Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

World Orchestra w drodze

Grzegorz Benda

Wywiad z twórcą World Orchestry Grzechem Piotrowskim

Ten pierwszy odbył się i... nie odbył. Mieliśmy zagrać 10 kwietnia 2010 r. W dniu, w którym w Smoleńsku rozbił się prezydencki samolot. Koncert odwołano. Dziś traktujemy go jako ten pierwszy, bo gdzieś w sobie go „zagraliśmy". Pierwszy z dziewięciu zagranych odbył się 15 lipca w olsztyńskim kościele. Poza koncertami w Polsce wystąpiliśmy w Kaliningradzie, Lublanie i Warnie, a ostatnio w Berlinie.

Jak na ogrom przedsięwzięcia, jakim jest orkiestra, to wcale niemało. Ile dni trwały próby do tego największego, gdańskiego?

Cztery dni, ale przygotowywaliśmy to dużo dłużej. Ja przygotowywałem się ze smykami. Rozmawiałem też z muzykami na Skypie, wysyłaliśmy sobie fragmenty utworów. Zagrało 86 osób, ale poza muzykami pracowało 60 innych: od światła, organizacji, cateringu, transportu, ośmiu kamerzystów, trzech realizatorów dźwięku.

Jak doszło do realizacji tego koncertu? Zadziałał przypadek czy twoje magiczne coś, co zdarzyło się wcześniej po coś?

Moje magiczne coś! (uśmiech). Zgłosił się do mnie Borys Szyc, żebym był producentem jego płyty. Mieliśmy fajny moment. Wyprodukowałem ją, przyjaźnię się i lubię z Borysem do dziś. To on wpadł na pomysł, by moją osobę i World Orchestrę zaproponować na gdański festiwal Solidarity of Arts. Zadzwonił do Krzysztofa Materny i powiedział: „Krzysiek, weź ten projekt, on jest najlepszy". Gdyby nie nasza praca, przyjaźń i to, że Borys wie, jak ja na serio podchodzę do wszystkiego, co robię, pewnie by się to nie zdarzyło. Spotkaliśmy się w trójkę i Krzysztof zainteresował się projektem. On i Borys to te dwie osoby, które bardzo mi pomogły. Ale główna decyzja (poważna decyzja finansowa) padła ze strony Krzysztofa. A musisz wiedzieć, że w przypadku tej orkiestry 70 proc. to koszty poza honorariami muzyków: samoloty, hotele, catering, materiały. Nuty kosztują kilka tysięcy. Na świecie także muzyka niekomercyjna zaczyna mieć komercyjną oprawę: sposób prezentacji zdjęć artysty, profesjonalne kampanie reklamowe, postery, teledyski. Jakbyś promował gwiazdę muzyki pop. Tylko treść muzyczna jest inna. Przyjrzyj się artystkom ze świata muzyki klasycznej. Mają sesje zdjęciowe, są kontrowersyjne. To przekłada się na ich atrakcyjność. Przykładem piękna Anna Netrepko, która robi sobie sesje w bieliźnie i mówi: „Tak, chodzę w pończochach. Tak, piję alkohol. Odwiedzam ze znajomymi dyskoteki, bo lubię tańczyć. A w czym ja jestem inna? Jestem wokalistką operową, ale tak jak każdy cieszę się życiem". Moje doświadczenia popowe jako producenta staram się więc przełożyć na World Orchestrę. Żyjemy w czasach, gdy mamy pięć sekund, by kogoś sobą zainteresować. W radiu dwie sekundy! W internecie może trzy. Razem z Paulą nieraz długo się zastanawiamy, jak zatytułować e-mail, co ma być hasłem. Staramy się znaleźć zdanie, to jedyne sformułowanie, które przyciągnie czyjąś uwagę.

Tak jest z tytułami prasowymi. Muszą przyciągnąć wzrok czytelnika choćby na sekundę i... skusić. Skoro jesteśmy przy tytułach, to odpowiedni moment, by wyjaśnić, czemu to Grzegorz Piotrowski występuje jako Grzech Piotrowski. Dla niektórych twoja decyzja jest oczywista, dla innych dziwaczna, dla jeszcze innych niejasna. I oby tych ostatnich było najwięcej, bo... pamiętajmy o Lennonie, ale zapomnijmy o panu na C.

Kiedy startowałem jako artysta i wpisałem w Google Grzegorz Piotrowski, to...! Musiałem podjąć jakąś decyzję o zmianie. Wybrałem... Grzech.

I od pewnego czasu grzeszysz też (legalnie) z Pauliną. Oświadczyłeś się jej po waszym gdańskim koncercie?

Tak. (dwa uśmiechy)

World Orchestra to chyba najbardziej skomplikowany muzyczny projekt na świecie! To nie jest orkiestra, która spotyka się codziennie. I wciąż jest w drodze. Wyobraźmy sobie, że przygotowujesz koncert np. w Afryce. A ma być taki koncert!

Tak, ma być. Pierwszy etap takich przygotowań to wsłuchanie się w ich muzykę i muzyków. Szukam źródeł. I muzyki, która mi się spodoba. W której odnajdę siebie i elementy pozwalające nam stworzyć coś wspólnie. Tworzę „bank", słucham i rysuje mi się korzeń, pojawia się kolor. I już wiem, że ta muzyczna Afryka jest ziemista, surowa i wcale nie precyzyjna technicznie. Jej muzycy grają głównie z serca, większość z nich nie zna nut. Przygotowując się w taki sposób, dotykam mnóstwa elementów pozamuzycznych, ich życia. Oglądam filmy przyrodnicze, podróżnicze i buduję w sobie obraz. Później, już przy wsparciu partnera – producenta i organizatora stamtąd – szukam konkretnych artystów. Nawiązałem już wiele kontaktów, ale prawdopodobnie polecę tam na jeden czy dwa festiwale jako słuchacz. Także po to, by poczuć. Kolejnym etapem jest doprecyzowanie całej logistyki. Okazuje się, że nie mają tam nagłośnienia, sprzętu, kabli. Wszystko musisz przywieźć, co generuje dodatkowe koszty. To może zagrajmy bez nagłośnienia? Znajdźmy miejsce, gdzie jest przestrzeń, aura. Ludzie siedzą dookoła, jak w Tygmoncie. Zagrajmy przy płomieniach, przy palonym drewnie. Widzę, że rysuje ci się obraz czegoś takiego i już chciałbyś tam pojechać. Oprócz podróży muzycznej zaczyna się też podróż produkcyjna. Szukamy producenta i pytamy, co jest ważne dla... niego! A te pierwsze słowa skierowane do muzyków powinny brzmieć: „Nauczcie nas czegoś. My pokażemy wam coś innego i zagrajmy coś wspólnie. Takie podejście charakteryzuje World Orchestrę i jej muzyków w każdym kontakcie.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy