Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Jan Czochralski w 1916 r. opracowal metode otrzymywania monokrysztalow krzemu, ktora do dzisiaj stosuje sie podczas produkcji polprzewodnikow

Zapomniani geniusze

Krzysztof Jóźwiak

Bez odkryć Jana Czochralskiego nie byłoby tak spektakularnego rozwoju elektroniki. Doceniony na Zachodzie, w Polsce wciąż pozostaje nieznany. Podobnie jak wielu innych wybitnych polskich wynalazców

Opracowana przez Czochralskiego metoda wyprzedziła o kilkadziesiąt lat swoją epokę. W 1916 r. nie było na nią zapotrzebowania. Dopiero pod koniec II wojny światowej naukowcy z Bell Telephone Laboratories w Murray Hill, pracujący nad skonstruowaniem tranzystora, przypomnieli sobie o pomyśle polskiego badacza. Jeden z nich, Gordon K. Teal, poszukiwał efektywnej metody otrzymywania monokryształów germanu, niezbędnych wobec rosnącego zapotrzebowania na półprzewodniki. W końcu zdał sobie sprawę, że taka metoda od dawna istnieje – to właśnie znana od lat metalurgom „metoda Czochralskiego". „To dzięki tej metodzie możliwy był rozwój elektroniki półprzewodnikowej i – szumnie mówiąc – rozwój naszej cywilizacji. To na krzemowych płytkach wycinanych ze wspominanych ogromnych monokryształów wykonuje się prawie wszystkie układy scalone" – pisze Paweł Tomaszewski.

Odkrywca rodem z Pałuk

Jan Czochralski urodził się 23 października 1885 r. w Kcyni, małym miasteczku na Pałukach, wówczas znajdującym się pod zaborem pruskim. Jego ojciec, prowadzący w Kcyni zakład stolarski, wymarzył dla syna karierę nauczycielską. Nie był to najlepszy pomysł, zważywszy że syn nie wykazywał zdolności pedagogicznych, natomiast dość często przyprawiał statecznych rodziców o palpitacje serca, kiedy przeprowadzał w domu niebezpieczne eksperymenty chemiczne. Młody Czochralski ugiął się jednak przed wolą ojca i ukończył seminarium nauczycielskie w rodzinnym mieście. Matury jednak nie zrobił. Jedna z anegdot mówi, że Czochralski co prawda zdał egzaminy, ale świadectwa dojrzałości nie odebrał, ponieważ nie mógł pogodzić się ze zbyt niskimi ocenami. Zżerała go ambicja i chęć dokonywania rzeczy wielkich. Spakował walizki i wyjechał z rodzinnego miasteczka do Krotoszyna, a następnie do Berlina. Początkowo pracował w aptekach. Niczym średniowieczny alchemik prowadził analizy rud, olejów, smarów i metali. Przełomem w karierze zawodowej było zatrudnienie go w Allgemeine Elektrizitaets-Gesellschaft (AEG). Szybko awansował. Po kilku latach był już samodzielnym kierownikiem laboratorium badania stali i żelaza. Ogromna pracowitość i upór pozwoliły mu mimo braku matury uczęszczać na wykłady chemii specjalnej na Politechnice w Charlottenburgu pod Berlinem. W 1910 r. otrzymał tytuł inżyniera chemika.

Coraz mocniej zapuszczał korzenie w Niemczech. Jego badania stały się znane w środowisku niemieckich naukowców. W 1917 r. przeniósł się do nowoczesnego laboratorium metaloznawczego wybudowanego specjalnie dla niego przez koncern Metallbank und Metallurgische Gesellschaft A.G. we Frankfurcie nad Menem. Powstaje tu wiele cennych prac naukowych i patentów. Do najgłośniejszych należą wytrzymały stop duraluminium (do dziś stosowany w przemyśle lotniczym), a przede wszystkim bezcynowy stop łożyskowy dla kolejnictwa, zwany metalem B. Dzięki temu odkryciu Czochralski staje się nie tylko sławny, ale także bardzo majętny. Patent zarejestrowany w 1924 r. kupują m.in. USA, Francja i Anglia. Czochralskiego kusi sam Henry Ford, który proponuje mu pracę za oceanem.

On jednak wybiera inną ofertę – tę z Polski. Występuje z Niemieckiego Towarzystwa Metaloznawczego (które notabene sam założył), porzuca dotychczasowe, ustabilizowane życie i w 1929 r. na zaproszenie prezydenta Mościckiego wyjeżdża do Warszawy. Czym podyktowany był tak nagły zwrot w życiu naukowca? Niektórzy badacze uważają, że Czochralski, który zawsze podkreślał, że czuje się Polakiem, z pobudek patriotycznych (pieniędzy mu nie brakowało), nawiązał współpracę z polskim wywiadem wojskowym. I to właśnie słynna „dwójka" namówiła go do powrotu do ojczyzny, ponieważ chciała wykorzystać jego odkrycia i wiedzę w przemyśle zbrojeniowym.

Polskie piekiełko

W ojczyźnie nie ma tak doskonałych warunków do pracy. Obejmuje posadę na Politechnice Warszawskiej. W mrocznych piwnicach budynku Wydziału Chemii podczas doświadczeń towarzyszą mu mieszkające tam szczury. Dopiero w 1934 r. przenosi się do nowoczesnego i świetnie wyposażonego gmachu. Jego sukcesy są dla niektórych solą w oku. Koledzy naukowcy wyrzucają mu długoletnią pracę dla Niemców, brak matury, wyciąganie korzyści materialnych z pełnionych funkcji. Czochralski jest jednak twardy, nie ustępuje, nie wraca do Niemiec, wygrywa kolejne procesy i rozwija swoją pracę naukową.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej