Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Czy obecnosc Jaroslawa Gowina w Platformie Obywatelskiej mozna tlumaczyc pragmatyzmem konserwatysty?

Raczej Wielopolski niż Wallenrod

Marcin Hałaś

Publicystyczne i społeczne kampanie nie są tylko dyskusją o kształcie polskiej przyszłości. Warto sobie uświadomić, że to już jest wojna. A stawką jest egzystencja naszego narodu

Dawno temu Cezary Michalski – dziś zasłużenie na marginesie politycznej dysputy, ale swego czasu jego głos liczył się w publicznej debacie – opowiedział się za wizją „modernizacji" Polski. Dzisiaj modernizacja to już zbyt mało. Lewicowe środowiska, których emanacją nadal pozostaje „Gazeta Wyborcza", dążą do przebudowy polskiego społeczeństwa. Przebudowa ta podszyta jest marksizmem w jego najgorszej bolszewickiej odmianie: to, co „modernizatorom" nie odpowiada, ma być usunięte, wyrugowane, zniszczone, a w najlepszym wypadku – usunięte na margines. Wszystko pod osłoną dostosowywania do europejskich standardów, tyle tylko że standardy wyznacza ta część Europy, która została już przeorana i okaleczona przez intelektualno-światopoglądową neobolszewię. I trudno się oprzeć wrażeniu, że lewicowe elity współczesnej Europy rozumu mają tyle co drożdże. Saccharomyces tak długo i gorliwie rozkładają cukier na dwutlenek węgla i alkohol, aż stężenie alkoholu stanie się tak wysokie, że drożdże zaczynają ginąć. Lewicowcy gorliwie „rozmontowują" fundamenty cywilizacji europejskiej, nie zważając na to, że najprawdopodobniej nie przetrwa ona tej modernizacji. Czyli wszystko przebiegnie jak w starym dowcipie: operacja się udała, ale pacjent umarł. Podpalane przez arabskich imigrantów przedmieścia francuskich miast to pierwszy znak, że „drożdżowe" elity Nowej Europy pracują na rzecz zagłady tejże Europy.

Janczarzy u bram

Kaganek nowej – zmodernizowanej i przebudowanej – Europy niesie w Polsce pod strzechy „Gazeta Wyborcza". Jednak jej publicystyczne kampanie dość często znajdują akceptację i wsparcie polityków takich partii jak Platforma Obywatelska, postkomunistyczne SLD czy Ruch Palikota. O tym, że na łamach „Wyborczej" prowadzone są publicystyczne kampanie, a raczej trwające non stop batalie, przekonuje fakt, że pewne tematy wracają tam wręcz obsesyjnie, z regularnością ataków, jakie niegdyś tureccy janczarzy przeprowadzali na twierdzę Kamieniec Podolski. Trzy główne cele uderzenia „cyngli Michnika" (określenie ukute przez wieloletniego  redaktora „Gazety Wyborczej" Michała Cichego) to: wartości patriotyczne, religia (a właściwie rzymski katolicyzm) oraz wartości rodzinne.

Dwa pierwsze obiekty ataków wydają się oczywiste. Patriotyzm stoi w sprzeczności z utopią zjednoczenia Europy jako swoistego humbugu, gdzie od wartości narodowych wyżej mają stać aksjomaty ideologiczne (dodajmy: lewicowe rzecz jasna). „Wyborcza" nie zawaha się więc sięgnąć po nawet najbardziej chamskie chwyty publicystyczne, jak drwiny Wojciecha Maziarskiego ze śmierci kapitana Władysława Raginisa – dowódcy obrony Wizny we wrześniu 1939 r. („Najwyższa pora powiedzieć głośno: histeryczny i autodestrukcyjny model polskiego patriotyzmu kwalifikuje się na śmietnik. Nie jest nam dziś do niczego potrzebny. Przynosi więcej szkód niż pożytku. Nadaje się, co najwyżej, na źródło natchnienia dla ekscentrycznych poetów głoszących chwałę wieszania i narodowej martyrologii" – napisze przy tej okazji Maziarski). Tak samo zrozumiałe pozostają ataki na Kościół katolicki: jego wartości stanowią drogowskaz wskazujący zgoła inny kierunek, niż chciałaby widzieć współczesna lewica.

Aberracje lewicowego myślenia

Jeżeli ataki na wartości patriotyczne i kościelne mają przyczyny zarówno ideologiczne, jak i taktyczne, wymierne, to „rozbijanie" tradycyjnego modelu rodziny wynika już tylko i wyłącznie z kwestii ideologicznych. Źródeł tej ideologii dopatrywać się należy jedynie

w aberracjach lewicowego myślenia. Bo z czego innego mogą wynikać postulaty małżeństw homoseksualnych czy przyznania homoseksualistom praw do adopcji dzieci (równocześnie w wielu krajach urzędnicy nabywają prawa do odebrania dzieci biologicznym rodzicom pod dość błahymi pretekstami)? O ile postulaty uznania przez heteroseksualną większość wszystkich roszczeń i zachcianek „tęczowego lobby" można zaliczyć do projektów „twardych", o tyle o wiele groźniejsze są projekty „miękkie". I nie chodzi tutaj tylko o maksymalną liberalizację w kwestiach dopuszczalności zabijania życia nienarodzonego, ale także o promocję „nowej świeckiej tradycji" w stylu życia, nie zważając na to, że styl taki jest absolutnie sprzeczny z demograficznymi potrzebami (a więc także z interesem) państwa polskiego. Tutaj szerokim frontem idzie nie tylko sama „Wyborcza" i jej przybudówka pod nazwą „Wysokie Obcasy", ale także cała niemal tzw. prasa kobieca – od tej z wyższej półki po czytadła dla gospodyń domowych. Chodzi w tym o to – przedstawiając problem najkrócej – aby wprowadzić do społecznej świadomości przekaz, że nowoczesna kobieta powinna się realizować poprzez karierę zawodową i pozorne równouprawnienie z mężczyzną. Jeżeli dziecko – to najlepiej jedno i najlepiej późno, kiedy nie będzie jej już „przeszkadzało" w rozwoju profesjonalnym. Takie postulaty mogą uderzyć już nie tylko w tożsamościową świadomość naszego narodu, ale wręcz w jego byt biologiczny!

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy