Najnowsza interwencja Uważam Rze

Temat numeru

Nie psujmy wojska

Tomasz Krzyżak

Wywiad z dr. Grzegorzem Kwaśniakiem, byłym pracownikiem naukowym Akademii Obrony Narodowej, specjalistą w zakresie polityki i strategii bezpieczeństwa

Obym się mylił, ale wydaje mi się, że wojna nie jest odległą sprawą. Ale nawet jeśli dziś nie ma realnego zagrożenia konfliktem zbrojnym, to powinniśmy być do niego przygotowani. Żeby nic nas nie zaskoczyło. I przygotowywać się trzeba na najgorszy wariant. A nie udawać, że wszystko jest w porządku.

Co w takim razie powinniśmy zrobić?

Przede wszystkim szybko ustalić docelowy model naszych Sił Zbrojnych. Od dawna ani Ministerstwo Obrony, ani Sztab Generalny nie wie, w jakim kierunku poprowadzić zmiany w wojsku. Tymczasem wraz z upływem czasu zdolności naszej armii do wypełniania swojej konstytucyjnej misji, czyli obrony terytorium kraju, zamiast rosnąć, maleją. I ten proces trwa już ponad 20 lat.

Często się mówi, że zmian nie ma, bo nie ma pieniędzy.

W takim razie po co wydajemy nasze skromne środki na misje zagraniczne? Przeznaczmy je na modernizację i wzmocnienie wojska, które mamy w kraju.

Naprawdę jest aż tak źle? Przecież wstąpiliśmy do NATO, restrukturyzujemy nasze wojsko, wprowadziliśmy armię zawodową.

To wszystko prawda. Ale nasze wejście w struktury NATO stało się dla administracji rządowej, a także wielu wojskowych, celem samym w sobie. Proszę zauważyć, że jesteśmy członkiem Paktu Północnoatlantyckiego od 1999 r. A dopiero teraz proponuje się, jak to ładnie określono, dostosowanie naszych struktur dowodzenia do NATO-wskich standardów. To co do tej pory robiono? Mówi pan o restrukturyzacji i modernizacji naszej armii. Przecież nasza Marynarka Wojenna prawie nie istnieje. Za moment ze służby zostaną wycofane kolejne jednostki. A samoloty bojowe? Ile ich mamy? Te pytania mógłbym stawiać bez końca. Armia zawodowa też nie jest rozwiązaniem. W jednostkach żołnierzy praktycznie nie ma. Za to w dowództwach pełno jest oficerów, którzy produkują setki rozkazów. Niech pan spróbuje po godzinie 16 znaleźć w jednostce jakiegoś żołnierza. Nie znajdzie pan. Morale naszych żołnierzy jest bardzo niskie. To są zaniedbania wieloletnie i błędy poszczególnych ekip rządowych.

Niemożliwe.

A jednak. Naszą armię dręczy sporo problemów. Jednym z nich jest na przykład konformizm odziedziczony jeszcze z czasów Układu Warszawskiego. Żołnierzowi nie wolno samodzielnie myśleć – ma się bezwzględnie podporządkować i już. Doskonale się to rozwija w szeregach naszej armii. Przykład? Nieprzemyślana i pośpieszna, ale za to PR-owska, decyzja obecnego rządu, a dokładnie premiera Donalda Tuska, o przeprowadzeniu profesjonalizacji armii oraz jej bezkrytyczna i bezmyślna realizacja przez ministra Bogdana Klicha przy biernej i konformistycznej postawie decydentów wojskowych.

Kolejna sprawa: nepotyzm. Wszechobecny w polskim wojsku. Kolesiostwo i znajomości są w stanie załatwić wszystko. W efekcie zdolni i uczciwi prawie wcale nie awansują. Stanowiska dowódcze zajmują osoby mniej zdolne. To patologia. I wreszcie: brak postawy patriotycznej. Wielu żołnierzy służbę w wojsku widzi jedynie przez pryzmat zarabiania pieniędzy, nie ma poszanowania dla tradycji, munduru, obserwuje się brak honoru. Zresztą z patriotyzmem jest słabo w całym narodzie.

Ostatnio jest lepiej. Tłumy ludzi przychodzą manifestować swój patriotyzm na marszach niepodległości czy teraz na uroczystościach 150. rocznicy powstania styczniowego.

Jest ciut lepiej, niż było jeszcze kilka lat temu. Ale gdybym miał ocenić temperaturę naszego patriotyzmu, to powiedziałbym, że ma on około 20 stopni Celsjusza. Jest zatem powierzchowny. A powinien mieć 80–90 stopni.

Jak zatem zmienić mentalność narodu? Jak wzniecić uczucia patriotyczne np. wśród młodzieży?

Zmianami systemowymi w edukacji szkolnej. Rząd wspólnie z ekspertami powinien wypracować mądre programy patriotyczne. Powinien na to znaleźć środki, bo to jest podstawa przetrwania narodu.

Wróćmy jeszcze do armii. Dowódcy podporządkują się proponowanym zmianom?

A co mają zrobić? Rozkaz to rozkaz. A ci, którym się nie podoba, mogą przecież odejść. Partia rządząca szybko znajdzie chętnych na ich miejsce. Dyspozycyjnych i gotowych wykonać każde polecenie i każdy rozkaz. Tak jak było to w czasach Układu Warszawskiego, gdzie nikt nie dyskutował. Mam jednak nadzieję, że do tych zmian nie dojdzie. Że ten czarny scenariusz, który tu kreślimy, nigdy się nie ziści.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Wojciech Romański

W smoczym kręgu