Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Palac w Maciejewie

O dwóch takich, co wykiwali Skarb Państwa

Ewa Ornacka

Budzące grozę wśród zwykłych śmiertelników egzekucje komornicze to dla gigantów przestępczości zwykłe strachy na Lachy

Już od ośmiu lat Skarb Państwa usiłuje ściągnąć wielomilionowy dług ciążący na XIX-wiecznym pałacu w Maciejewie: najpierw od barona paliwowego, który przejął zabytek od państwowego przedsiębiorstwa, następnie od przyjaciela rosyjskiej mafii, który obecnie tam rezyduje. Urzędnicy wyprodukowali w tej sprawie górę dokumentów. Komornicy ściągnęli co nieco, ale to i tak kropla w morzu. Wierzytelność państwa przekroczyła już wartość pałacu i może się okazać nie do odzyskania.

„Pałac miał kiedyś fosę, most zwodzony i murowane wieże" – czytamy na forum poszukiwaczy skarbów. Wybudowali go hrabiowie ze starego rodu von Flemmingów, związani z tymi ziemiami od kilku stuleci. Porzucili swe włości i uciekli w popłochu przed ofensywą wojsk radzieckich. Pałac przeszedł na własność Skarbu Państwa. W PRL pałacowe wnętrza służyły za szkołę rolniczą z internatem. Latem nad pobliskie jezioro przyjeżdżały na kolonie dzieci z rodzin stoczniowców. Oświata przez lata nie remontowała budynku, a ten podupadał w piorunującym tempie: tynk się sypał, dach przeciekał, schody się zapadały. Na początku lat 80. gospodarzem pałacu zostało Państwowe Przedsiębiorstwo Turystyczne Pomerania. Należały już do niego trzy hotele w Szczecinie, zajazd nad Jeziorem Szmaragdowym oraz liczne ośrodki wypoczynkowe i pola kempingowe nad Bałtykiem. Pomerania pozamykała pałacowe drzwi na wszystkie spusty. Przez kilka lat obiekt stał pusty, nikt go nie pilnował. „Jak państwowe, to niczyje" – mówili o pałacu okoliczni mieszkańcy. Wybili okna, zdewastowali podłogi, wymontowali krany, a w dawnym ogrodzie posadzili ziemniaki.

W 1987 r. do Maciejewa przyjechała Grażyna Winowicz – etatowy pracownik Pomeranii. Od tej pory wszystko się zmieniło.

– Czułam się tam jak na obozie harcerskim, bo w całym pałacu był tylko jeden kran z wodą i jedno pomieszczenie z prowizoryczną elektryką – wspomina była dyrektor pałacu. – Remont trwał dwa lata. Ogrodziłam teren i przebiłam się przez chaszcze, aby zrobić dojście do jeziora. Sprowadziłam marmury, dywany i stylowe żyrandole, wszystko pod czujnym okiem konserwatora zabytków.

Pałac w Maciejewie odzyskał dawny blask. W sylwestra 1989 r. uroczyście otwarto w nim ekskluzywny hotel. Zjechali się goście z kraju i zagranicy. Rozsławiali potem wykwintną kuchnię i niepowtarzalną atmosferę pałacu. Z czasem Maciejewo stało się ulubionym miejscem wypoczynku pisarzy, aktorów i malarzy. Miejsca na słynne w całej Polsce bale przebierańców i sylwestry rezerwowano na rok z góry. Dyrektorka zadbała, by na imprezy nie miała wstępu mafia i prostytutki, chociaż półświatek dwoił się i troił, aby wkroczyć na salony. Goście chwalili ją za serdeczność i dyskrecję, a przełożeni – za ruch w interesie i rosnące zyski. W styczniu 1999 r. Grażyna Winowicz usłyszała od nowego właściciela hotelu: – Pani już od miesiąca tu nie pracuje.

Państwowa Pomerania przeszła w prywatne ręce. Właścicielem większości udziałów w Pomeranii (czyli m.in. pałacu w Maciejewie i 81 tys. mkw. gruntu nad jeziorem) stał się były marynarz ze Szczecina – Arkadiusz G. Dziś znamy go z afery paliwowej, ale wtedy uchodził za płatnika najwyższych podatków w Zachodniopomorskiem.  Pierwsze kroki w biznesie stawiał w latach 80., zaczynał od sklepu z butami. Miał głowę do interesów i sprawnie pomnażał kapitał. Na początku lat 90. założył agencję celną Trans-Sad, stał się też współudziałowcem firmy handlującej paliwem BGM Petrotrade Poland. Zasłynął jako szczodry sponsor, który wiedział, kogo i co wspierać (np. drużynę sportową, w której grała córka szefa ABW). – Czasami podczas kampanii wyborczej o wsparcie zwracali się do mnie przyszli posłowie, którym brakowało na plakaty i ulotki – opowiadał niżej podpisanej kilka lat później, gdy był już za kratkami. – Raz przyszedł do mnie pan Adamczyk, szef Samoobrony w Szczecinie, i powiedział, że ma biuro, ale nie ma mebli. Odesłałem go do kierownika moich hoteli, w których trwał remont, żeby coś sobie wybrał. Nawet nie wiem, jak to się skończyło. Jeśli jakieś stronnictwa dostawały darowizny, jak choćby 100 tys. zł dla AWS, o czym zresztą nie wiedziałem, to zawsze były one legalnie, oficjalnie zaksięgowane – zastrzegał.

Poprzednia
1 2 3 4 5

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?