Najnowsza interwencja Uważam Rze

Temat numeru

Za demontaz polskiej armii odpowiadaja premier Donald Tusk i Bogdan Klich

Platforma bierze wojsko

Romuald Szeremietiew

Czy po to, aby czołgi wyjechały przeciwko protestującym?

Po cichu. Bez większego zainteresowania mediów przygotowywana jest reforma dowodzenia polskim wojskiem. Daje ona realną możliwość użycia Sił Zbrojnych do całkowitego przejęcia władzy. Szokujące jest w tej sprawie milczenie polityków opozycji, którzy wydają się nie zdawać sobie sprawy z rzeczywistych konsekwencji reformy.

16 stycznia odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego pod przewodnictwem prezydenta Bronisława Komorowskiego. Uczestniczyli w niej premier Donald Tusk, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, ministrowie Tomasz Siemoniak, Jacek Cichocki i Radosław Sikorski oraz partyjni liderzy wicepremier Janusz Piechociński (PSL), Leszek Miller (SLD) i Zbigniew Ziobro (Solidarna Polska). Nie było na posiedzeniu prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego, który RBN bojkotuje.

Zastanawiające jest, jakiej ceny zażądał prezydent Komorowski za uszczuplenie swoich uprawnień w sprawach armii

Zebranie było poświęcone prezentacji „założeń reformy systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP". Z komunikatu zamieszczonego na stronie internetowej prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego można się dowiedzieć, jakie liczne pożytki przyniesie wojsku reforma. Czytamy tam m.in., że: „Zmiany pociągną za sobą zmniejszenie o połowę obecnej liczby centralnych organów dowódczych. Powstałe oszczędności finansowe i etatowe mają zostać skierowane do jednostek liniowych Wojska Polskiego. Uproszczeniu ulegną również procedury związane z dowodzeniem. Wzmocni się też cywilna kontrola nad Siłami Zbrojnymi, poprzez bezpośrednie podporządkowanie ministrowi obrony narodowej wszystkich konstytucyjnie najwyższych organów wojskowych". Biuro Bezpieczeństwa Narodowego twierdzi, że te zmiany zainicjował sam Bronisław Komorowski, a rząd Donalda Tuska już przyjął „założenia do projektu stosownej ustawy", co spowoduje „odpowiednie zmiany w prawie" i pełne wdrożenie reformy nastąpi do 2014 r. Dziwi, że szefowie opozycji nie dostrzegli zagrożeń, jakie niesie za sobą ta reforma. Zagrożenia – powtórzmy to raz jeszcze – użycia wojska do przejęcia pełni władzy w Polsce.

Konstytucja RP postanawia, że wojsko powinno służyć do obrony kraju, stać na straży jego niepodległości, bronić integralności terytorium i całości granic państwa. Podobnie opisywała zadania wojska Konstytucja PRL. Jednak w grudniu 1981 r. przekonaliśmy się, że wojsko może mieć inne zastosowanie.

Argument siły

Dzierżący władzę komunistyczni politycy w mundurach zdecydowali o wprowadzeniu tzw. stanu wojennego, czym usiłowali zatrzymać dokonujące się przemiany. Następnie posłużyli się tajną agenturą i uzyskali decydujący wpływ na przebudowę „socjalistycznej" Polski Ludowej w „kapitalistyczną" Rzeczpospolitą Polską, czym zapewnili sobie bezkarność, a ludziom związanym z aparatem władzy PRL-u wpływy i majątek. Przydatność wojska w osłonie operacji określanej jako „rewolucja okrągłego stołu" była bezsporna.

Z historii wiemy, że wojsko było używane w zabiegach o zdobycie lub utrzymanie władzy w państwie. Robili to politycy niekoniecznie noszący wojskowe mundury, ale zawsze posiadający władzę wydawania rozkazów wojsku. Ośrodek polityczny dysponujący wojskiem miał dzięki temu ogromną szansę pokonania oponentów politycznych pozbawionych takiej możliwości. Nawet słabo uzbrojone i wyszkolone wojsko zwykle poradzi sobie z tłumem bezbronnych demonstrantów. W 1917 r. w czasie pojawienia się demokracji w Rosji, gdy okazało się, że bolszewicy przegrali wybory, Lenin wysłał marynarzy, którzy rozpędzili rosyjski parlament.

Niebezpieczna pokusa

Georges Clemenceau, premier Francji w okresie I wojny światowej, mawiał, że wojna to zbyt poważna sprawa, aby zostawiać ją w rękach generałów. Chodziło nie tylko o to, kto ma decydować o losach wojny, ale też o to, jaka ma być pozycja wojska w polityce państwa. Pokusa sięgania po wojsko w rozstrzyganiu politycznych sporów była na tyle widoczna, że uczestnicy polityki uznali, iż nie wolno dopuścić do zastępowania kartki wyborczej karabinem. Stąd wzięła się konstrukcja prawna tzw. cywilnej kontroli nad wojskiem, które powinno być neutralne politycznie i poddane władzy wyłanianej w drodze wyborów.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy