Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Niewidzialne rany

Anna Binkowska

W Polsce działa kilka klinik stresu bojowego. Tylko w Warszawie od 2006 r. hospitalizowanych było ponad 400 żołnierzy. Wielu weteranów nigdy nie podjęło terapii

Odsunięty jak trędowaty

Dr Stanisław Ilnicki: – Leczenie z powodu postrzału nie przynosi żołnierzowi wstydu. Również leczenie z powodu zaburzeń psychicznych, u których podłoża leżą zmiany w mózgu, nie powinno przynosić ujmy ani powodować stygmatyzacji.

Edward Zalewski był jednym z pierwszych weteranów, u których rozpoznano syndrom PTSD. Był też jednym z pierwszych, którzy publicznie mówili o swoich przeżyciach z misji w Iraku, a potem o terapii.

Przez całe zawodowe życie był łącznościowcem w artylerii. A specyfika szkolenia łącznościowców i artylerzystów tylko w skrajnych wypadkach zakłada walkę z przeciwnikiem. Pierwszy raz był skonsternowany zaraz po rozpakowaniu się w bazie Babilon.

– Musiałem się zamienić w zwykłego „piechocińca", realizować zadania jak żołnierz z pododdziału piechoty. Inaczej szkoli się żołnierza pododdziałów zmechanizowanych, a inaczej łącznościowca. Samo to było dla mnie problematyczne. Jechałem na stację łączności cyfrowej, byłem fachowcem.

Szkolenie, które odbył w Polsce, okazało się do niczego nieprzydatne. Jeździli na sprzęcie „rolniczym", na tarpanach dopancerzonych słupkami ogrodzeniowymi, włazami od kanałów i dopychanych gdzie się dało kamizelkami kuloodpornymi. Pancerz na starach tworzyły sklejka i worki z piachem.

Zalewski pojechał na misję jako dwugwiazdkowy chorąży, wykonywał zadania szeregowca. – Pierwsze załamanie nerwowe przyszło, gdy zginął sanitariusz, z którym dwie godziny wcześniej żartowaliśmy – wspomina. Ze względu na pogarszającą się kondycję psychiczną został przeniesiony do Centrum Operacji Taktycznych. Doniesienia o kolejnych zabitych żołnierzach pogłębiały jego stan. Nie miał fachowego wsparcia.

– Psychologowie na misje brani są nierzadko z ulicy, bez doświadczenia wojskowego. Żołnierze potrzebują wsparcia bardziej doświadczonych specjalistów – mówi dr Ilnicki.

Żona i czwórka dzieci Edwarda Zalewskiego nie byli w stanie rozładować napięcia i stresu, który zaczął się uwalniać po powrocie do kraju. Nachodziły go napady paniki, strachu. Na ulicach swojego miasta widział kolegów z misji. Miał problemy ze snem. Sięgnął po alkohol, wpadał w ciągi. Wyjechał na dwutygodniowy turnus rehabilitacyjny do Krynicy. Wrócił do domu w jeszcze gorszej kondycji. Wstydził się pójść do psychiatry. Wtedy niewiele mówiono o PTSD. Lekarz zalecił mu leki psychotropowe, ale były źle dobrane. I wówczas spadł na Zalewskiego kolejny dotkliwy cios. Został odsunięty od wszystkich zajęć z bronią. W związku z leczeniem psychiatrycznym.

– Stosunek przełożonych do „misjonarzy" jest bardzo zróżnicowany, zdarzają się sytuacje drastyczne. W gorszym położeniu są żołnierze wąskich specjalności, przydzieleni do jakiejś grupy. Ci, którzy się znają i jadą po raz kolejny, mają łatwiej – wyjaśnia dr Ilnicki.

Edward Zalewski przez przypadek dowiedział się o Klinice Psychiatrii i Stresu Bojowego w Warszawie. Natychmiast został przyjęty na czteromiesięczne leczenie. Po powrocie do rodzinnego Jarosławia czekała na niego zła wiadomość. Dla chorążego Zalewskiego nie było już miejsca w wojsku. – Nie zakładałem, że odejdę ze służby. Myślę, że po prostu nikt nie chciał mieć u siebie w jednostce wariata – opowiada. Wrócił do warszawskiego szpitala. Mówi, że do dr. Stanisława Ilnickiego wracał jak do domu.

Wkrótce otrzymał kategorię zdrowia N, czyli niezdolny do zawodowej służby wojskowej. Po 17 latach w armii został cywilem, przeszedł na emeryturę. Zaczął budować życie od podstaw. Ma za sobą m.in. terapię małżeńską. – Proces terapeutyczny wciąż trwa. Jestem na lekach, alkoholu nie piję. Potrafię się kontrolować, regularnie chodzę do lekarza, biorę udział w turnusach i warsztatach terapeutycznych. Dobrze jest pokazać komuś, kto jest tam pierwszy raz, że można z tego wyjść. Przełożeni nie do końca zdają sobie sprawę ze skali problemu. Państwo początkowo zostawiło nas samym sobie, dlatego założyliśmy Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych – mówi.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość