Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Mafia słodko-kwaśna

Krzysztof Galimski, Mirela Krzyżak

Komunistyczna Partia Wietnamu rządzi centrum handlowym w Wólce Kosowskiej

Azjatyckie centrum handlowe pod Warszawą to tysiące sprzedawców w setkach sklepików, którzy już od świtu oferują swoje towary. Wietnamczycy, Chińczycy i Turcy znaleźli nad Wisłą nowe życie. Pracują, zarabiają i tworzą pełne egzotycznego kolorytu narodowe enklawy. Ale Wólka Kosowska ma drugie, mroczne oblicze. Niewolnictwo, narkotyki, haracze i panosząca się mafia wywodząca się ze struktur komunistycznej bezpieki.

Tu jednak nie ma mafii w polskim rozumieniu. To nie gangsterzy z Pruszkowa czy Wołomina – osiedlowe chłopaki, które dorobiły się na kradzieżach i weszły w większe interesy. Tu – w Wólce Kosowskiej – mamy do czynienia z systemem od początku zorganizowanym przez bezpiekę wietnamską i będącym nawet nie jej przedłużeniem, tylko operacją specjalną. Wszyscy bossowie to ludzie wysokiego szczebla nomenklatury Komunistycznej Partii Wietnamu, krewni ministrów, ambasadorów i generałów. – To, co się dzieje... to, co jest, co ukształtowało się w Wólce Kosowskiej, jest od początku do końca wymyślane przez aparat partyjny wietnamskiego reżimu. Ma to służyć do sprawnego kontrolowania całej społeczności Wietnamczyków, która składa się w dużej części z nielegalnych imigrantów – tak zaczyna swoją rozmowę z nami Tami. Młoda Wietnamka jest wyjątkiem wśród swoich rodaków. Jest w Polsce legalnie i działa od kilku lat w podziemnych strukturach opozycyjnych. Mimo to nie chce, byśmy podawali jej prawdziwe nazwisko. To dlatego, że w dalszym ciągu ma powody do obaw. Choć opozycja istnieje, to wciąż jest bardzo słaba i w dużym stopniu infiltrowana przez służby. Tu nigdy nie wiadomo, gdzie leży prawdziwa lojalność osób, które twierdzą, że chcą obalić system. – Wszyscy wiedzą, że w Wietnamie panuje komunizm, natomiast komuniści chcieliby, żeby również w społeczności wietnamskiej w Polsce panowały takie same zasady jak w Wietnamie. Tutaj są osoby, które nas inwigilują, stosują wszelkie metody, żeby nas zastraszyć – potwierdza Tami. Według tego co mówi, bezpieka w Wólce Kosowskiej jest wszechobecna. Zarówno pod postacią kadrowych oficerów delegowanych do pracy w Polsce, jak i ich tajnych współpracowników.

Niewolnicy i bossowie

Społeczność wietnamska w Wólce Kosowskiej dzieli się na pięć kast. Na samym dnie są nowi, dopiero co przybyli nielegalni imigranci. Dalej – pracownicy sklepów i barów, właściciele sklepów oraz zarządzający całymi halami targowymi. Na najwyższym szczeblu – rada złożona z sześciu przedsiębiorców. To byli pracownicy ambasady o mocnych plecach w Komunistycznej Partii Wietnamu. Ich pozycja wewnątrz rady determinowana jest pozycją rodziny w strukturach władzy w kraju.

Dla najniższych kast praca w Wólce zaczyna się już przed 6 rano. Kończy nierzadko po 22. Dług – to słowo warunkuje ich życie. Dług wobec przemytników, dług wobec tych, którzy pozwalają pracować, który dają jedzenie czy dach nad głową. Zarabiają tylko tyle, by móc spłacać część – nigdy całość. Dług nigdy nie maleje. Jest najlepszym narzędziem kontrolowania ludzi. By go spłacać, muszą robić wszystko, co mafia nakazuje. Niektórym pozwala się jednak wyrwać z tej pułapki. Najbardziej przydatni dla mafii dostają szansę. Ich dług zostaje spłacony, a oni sami awansują w hierarchii. Stają się nowymi nadzorcami swoich niedawnych kolegów.

Marihuana wśród ryżu

To oni, faktyczni niewolnicy, są zmuszani przez gangsterów do produkcji narkotyków. Jeżeli dojdzie do wpadki i nalotu policji, tylko oni zostają zatrzymani. Dla bandytów to żadna strata – nowi niewolnicy zawsze są dostępni. Wśród samych Wietnamczyków wiedza o podziemnych fabrykach narkotyków jest powszechna. Od kilku lat to jedno z najważniejszych źródeł dochodów kasty rządzącej.

Dodatkowo samo ryzyko wpadki jest niewielkie. W skutecznym rozpracowaniu przestępczego procederu przeszkadza hermetyczność środowiska imigrantów. W ciągu ostatnich pięciu lat Centralnemu Biuru Śledczemu udało się rozbić tylko jedną dużą wietnamską grupę narkotykową. Jak informuje nadkomisarz Paweł Bieniek z Biura Prasowego CBŚ, zatrzymano wtedy 48 osób i skonfiskowano 10 388 krzaków konopi indyjskich oraz 77,5 kg marihuany. To wszystko na aż 15 plantacjach zarządzanych przez gang. Co ciekawe, część z zatrzymanych przebywała w Polsce legalnie. Były to osoby będące na drugim poziomie hierarchii – bezpośredni nadzorcy. Ale ich mocodawców, czyli prawdziwych bossów, nie jest tak łatwo złapać. Od tych, którzy wykonują codzienną bandycką robotę, dzieli ich kilka szczebli. Na pytanie o stwierdzone związki gangsterów z biznesmenami z Wólki Kosowskiej legalnie prowadzącymi działalność nadkomisarz Bieniek odpowiedział lakonicznie: – Brak danych dotyczących powiązań z przedsiębiorcami z Wólki Kosowskiej. Tak samo jest, jeżeli chodzi o badanie powiązań z organizującymi oficjalne życie imigrantów stowarzyszeniami. – CBŚ nie prowadzi bazy danych osób dokonujących przestępstw pod kątem ich przynależności do partii politycznych czy stowarzyszeń – dodaje.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej