Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Antyrzadowy protest przed islandzkim parlamentem w listopadzie 2008 r.

Lek na kryzys

Tomasz Cukiernik

Rząd Islandii poradził sobie z krachem gospodarczym. Pozwolił zadłużonym bankom upaść

Kryzys uderzył w Islandię wcześniej i silniej niż w inne kraje. Trzy największe banki prywatne straciły płynność. Na wieść o ich kłopotach rozpoczęły się masowe wypłaty. Bankructwo tych banków skutkowało zapaścią gospodarczą całego kraju. Bezrobocie na Islandii zwiększyło się z 1,6 proc. w 2008 r. do 8 proc. rok później, a w latach 2009–2010 PKB spadł łącznie prawie o 11 pkt proc. Inflacja poszybowała do 12 proc.

Terroryści z Islandii

Kryzys został wywołany ostrą, hazardową wręcz spekulacją inwestycyjną. Tuż przed zapaścią zagraniczne zadłużenie islandzkich banków – Kaupthing Bank, Glitnir Bank i Landsbanki – wynosiło ponad 85 mld dol. Dla porównania: PKB Islandii sięgał w tym czasie ok. 12 mld dol. Kolejnym powodem kryzysu stała się decyzja brytyjskiego rządu, który zakazał transferów pieniędzy do i z Islandii i zamknął oddziały islandzkich banków w Wielkiej Brytanii (wszystkie w tym samym czasie!). Aby to uczynić, wpisano na listę organizacji terrorystycznych islandzki bank centralny i Ministerstwo Finansów. Trzecim czynnikiem, który prowadził do upadku islandzkich banków, było niedoszacowanie ryzyka udzielanych kredytów. Trzy wspomniane banki nałogowo udzielały pożyczek osobom, które nie powinny ich dostać.

Władze Islandii postąpiły inaczej niż USA i Unia Europejska: pozwoliły bankom upaść. Urząd Nadzoru Finansowego przejął krajowe operacje trzech banków, które objął w zarząd komisaryczny. – To było jedyne wyjście. Długi tych banków były niemal dziesięciokrotnie większe od naszego PKB – komentuje Mar Gudmundsson, prezes islandzkiego banku centralnego. Zamiast druku pustego pieniądza i ratowania globalnej finansjery obcięto wydatki publiczne. Była to bolesna decyzja, ale szybko przyniosła dobre rezultaty. Islandczycy dostali zwrot depozytów, a zadłużone gospodarstwa domowe i przedsiębiorcy, który mieli problemy finansowe, dostali ulgi i dłuższe terminy spłat. Darowano długi jednej czwartej populacji Islandii o wartości 13 proc. PKB.

Niewidzialna ręka rynku

Islandia miała też pewną przewagę nad krajami unijnymi już w momencie rozpoczęcia się kryzysu w roku 2008. Po pierwsze, kraj był relatywnie mało (jak na europejskie standardy) zadłużony (28,5 proc. PKB), posiadając coroczne nadwyżki budżetowe. Co ważne, kurs islandzkiej korony nie był kontrolowany przez urzędników, co spowodowało dewaluację o 30-50 proc. Z jednej strony uderzyła ona w Islandczyków (nastąpił spadek płac mniej więcej o 50 proc.), ale z drugiej – pozwoliła utrzymać ważne rynki eksportowe. Koszt restrukturyzacji islandzkiej części banków stał się dużym ciężarem dla gospodarki. Zadłużenie państwa skoczyło do 100 proc. PKB. Koszty obsługi długu publicznego wzrosły z 35,5 mld koron w 2008 r. do 84,3 mld koron rok później i 88,1 mld koron w 2013 r. Z tego powodu – mimo cięć w wielu dziedzinach – zwiększyły się wydatki publiczne. Jednak według rządowego planu konsolidacji finansowej już w tym roku zadłużenie publiczne Islandii spadnie poniżej 90 proc. PKB, a w ciągu kilku lat władze chcą je zmniejszyć poniżej 60 proc.

Islandczycy podeszli do kryzysu poważniej niż większość innych europejskich narodów, mimo że nie znali załamania gospodarczego od czasów amerykańskiego wielkiego kryzysu. Za obecny zapłacili podatnicy holenderscy i brytyjscy. Rządy tych państw oddały swoim obywatelom pieniądze, które stracili w wyniku upadku wspomnianych banków, i domagały się ich zwrotu od Islandii.

Althing, parlament Islandii, przygotował wprawdzie ustawę, na mocy której Brytyjczykom i Holendrom miało zostać przekazane prawie 6 mld dol. (połowa islandzkiego PKB!) w ramach kompensaty za utracone depozyty, jednak Olaf Ragnar Grimsson, prezydent Islandii, ją zawetował. Petycję do prezydenta, by odrzucił ustawę, podpisało aż 56 tys. Islandczyków (prawie jedna piąta populacji). Postanowiono, że decyzję o oddaniu pieniędzy Islandczycy podejmą w referendum. W marcu 2010 r. ponad 90 proc. głosujących obywateli Islandii odrzuciło propozycję spłacenia przez władze blisko 300 tys. holenderskich i brytyjskich klientów Landsbanki. W kwietniu 2011 r. na Islandii odbyło się drugie referendum, w którym 58 proc. głosujących ponownie stwierdziło, że nie chce płacić.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO