Najnowsza interwencja Uważam Rze

Butik

Wielki Szu

Michał Kołodziejczyk

Największy problem z dopingiem polega na tym, że nie można go zalegalizować

We Włoszech trwa właśnie proces Michele Ferrariego, lekarza, najdroższego i najlepszego specjalisty od wspomagania, który przez lata prowadził Armstronga i kolegów z jego teamu. Ferrari miał nie tylko wiedzę i możliwości, ale też był na bieżąco ze zmianami w prawie antydopingowym i dawkowanie niedozwolonych środków opanował do perfekcji. Jego klienci nie wpadali na kontrolach. A gdyby wpadli – miał na swoich usługach adwokatów i lekarzy, którzy fałszowali analizy i wyciągali kolarzy z tarapatów. Obrót roczny jego przedsiębiorstwa ocenia się na 30 mln euro, przelewy na jego konto robiły całe zespoły, sam Armstrong wpłacił ponad mln euro.

Imperium Ferrariego nie jest jedynym w Europie, które budowało kolarską potęgę. Równie ciekawie wygląda sprawa imperium Eufamiano Fuentesa, którego proces rusza właśnie przed sądem w Madrycie. Dotyczy dopingu tylko w kolarstwie, bo zadbali o to sami Hiszpanie. Fuentes powtarzał wcześniej, że gdyby powiedział wszystko, co wie, piłkarzom trzeba byłoby zabrać mistrzostwo Europy z 2008 r. i mistrzostwo świata z 2010 r. W trakcie przeszukiwania mieszkań i gabinetów Fuentesa policja znalazła opisane pudełka pełne środków dopingujących. Oskarżonym grożą maksymalnie dwa lata więzienia i dwa lata zakazu pracy, bo sześć lat temu, gdy ich zatrzymano, doping nie był jeszcze przestępstwem.

W sprawie Fuentesa w charakterze świadków zeznawać będzie wielu znanych kolarzy. Między innymi trzykrotny zwycięzca Tour de France Alberto Contador, który jakimś cudem uniknął posadzenia na ławie oskarżonych, mimo że jedno z pudełek z tabletkami oznaczone było inicjałami A.C.

Z Fuentesem łączono także piłkarzy Realu i Barcelony oraz tenisistę Rafaela Nadala. Tyle że WADA (światowa organizacja antydopingowa) nie może uzyskać dostępu do akt sprawy. Hiszpański sport zdaje się nie potrzebować wielkiego skandalu w czasach kryzysu ekonomicznego.

Co planuje WADA? Zaostrzyć kary. Za hormon wzrostu cztery lata dyskwalifikacji zamiast dwóch, jak było do tej pory. Tyle samo za sterydy anaboliczne, manipulację krwią i handel środkami dopingującymi. Nowe przepisy miałyby obowiązywać od początku 2015 r. WADA zastrzegłaby w nich także możliwość prowadzenia własnych dochodzeń na prostej zasadzie: im więcej mówisz, tym krócej cierpisz za swoje grzechy.

Igrzyska mutantów

Wyścig sportowców z organizacjami zwalczającymi doping przypomina zabawę w kotka i myszkę. Najlepsi i najbogatsi zatrudniają najdroższych specjalistów, którzy znają metody badań i opracowują takie sposoby stosowania niedozwolonych środków, które nie pozwoliłyby ich wykryć w trakcie testów. W środowisku słychać coraz więcej głosów mówiących o tym, że doping po prostu trzeba zalegalizować i cieszyć się igrzyskami zmutowanych organizmów bijących kolejne rekordy. Dość powiedzieć, że na lekkoatletycznych mistrzostwach świata w 2011 r. ustanowiono tylko jeden rekord, 20 lat temu wielu dzisiejszych medalistów nie stanęłoby nawet na podium. Paweł Januszewski, jeden z najlepszych polskich płotkarzy, w 2003 r. powiedział, że jest za legalizacją dopingu. – To hipokryzja wymagać rekordów i wielkiego show, a równocześnie oburzać się na słowo doping – stwierdził.

Przeciwnicy tej teorii mają jednak dużo więcej mocnych argumentów. Doping puszczony samopas zebrałby za dużo ofiar. Skuszeni pieniędzmi i sławą słabi zawodnicy braliby olbrzymie ilości zakazanych środków i myśleliby, że w ten sposób dogonią najlepszych. Poza tym legalne stosowanie dopingu wcale nie dawałoby medali najlepszym, ale najlepiej reagującym na sztuczne wspomaganie. Nagradzani byliby nie ci, którzy najciężej pracują, używając chemicznych substancji, ale ci, którzy genetycznie są do tego najlepiej przystosowani.

Manipulacje genetyczne

Doping genetyczny może być zresztą największym niebezpieczeństwem w najbliższym czasie, obecnie jest praktycznie niemożliwy do wykrycia. Pożądane geny przekazywane są do organizmu najczęściej przez wirusy i integrują własne DNA z materiałem genetycznym sportowca. Naukowcy nie dysponują testami, które mogłyby taką ingerencję wykryć. WADA wpisała doping genetyczny na listę zakazanych metod już w 2003 r., ale od tamtego czasu praktycznie stoi w miejscu. Przez manipulację genami można zwiększyć wytrzymałość oraz zdolność przenoszenia tlenu przez krew. Na przykład środek do leczenia anemii – Repoxygen – wnosi do organizmu gen wspomagający produkcję EPO, hormonu przyspieszającego produkcję czerwonych krwinek.

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej