Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Wszystkie odloty Adama Michnika

Marcin Hałaś

Adam Michnik próbuje wracać, ale wraca tylko jako klown. Jego teksty już dawno przestały odwoływać ministrów, ba, nie trafiają nawet do przeglądów prasy w większości mediów

Obsesyjne pragnienie zemsty

Michnik pragnie zemsty na autorze swego upadku – Jarosławie Kaczyńskim, wydaje się, że jest to dziś podstawowe paliwo jego działalności. I znów, z ostrożności procesowej, wyjaśnijmy te sformułowania. Autor upadku – czyli człowiek, dzięki którego działalności koncepcja Polski i jej rozwoju, jaka od dawna prezentowana jest na łamach „Gazety Wyborczej", przestała być tak dominująca, że niemal jedyna. Pojawiła się w życiu politycznym inna, atrakcyjna i przekonująca wizja Polski opartej na etosie chrześcijańsko-niepodległościowym, która będzie przyciągać coraz więcej zwolenników, bez względu na to, jakich określeń (np. „sekta smoleńska", „lud smoleński") użyje wobec nich „GW". Zemsta, jaką uprawia Michnik, to zemsta publicystyczna, polegająca na obsesyjnym przyrównywaniu swego oponenta do najgorszych wzorców i postaw; nosi więc cechy działalności kompensacyjnej. Zapewne jakąś cezurą w tym zakresie był ułożony przez Michnika w czerwcu 2008 r. „spis wrogów", zatytułowany „A to moje typy:". Ta publikacja nawiązywała do felietonu Stefana Kisielwskiego z roku 1984, który swoją wypowiedź ograniczył jedynie do listy nazwisk – ludzi szczególnie „wrednie" zaangażowanych w ówczesną machinę komunistycznej propagandy. Zabieg taki był genialnym wydrwieniem cenzury, która wykreśliłaby każdą krytyczną uwagę o personach z „listy Kisiela".

Na liście Michnika znaleźli się m.in.: Jarosław Gowin, Jarosław Kaczyński, Janusz Kurtyka, Antoni Macierewicz, Ryszard Legutko, o. Tadeusz Rydzyk, Jadwiga Staniszkis, Tomasz Terlikowski, Jacek Trznadel, Zbigniew Ziobro, Andrzej Zybertowicz. Nie da się ukryć, że „osobistym wrogiem Michnika nr 1" (w sensie ideowym) był, jest i pozostanie Jarosław Kaczyński. Niechęć do niego jest tak wielka, że atakując Kaczyńskiego, Michnik najczęściej „odlatuje w kosmos". I to w dalekie rejony innych galaktyk. W opublikowanych niedawno listach do Chodorkowskiego naczelny „Wyborczej" napisał: „Natomiast Putin przypomina mi Jarosława Kaczyńskiego: podobna bezwzględność, cyniczna zdolność do okrucieństwa, upodobanie we władzy". Ciekawe, jakie zadośćuczynienie wygrałby przed sądem prawnik Agory mecenas Piotr Rogowski, gdyby postanowił zmienić pracodawcę i reprezentować racje prezesa Prawa i Sprawiedliwości, uznając, że słowa „cyniczna zdolność do okrucieństwa" naruszają dobra osobiste powoda? Taka konstrukcja intelektualna: Putin przypomina Kaczyńskiego, to już nie tylko jawny absurd, to znacznie więcej: błazeństwo, które trudno nawet wytłumaczyć zaślepieniem. Michnik pisze do człowieka, który w kolonii karnej znalazł się – pozbawiony całego majątku – w Rosji Putina i za sprawą systemu firmowanego przez Władimira Władimirowicza. Ile osób trafiło do kolonii karnej na wieloletnie więzienie w Polsce Kaczyńskiego? Oczywiście można brnąć w populistyczne brednie á la Kutz czy Kalisz i twierdzić, że Blida to „prawie jak Politkowska", niemniej warto pamiętać, że wszystkie postępowania prowadzone przez prokuraturę „w Polsce Tuska" w sprawie działań organów państwa pod rządami Jarosława Kaczyńskiego skończyły się umorzeniami.

Zaplątany w komunizm

Odlot kolejny: „Jak posłuchać Jarosława Kaczyńskiego i Leszka Millera, analizować ich sposób mówienia, język, to Miller jest opozycyjnym politykiem w demokratycznym kraju. A Kaczyński to jest KPP-owiec! Cokolwiek by zrobił rząd Kwiatkowskiego, Sławoja-Składkowskiego, Prystora czy Narutowicza – było dla KPP bez znaczenia; komuniści i tak mówili, że to wszystko jest nasilający się wyzysk klasy robotniczej i ludu pracującego miast i wsi. Oni państwo odrzucali a limine. Dzisiaj jest to logika PiS-u – czeka na katastrofę państwa, nie chce przyłożyć ręki, by cokolwiek zmieniło się w Polsce na lepsze" – peroruje Michnik w wywiadzie zatytułowanym „Ile wolności dać przeciwnikowi". W całym tym wywodzie znajdziemy ciekawy element: oto Michnik jednym zdaniem zdemolował cały mit KPP, na jaki od 1956 r. pracowały pokolenia propagandzistów: nie tylko partyjnych. W tym ujęciu członkowie KPP byli „dobrymi komunistami": idealistami, którzy nie ulegli „wypaczeniom" ani „kultowi jednostki", ich działania wynikały zaś ze szlachetnych oraz idealistycznych motywacji. Taka wizja wywiedziona została z faktu, że część działaczy KPP była represjonowana w czasach stalinowskich czystek. Po drodze pomijano kardynalną zasadę: śmierć z rąk gangsterskich nie jest automatyczną przepustką do rehabilitacji i chwały, gdyż na tej zasadzie zyskiwałyby ją wszystkie ofiary wewnątrzmafijnych porachunków. Oczywiście można z Adamem Michnikiem polemizować – PiS nie czeka na katastrofę państwa, ale stara się przeciwdziałać kompromitacji państwa oraz objawom i skutkom jego słabości w różnych dziedzinach; jednak czy warto dyskutować z kimś, kto tak naprawdę tego typu stwierdzeniami zamyka pole wszelkiej debaty?

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy