Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Indie: lemiesz i laptop

Anna Kilian

"Jest chyba niewiele kobiet, których życie nie byłoby... pełne niepokoju" – pisze Thomas Hardy w „Tessie d'Urbervilles".

Wydana w 1891 r. powieść nie traci na aktualności wszędzie tam, gdzie społeczna transformacja powoduje konflikt między tradycją a nowoczesnością. Ponad 120 lat po tym, jak doświadczyła go uprzemysławiająca się Wielka Brytania, skomplikowane socjologicznie zjawiska zachodzą w Indiach. Triszna z filmu Michaela Winterbottoma jest ich ofiarą w taki sam sposób, jak była nią Tessa. To zadziwiające, jak łatwo – tak się przynajmniej wydaje – historia uwiedzionej kobiety, ofiary podwójnej moralności i rozdźwięku spowodowanego tradycyjnym wychowaniem i wykształceniem wyzwalającym w niej ambicje, marzenia i aspiracje, dała się przenieść w realia współczesnych Indii. I fascynujące, jak bardzo dzisiejszy świat jest zróżnicowany, niejednorodny pomimo globalizacji. Największą wprowadzoną przez reżysera niespodzianką jest Jay, łączący dwie najważniejsze męskie postaci powieści w jedną. To zepsuty bogaty chłopak, mieszkający w Anglii, przyjeżdżający do Radżastanu objąć posadę w hotelowym imperium bogatego hinduskiego ojca. Gdy poznaje Trisznę (Freida Pinto ze „Slumdoga. Milionera z ulicy" i „Poznasz przystojnego bruneta" Woody'ego Allena) – dziewczynę z ubogiej, wiejskiej rodziny, wydaje mu się, że się w niej zakochuje. Tragiczny bilans ich związku jest w takiej samej mierze rezultatem jego słabego charakteru i egoizmu, co społecznych podziałów istniejących w Indiach od zawsze. Tak jak Wschód i Zachód nigdy się nie spotkają, tak na tym subkontynencie bogaci nie pobiorą się z biednymi. Mogą z nimi przez pewien czas dzielić łoże, ale nie życie. Miłość nie zwycięża wszystkiego, jak fałszywie pokazuje bollywoodzkie kino, w którym bohaterka znajduje upodobanie... Winterbottom przedstawia taki obraz Indii, jaki do nas nie dociera. Nie jeździmy tam masowo na wywczasy, choć to całkiem popularna destynacja dla tych, którzy w kraju skrajnych nędzarzy, brudu, gwałtów i prenatalnego mordowania dziewczynek poszukują olśnień duchowych. Reżyser dobrze znający Indie pokazuje w „Trisznie. Pragnieniu miłości", jak ekonomiczne przemiany wywracają na nice niezmienne od setek lat reguły istnienia wiejskich społeczności. To jeszcze większa rewolucja w życiu biedaków niż ta sportretowana przez Hardy'ego. W jego czasach mieszkaniec wsi przesiadał się z bryczki do pociągu ciągniętego przez lokomotywę parową. Dziś dzieci wieśniaka z Radżastanu wsiadają na pokład boeinga i otwierają laptopa, by obejrzeć kolejną produkcję z Bollywood. Hindusi lecący na studia do Anglii wracają potem i patrzą na ojczyznę jak Jay – z mieszaniną zażenowania i fascynacji.

Triszna. Pragnienie miłości

reż. Michael Winterbottom

Against Gravity

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO