Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Beppe Odnowiciel

Tomasz Krzyżak

Czy nowym premierem Włoch zostanie Beppe Grillo, komik i showman?

Idziemy na Berlin

Karierę zaczął wprawdzie od bloga, ale nabrała ona tempa, gdy we wrześniu 2008 r. Grillo po raz pierwszy zorganizował V-Day – gdzie litera „V" nie oznacza wcale „victorii" (zwycięstwo), ale „vaffanculo" – „spieprzaj" lub bardziej dosadnie: „spier....".

Skąd wzięło się to hasło? Grillo tłumaczy, że to pozostałość po pracy w firmie ojca, który produkował palniki acetylenowe. Grillo junior odpowiadał w biznesie za kontakty z klientami. Gdy pytał dłużników, kiedy uregulują zobowiązania, słyszał: „Vaffanculo!" – Od wielu lat włoscy politycy mówią mi to samo – opowiada. – Zacząłem zatem odpowiadać im tym samym. Ale nie sam. 8 września 2008 r. (pierwszy Vaffanculo Day) razem z Grillem „vaffanculo!" powiedziały włoskim elitom aż 2 mln ludzi! A Grillo publicznie wymieniał nazwiska podejrzewanych o korupcję polityków. Ci, którzy dotąd z niego kpili, w tym samym momencie przestali. Komik stał się gwiazdą mediów, do swoich programów zapraszają go uznani publicyści. I showman musiał zrobić kolejny krok. W 2009 r. we współpracy z Gianrobertem Casaleggim, biznesmenem i specem od nowych mediów, założyli Ruch Pięciu Gwiazdek (M5S). Partia właściwie nie ma żadnego programu. Pięć gwiazdek odpowiada bowiem za zainteresowania Grilla i jego głównych zwolenników: sprzeciw wobec prywatyzacji ujęć wody, ochronę środowiska (m.in. zagadnienia energii odnawialnej), rozwój transportu, ogólny rozwój i darmowy dostęp do szerokopasmowego internetu dla wszystkich. Niedawno zaczął mówić o wyjściu Włoch ze strefy euro. Z czasem V-Day przemienił się w demonstracje: „Vaffa Politycy", „Vaffa Biznesmeni", „Vaffa Dziennikarze". – Ten ruch to rewolucja kulturowa, nie polityczna. Jego celem jest zmienić społeczeństwo. To zmiana cywilizacji, nie polityki. Chcemy, żeby ludzie reprezentowali siebie – mówił w ub. roku w rozmowie z „Timesem".

Tylko tyle. Ale Włochom podoba się także styl Grilla. To taki brat łata. Na wiecach nigdy nie występuje w garniturze. Przychodzi w koszulce i dżinsach. Czasem występuje boso, czasem wkłada trampki. Nie owija w bawełnę, tylko wali prosto z mostu. Przy okazji siarczyście klnie. I szydzi z polityków. Byłego premiera Maria Montiego nazywa Rigor Montis. Silvio Berlusconi to „psychokarzeł". „Zombi" to przywódca włoskiej lewicy Pier Luigi Bersani. I Włosi to kupili. Wystarczy spojrzeć na osiągnięcia partii z ubiegłego roku. W wyborach lokalnych, które odbywały się w maju 2012 r., M5S wystawił kandydatów w 101 włoskich miastach. Kandydaci Grilla wygrali wybory na burmistrzów w czterech miastach – w tym w Parmie (burmistrzem został 39-letni elektryk Federico Pizzarotti). Kandydaci Ruchu zdobyli 14,1 proc. głosów w Genui, 9,5 proc. w Weronie, 19,9 proc. w Parmie i 10 proc. w Piacenzie. W całym kraju partia zdobyła około 15–20 proc. głosów, co dało jej drugi wynik we Włoszech za Partią Demokratyczną, a przed Ludem Wolności.

Jakby tego było mało, triumfowali też w wyborach samorządowych na tradycyjnie popierającej Berlusconiego konserwatywnej Sycylii. Przed tym sukcesem 8 października Grillo przepłynął blisko 3 km ze stałego lądu na Sycylię przez Cieśninę Mesyńską. To populistyczne zagranie było czytelnym nawiązaniem do wieloletnich obietnic polityków wybudowania w tym miejscu mostu. Sukces swojej partii Grillo skomentował w blogu: „Wygraliśmy bitwę pod Stalingradem, teraz idziemy na Berlin".

Nie wiem, kim jestem

Politolodzy twierdzą, że Grillo doskonale trafił ze swoimi populistycznymi hasłami. Kandydaci jego partii deklarują na przykład, że w parlamencie będą pracować nie dłużej niż przez dwie kadencje, a pensje ograniczą do 3,5 tys. euro miesięcznie. Okazuje się bowiem, że w wyborach lokalnych na Ruch głosowali zarówno byli komuniści i radykałowie, jak i centrowi katolicy. Lider formacji unika jednak jednoznacznej deklaracji przynależności do lewicy lub prawicy. – Jestem łącznikiem inteligencji – twierdzi i zapewnia, że tak naprawdę Ruch nie ma żadnego lidera. – Ja tylko rozpaliłem ogień, a internet zrobił resztę. Byłbym nikim, gdyby nie tysiące dzieciaków – przyznaje komik. Ale w mediach występuje tylko on – członkom swojego ruchu zabronił kontaktów z mediami – jego wizyty w telewizji to właściwie monologi. Jest także despotyczny. Dwójka polityków z jego partii odeszła z szeregów, bo narzekała na brak wewnętrznej debaty politycznej. Zwolenników Grilla mami to, że kandydaci do parlamentu będą wybrani przez internet przez głosujących. Taki zabieg umożliwia dziwaczna ordynacja wyborcza z 2005 r. Głosujący w lokalach wyborczych decydują tylko o tym, ilu członków danej formacji ma wejść do parlamentu – posłów wybierają szefowie partii. Czy Beppe Grillo ma szansę zostać  premierem? W sytuacji gdy Partia Demokratyczna i Lud Wolności Silvia Berlusconiego prowadzą między sobą bezpardonową wojnę, jest to możliwe. Zresztą sam Grillo chyba do tego dojrzewa. – Kogo wybierzemy na premiera? – zastanawia się w rozmowach z dziennikarzami. – Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Lider ruchu ma moją twarz. To ja powinienem być premierem – stwierdza z mocą. I na przekór dodaje, że wciąż aktualne są jego słowa sprzed pięciu lat z wywiadu dla Euronews: „Kim jestem? Jestem Beppe Grillo, urodziłem się jako komik, a dziś nie wiem, kim się stałem".

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy