turystyka sprzyjają przemieszczaniu się larw i jaj owadów przenoszących zarazki. Tak więc konsensusu wokół zmian klimatu nigdy nie było i nie ma go do tej pory, a liczba sceptyków wobec obecnie prowadzonej polityki jest przeważająca.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO