Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Nie bądźmy jak dziad proszalny

Grzegorz Pytel

Pieniądze płynące z Unii, w której prym wiodą Niemcy, należy uznać za należne Polsce, a niewypłacone reparacje wojenne

Słowa premiera Donalda Tuska, że dzień, w którym uzyskał dla Polski ok. 440 mld zł na kolejną siedmiolatkę budżetową Unii, był „najszczęśliwszy w jego życiu", nie tylko są przykre, ale też zmuszają do refleksji. Premier przypominał dziada proszalnego, który dostał na dworcu dwa tysiące od jakiegoś podróżnego i cieszy się jak nigdy w życiu. A premier reprezentuje Polskę...

Otóż Polska prawie ćwierć wieku po odzyskaniu niepodległości nie powinna od nikogo potrzebować środków na rozwój . To powoduje zbyt duże zagrożenie dla podmiotowości i niepodległości kraju. I nie są to tylko puste słowa: gdy jesienią 2011 r. premier Grecji Jorgos Papandreu postanowił poddać decyzje finansowe pod referendum, został zmuszony do odejścia, a pomysł referendum wybito Grekom z głowy.

Nie oznacza to, że Polsce nie należą się środki z zewnątrz. Jednak podstawy są zupełnie inne. Polska w czasie II wojny światowej poniosła straty na skutek najazdu przez zdziczałe Niemcy i Związek Sowiecki. Bo jak inaczej nazwać morderczą zawieruchę, w której życie straciły dziesiątki milionów ludzi. Polacy doświadczyli gigantycznych strat, których im nigdy nie zrekompensowano. Do tego należy dodać okupację sowiecką trwającą do 1989 r. i dokonane przez totalitarny system kolejne spustoszenia, zwłaszcza gospodarcze, np. długi zaciągnięte w okresie gierkowskim. Dlatego jak dobry księgowy i rewident Polska powinna oszacować te straty, urealniając ich kwotę przez uwzględnienie inflacji i wzrostu gospodarczego w tym czasie w Europie. Dochodzenie należnych rekompensat nie jest precedensem ani tym bardziej wrogim działaniem. To cywilizowany standard w relacjach międzyludzkich, w tym między państwami. Jednak będąc politycznym realistą, należy uznać, że uzyskanie należnych odszkodowań jest niemożliwe w przewidywalnej przyszłości. Mało prawdopodobne, aby Niemcy i Rosja podjęły negocjacje.

W tym kontekście jakiekolwiek pieniądze płynące z Unii, w której prym wiodą Niemcy, należy uznać za wyrównywanie wojennych  krzywd, za należne Polsce, a niewypłacone reparacje. Ciekawe byłoby porównanie, czy kwoty płynące z Unii pokryłyby chociaż odsetki od odszkodowań za straty poniesione na skutek niemieckich działań wojennych. Każdy dobrze zarządzany kraj, jak każda firma, powinien bowiem znać swoją rzeczywistą sytuację finansową. Bo że o pewnych sprawach się nie mówi, nie oznacza, że ich nie ma.

I nie jest to jedynie zabieg księgowy: pieniądze dawane jak dziadowi proszalnemu, mimo że mogą być należne, nie tylko poniżają narody, ale także uzależniają je i demoralizują. W takich krajach jak Grecja, Portugalia i Hiszpania oprócz materialnych efektów pieniędzy unijnych, np. zbudowanej infrastruktury, pozostało pogorzelisko gospodarcze i młode pokolenie, dla którego bezrobocie stało się karierą życiową. Zresztą ten rodzaj kariery wraz ze wzrostem środków płynących z Unii rozwija się również w Polsce.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe