Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Bobby kontra życie, czyli obrona Fischera

Grzegorz Benda

Fischer igrał z całym światem. Grał, wygrał i... zniknął

Był (jest) jedną z najbardziej fascynujących osobowości sportu, nauki i sztuki. Grał w szachy. Wojował z całym światem, eksperymentował, a niektóre jego partie to prawdziwe dzieła. Robert James Fischer. Bobby. 9 marca skończyłby 70 lat.

Był trzecim, po legendarnym Paulu Morphym i Samuelu Reshevskym, amerykańskim cudownym dzieckiem szachów. Tym, kim Maradona dla futbolu, Jordan dla koszykówki czy McEnroe dla tenisa – zjawiskiem. Kiedy nagle odszedł, nie tylko w szachowym świecie zrobiło się nudniej.

Pierwsze zwycięstwa

Urodził się w Chicago 9 marca 1943 r. Niektóre źródła podają, że jego biologicznym ojcem był węgierski fizyk Paul Nemenyi, który opuścił rodzinę, gdy Bobby miał zaledwie dwa lata. Matka Regina pochodziła z rodziny polskich Żydów i zarabiała na życie jako scenograf teatralny i pielęgniarka. Szachy pokazała mu starsza siostra Joan. Miał wtedy pięć lat. Szybko zaczął ją ogrywać, odkrył swój świat i wszystko potoczyło się jak w dzisiejszym świecie – szybko!

Gdy miał 13 lat, został mistrzem juniorów USA, by już rok później zdobyć tytuł w gronie seniorów. W wieku lat 15 został najmłodszym na świecie arcymistrzem (rekord pobity dopiero w 1991 r. przez węgierkę Judit Polgar), a było to w czasach, kiedy tytuł ten wiele znaczył. Porzucił szkołę, bo uznał, że ta może mu jedynie... przeszkodzić w zdobyciu tytułu mistrza świata, ale nauczył się języków, by móc studiować szachową literaturę. Głównie radziecką, bo po II wojnie światowej sprawa tytułu należała wyłącznie do Rosjan. Na szachowym tronie zasiadali kolejno: Michaił Botwinnik (dwukrotnie tytuł tracił i dwukrotnie go odzyskiwał), Wasilij Smysłow, Michaił Tal, Tigran Petrosjan i Borys Spasski. Kiedy w gronie pretendentów pojawił się Fischer, trwała zimna wojna i do szachów głośno i brutalnie wdarła się polityka, której Bobby nie cierpiał. Miał upokorzyć Związek Radziecki! A Bobby chciał tylko grać w szachy. I wygrywać. Dla... siebie.

Samotnik

Od najmłodszych lat był skryty, nieufny i mało komunikatywny w stosunkach z otoczeniem. Żył w swoim świecie i mało kogo dopuszczał do siebie bliżej niż na... długość szachownicy. Był mieszaniną nadwrażliwości, niedojrzałości, egocentryzmu i arogancji. Miał nadzwyczaj długie palce, którymi oplatał twarz, gdy zapadał w głęboki namysł. Jego duże bystre oczy błyskawicznie ogarniały szachownicę, a brwi zdradzały zaskoczenie tym, co nagle dostrzegł w swoich obliczeniach. Mając 182 cm wzrostu przy 90 kg wagi i nosząc garnitur na wyrost, wydawał się wyższy i jeszcze bardziej niezgrabny. Podpisywał się... drukowanymi literami, ale kiedy poruszał szachowymi figurami, robił to z pietyzmem i prawdziwą gracją.

Z czego żył? Z honorariów i nagród zdobywanych w turniejach, z których większość wygrał. O te honoraria i godziwe nagrody dla szachistów walczył od zawsze i to on w tamtych latach wywindował je do przyzwoitego poziomu. W latach 60. dawał symultany. To pojedynki, w których mistrz podejmuje jednoczesną walkę z wieloma przeciwnikami na kilku nastu lub nawet kilkudziesięciu szachownicach. Za każdy taki seans żądał astronomicznej jak na tamte czasy sumy 250 dol. i... dostawał.

Współpracował z prasowymi kolumnami szachowymi, ale najwięcej zarobiła dla niego książka „Bobby Fischer uczy szachów". Od lat przygotowywał też swoich „60 pamiętnych partii". Książka ukazała się w roku 1969, ale fortuny mu nie przyniosła, choć w ZSRR rozeszła się w ogromnych nakładach. Tyle że tam nie szanowano praw autorskich i Fischer nie otrzymał wtedy od Rosjan należnego mu honorarium ani odszkodowania za wydanie książki bez jego zgody, a był to jeden z warunków, jaki stawiał, kiedy później próbowano z nim rozmawiać na temat ewentualnego meczu z Kasparowem. W 1962 r. odwiedził Warszawę. Przespacerował się po Starówce, ale szybko wrócił do pokoju hotelowego, by zatopić się w szachowych analizach. Wielki samotnik.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej