Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Śmiertelna bezsenność

Ewa Filiks

Na kilka milionów bezsennych przypadają w Polsce trzy kliniki i tysiące nieświadomych lekarzy, którzy nie wiedzą, że to choroba. I leczą dżumę cholerą, wpędzając pacjentów w uzależnienie od leków

Katastrofa elektrowni w Czarnobylu, promu „Heweliusz" i coraz więcej śmiertelnych wypadków drogowych – za wszystko odpowiada bezsenność, inaczej insomnia, która według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotyka co piątej osoby na świecie. W Polsce bezsennych jest coraz więcej – nie śpią miesiącami, nawet latami.

Dewiza stachanowców „wyśpimy się po śmierci" legła u przyczyn najtragiczniejszych wypadków w historii XX wieku. Inżynierowie, którzy w nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 r. sterowali zabezpieczeniami reaktora elektrowni w Czarnobylu, byli na służbie od ponad 13 godzin. Nic dziwnego, że przeoczyli sygnały ostrzegawcze i doprowadzili do jednej z największych katastrof ubiegłego wieku. Przemęczone ciało zawodzi – szwankuje wzrok, słuch, siada psychika, a jako pierwsze osłabiane są funkcje kognitywne: percepcja, uwaga, pamięć i intuicja. Niewyspana była też załoga promu „Jan Heweliusz", który zatonął 14 stycznia 1993 r., w wyniku czego zginęło 55 osób. Niewyspany był również kontroler NASA odpowiedzialny za eksplozję wahadłowca Challenger 28 stycznia 1986 r.

Choć bezsenność dotyka kilku milionów Polaków, nikt nie bada jej skutków i nie przelicza na pieniądze

Ameryka potrzebowała kilku lat i kilkunastu miliardów strat, żeby na poważnie zająć się problemem bezsenności. Kiedy w 1990 r. ujawniono w raporcie dla Kongresu, że niedobór snu kosztuje budżet Stanów Zjednoczonych 15,9 mld dol. rocznie, a gdyby policzyć także koszty wypadków, nawet 150 mld, rząd zaczął inwestować w kampanie społeczne i leczenie plagi. Ale do dzisiaj są tam lekarze, dla których insomnia jest tylko objawem. Co więc mówić o Polakach.

Kapelusz po trzech dobach

Katarzyna, 33-letnia ekonomistka, 2009 r. pamięta jako najdłuższy w swoim życiu. Wydaje jej się, że trwał trzy lata. Bo jakby policzyć noce, które spędziła, przewracając się w łóżku, malując paznokcie, oglądając telewizję, a wreszcie płacząc ze zmęczenia i bezsilności – uzbierałoby się kilkadziesiąt miesięcy. Zaczęło się niewinnie – wczesnym wstawaniem, które pozwalało obejrzeć telewizję śniadaniową, zrobić makijaż i poczytać przed pracą. Skończyło – w psychiatryku po tym, jak postanowiła zakończyć udrękę skokiem z balkonu. Siostra w porę zorientowała się, że coś jest nie tak, i zawiozła rozhisteryzowaną Kaśkę do szpitala. – Na początku bezsenność nie przeszkadza. Więcej czytasz, sprzątasz, pracujesz. Rozpiera cię energia. Dopiero kiedy z pobudek o piątej robi się czwarta, a potem trzecia, przestajesz mieć siły na cokolwiek. Leżysz i modlisz się o pół godziny snu, wstajesz wymięta, jakby przejechał po tobie walec – opowiada. Ostatnie miesiące przed psychiatrykiem przechodziła „w kapeluszu" – pierścieniowatym uciskiem wokół głowy, typowym dla ponad 72-godzinnego braku snu. Nie miała siły jeść czy rozmawiać, a wejście po schodach przekraczało jej możliwości. Współpracownicy obrażali się, że nie odpowiada na cześć, a ona nie widziała nic z odległości większej niż pół metra.

Bezsenni często kończą na oddziałach, diagnozowani z depresją, czasem, mylnie, ze schizofrenią. W skrajnych przypadkach skracają cierpienie samobójstwem. Dużo częściej wpadają pod samochody, powodują wypadki, robią sobie krzywdę, korzystając z niebezpiecznych urządzeń. W statystykach figurują jako ofiary nieszczęśliwych wypadków. Bo co to za powód, że ktoś był niewyspany. Kto by o to pytał.

Bohaterowie „Stu lat samotności" Gabriela Garcii Marqueza trwającą sto lat zarazę bezsenności przypłacili utratą pamięci. Ratowały ich etykiety przyczepiane nawet do przedmiotów codziennego użytku. Z bezsennością przyszły samotność i obłęd. Mieszkańcy powieściowego miasteczka Macondo zaczęli rozmawiać z duchami. Kto doświadczył długiego niespania, wie, że akurat ten fragment ma niewiele wspólnego z typowym dla noblisty realizmem magicznym. Brak snu jest dla organizmu szkodliwy jak nowotwór. Zaczyna się od skurczów mięśni, podwyższonego ciśnienia i nerwowości, by przejść w arytmię serca, niedowidzenie, utratę równowagi, a nawet stany zbliżone do psychozy.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe