Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Posrod wydm Sossusvlei na pustyni Namib

Przeżyć za wszelką cenę

Jacek Pałkiewicz

Organizm człowieka w skrajnych przypadkach zdobywa się na niewyobrażalny wysiłek. Dzięki temu nieraz wychodziłem cało z wyjątkowych opresji – pisze znany odkrywca i podróżnik

Andamany. Na własne życzenie znaleźliśmy się na jednej z bezludnych wysp archipelagu Andamanów, zamieszkanych do niedawna przez agresywnych Jarawów. Mieliśmy się wcielić w rozbitków samolotu, mając ze sobą jedynie nóż i zapalniczkę. W odróżnieniu od szkockiego marynarza Selkirka, znanego jako Robinson Crusoe, wiedzieliśmy, że za pięć dni zostaniemy stąd zabrani. Z jedzeniem sobie radziliśmy – łowiliśmy homary, kraby, ślimaki i małże. Niestety, woda była tylko na pobliskiej wysepce. Płynąc tam na tratwie z bali, dostałem się w silny nurt. Wiosłowałem z całych sił, ale wynosiło mnie na pełny ocean. Bezradni współtowarzysze z przerażeniem śledzili tę scenę. Żadnej szansy ratunku z zewnątrz, wiedziałem, że nie mogę stracić głowy. Musiałem jedynie wiosłować i jeszcze raz wiosłować. Pragnienie powrotu do najbliższych motywowało do wzmożonego wysiłku. Po długiej, pełnej determinacji walce, nieludzko zmęczony, osiągnąłem wyspę.

Bering. Leżą pośrodku cieśniny Beringa, odległe od siebie o 4 kilometry, Wielka i Mała Wyspa Diomedesa. Latem okryte są chmurami, a zimą, podczas siarczystego mrozu, hulają tam śnieżne sztormy. To tutaj Amerykanka Lynne Cox dokonała niezwykłego wyczynu. Na krótko przed moim przybyciem, w sierpniu 1987 roku pokonała w ciągu 2 godzin i 12 minut odległość dzielącą dwie wyspy. W wodzie o temperaturze 6°C i tylko w kostiumie kąpielowym. Zadziwiła fizjologów, dając dowód niezwykłej odporności na zimno. Nie przeżyłaby tej próby, gdyby nie lata treningów w zimnej wodzie i gruba tkanka tłuszczowa. Lodowata woda zagęściłaby jej krew i serce odmówiłoby posłuszeństwa. Nauka nie do końca poznała mechanizmy fizjologiczne związane z zimnem. Jednak istnieje mnóstwo relacji świadczących o tym, że organizm człowieka w skrajnych przypadkach zdobywa się na niewyobrażalny wysiłek, wychodząc cało z sytuacji zdawałoby się bez wyjścia.

Danakil. Na szlaku moich wypraw znalazła się kiedyś pustynia Danakil, uchodząca za najgorętsze miejsce na Ziemi. Sam żar i tylko żar, i na dodatek groźne koczownicze plemię Afarów. Jechałem do miejscowości Mekelle w karawanie z ładunkiem soli. Słupek rtęci przekraczał codziennie 50 kresek. Miałem wrażenie, że bucha mi w twarz ogień z pieca hutniczego. Czułem się żałośnie bezbronny. Po raz kolejny znalazłem się blisko wątłej granicy między przetrwaniem i śmiercią. Śniłem o najmniejszym chociażby powiewie powietrza, a myśli ulatały gdzieś do krainy zimna za kołem podbiegunowym. Marzyłem o mrozie i o skrzących się w słońcu drobnych kryształkach lodu. Ale kiedy kilka miesięcy później przemierzałem dziewicze połacie Syberii, fantazjowałem o saharyjskich wydmach.

Grylls Bear. Popularyzator sztuki przetrwania, swoją sławę zawdzięcza cyklowi filmów mających dużą oglądalność. Uważam go za świetnego fachowca, który jednak niepotrzebnie psuje sobie wizerunek kontrowersyjnym show: jedzeniem padliny czy piciem brei wyciśniętej z odchodów słonia. Rok temu, z powodu wątpliwości co do autentyczności scen, w które się angażował, musiał pożegnać się z kanałem Discovery Channel.

Heyerdahl Thor. Nie widzę dziś na moim horyzoncie idoli i guru, ale kiedyś było ich wielu. W szkole podstawowej emocjonowałem się wyprawą Kon Tiki i sylwetką norweskiego antropologa i odkrywcy. W 1977 r. Heyerdahl wciągnął mnie na listę rezerwową załogi trzcinowej łodzi „Tygrys", której rejs miał udowodnić, że 5 tysięcy lat temu istniały kontakty i wymiana wpływów między wielkimi kulturami Mezopotamii, doliną Indus i Egiptem. Na wyprawę jednak nie popłynąłem, bo nikt się nie wykruszył. Śledziłem z daleka losy niefortunnego rejsu. Po licznych perypetiach łódź została spalona w geście protestu przeciw toczącym się konfliktom zbrojnym na Bliskim Wschodzie. Na początku lat 90. dwukrotnie byłem gościem Heyerdahla w Colla Micheri na wybrzeżu liguryjskim. Wtedy dowiedziałem się, że wielki żeglarz nie najlepiej czuł się w wodzie i niewiele wiedział o survivalu morskim.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość