Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Premier na spotkaniu z paraolimpijczykami, ktorzy zdobyli medale w Londynie

Grosze za złoto

Edyta Hołdyńska

Polscy paraolimpijczycy obsypani medalami w Londynie dostają od państwa na treningi i udział w zawodach 900 zł miesięcznie

Tylko prywatni sponsorzy

Według wstępnych szacunków z paraolimpiady w Londynie Polacy mieli przywieźć maksymalnie 30 medali. Zdobyli 36, w tym 14 złotych, 13 srebrnych i 9 brązowych. Dwukrotnie Mazurka Dąbrowskiego zagrano nad Tamizą dla Rafała Wilka, byłego żużlowca, który podobnie jak Monika Pudlis ścigał się na handbike'ach. W ogólnej klasyfikacji medalowej nasi uplasowali się na dziewiątym miejscu. Medalowy bilans jest lepszy niż przed czterema laty w Pekinie. Tam Polakom przypadło 30 krążków, w tym tylko 5 złotych, i 18. miejsce w ogólnej tabeli. W Londynie spisali się lepiej, niż przewidywano, ale ministerstwo nie uznało, że należy im się za to więcej pieniędzy na przygotowania i zawody.

Integracyjny Klub Sportowy „Smok" Lotos Orneta, do którego należy Monika Pudlis, na działalność w ub. roku łącznie otrzymał od państwa jedynie 13 tys. zł. Około 10 tys. zł pochodzi z budżetu Urzędu Miejskiego w Ornecie, a pozostałe 3 tys. zł to środki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

– Taka kwota nie wystarcza nawet na zakup jednego handbike'a, bo najtańszy, przystosowany do treningów, kosztuje aż 35 tys. zł – mówi Bogdan Król, prezes „Smoka". To on osiem lat temu przekonał Monikę, że mimo niepełnosprawności warto uprawiać sport. Sam jest zdobywcą Pucharu Polski w kolarstwie szosowym niepełnosprawnych. Dalej trenuje. Dziś klub ma 23 członków i tylko w 2012 r. zdobył aż 12 medali. Gdyby nie to, że pomagają im prywatni sponsorzy, trudno byłoby im pojechać na jakiekolwiek zawody. – Nie umiem sobie nawet wyobrazić, że wysyłam swojego zawodnika w trasę autobusem z wózkiem inwalidzkim i jeszcze rowerem ręcznym – mówi Bogdan Król. – Przecież to niewykonalne. Musimy mieć kierowców, specjalne auta, a to kosztuje. Naprawdę dajemy sobie radę w życiu i to nie jest tak, że tylko narzekamy na brak pieniędzy. Niestety, prawda jest taka, że nikt nam nie daje, mimo że nam się należy. Bo jak porównać sportowców sprawnych, np. piłkarzy, którzy od lat nie mają wielkich osiągnięć w swojej dziedzinie, z nami, co roku przywożącymi medale?

Wspomnienia o wypadku samochodowym, któremu uległ, wciąż są dla Bogdana Króla zbyt bolesne, by do nich wracać. Samego zdarzenia nie pamięta. Tylko głośny huk, a potem szpital. Odzyskał przytomność po dwóch tygodniach. Doznał urazu kręgosłupa w wieku 24 lat, ale nie chciał leżeć w łóżku do końca życia. Szybko podjął decyzję, by zacząć grać w koszykówkę na wózkach, potem zaczął się na nich ścigać. Pamięta, jak w 1989 r. Niemcy byli zszokowani wózkami, na których ścigali się wtedy Polacy. – Bo sami je robiliśmy, w warsztatach, u mechaników, jak kto mógł – opowiada. – A im już wówczas bardzo pomagało państwo. Mieli profesjonalny sprzęt. To tak, jakby porównać naszą syrenkę do ich mercedesa.

Niemiecki resort spraw wew-nętrznych wspiera m.in. 32 związki reprezentujące dyscypliny olimpijskie. W ubiegłym roku przeznaczył na to aż 132 mln euro. Prezes „Startu" zwraca również uwagę, że coraz trudniej będzie zdobywać medale, ponieważ sportowcy z czołowych krajów spędzają na obozach treningowych 200 dni i więcej, natomiast w Polsce zaledwie 60–80 dni.

Resort ślepy i głuchy

Robert Szaj chciałby, by niepełnosprawni sportowcy zaczęli być w Polsce traktowani choć w części tak dobrze, jak mówi się o nich przed kamerami na rządowych korytarzach. Mimo że odnoszą sukcesy, ministerstwo wyłączyło spod opieki „Startu" dwie dyscypliny. Teraz niepełnosprawni koszykarze należą do nowo powstałego Związku Koszykówki na Wózkach, a tenisiści do Polskiego Związku Tenisa Stołowego. W „Starcie" pozostały: goalball, hokej, kolarstwo, lekkoatletyka, łucznictwo, narciarstwo biegowe i biathlon, narciarstwo zjazdowe, piłka siatkowa na siedząco i stojąco, pływanie, podnoszenie ciężarów, strzelectwo, szachy, szermierka, taniec i wioślarstwo. – Pieniędzy jest ciągle o wiele za mało na wytrenowanie wszystkich – mówi Robert Szaj. – Tymczasem zupełnie nowa organizacja, która ma się zajmować koszykówką, z publicznych pieniędzy otrzymała prawie pół miliona złotych, bez dostatecznego doświadczenia wymaganego np. przy pozyskiwaniu środków z innych instytucji.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?