Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Świat, który przemija

Jacek Pałkiewicz

Ostatnim rzutem na taśmę zdążyłem poznać krainy, które były w stanie zapewnić emocje znane Magellanowi, Marcowi Polo czy Beniowskiemu – wspomina znany odkrywca

A jednak. Dziewięć lat temu Reinhold Messner wyznał mi, że skończył sześćdziesiątkę i powoli będzie składać broń. „Nie mam już tej samej siły, sprawności i wytrzymałości. Chcę tylko zaliczyć jeszcze pustynię Gobi", powiedział przed wyjazdem do Mongolii. Jestem od niego starszy o dwa lata, ale jeszcze wtedy takie myśli mnie nie nawiedzały. Dziś, świadom ograniczeń fizjologicznych, zaczynam się powoli godzić z wiekiem. Przypominają też mi o tym uczestnicy spotkań autorskich. Kiedy na emeryturę? – pytają. Staram się tego nie rozważać, bo nie opuszczają mnie wrodzona dociekliwość i obsesyjny głód świata. Ponadto nie mogę liczyć na państwowe świadczenia pieniężne. Pomimo ponurych myśli nie zamierzam rezygnować z zawodu przynoszącego satysfakcję i z pasją przygotowuję się do kolejnej podróży. Tym razem w dzikie ostępy Nowej Gwinei, by ostatnim rzutem na taśmę zdążyć jeszcze przekroczyć granicę znanego świata.

Bhutan. Dla podróżnika na wielbłądzie świat pustyni się nie zmienił, podobnie jak dżungla oglądana z indiańskiego czółna czy Bhutan z grzbietu jaka. W takiej wiktoriańskiej atmosferze smak przygody jest bardziej intrygujący i zdecydowanie ostrzejszy. Wiele miejsc przechodzi nieuchronnie do historii. Jeszcze niedawno w zatoce Ha Long pływałem tradycyjną dżonką. Dzisiaj tamtejsi rybacy przesiedli się na praktyczniejsze kutry motorowe. Na rzece Jangcy poznałem urok żeglowania sampanem, który obecnie zamieniono na komfortowe statki pasażerskie. Nie zapomnę słynnych na tej arterii wodnej Trzech Przełomów, schowanych teraz pod wodą z powodu gigantycznej tamy. Widziałem jeszcze dawny Związek Sowiecki i otwartość duszy rosyjskiej, na Kamczatce jadłem tylko kawior, bo nie było innych produktów spożywczych. Nawet piękno Czarnego Lądu poznałem takie, jakie teraz można zobaczyć tylko w filmach „Śniegi Kilimandżaro" czy „Pożegnanie z Afryką".

Chamskie zdrowie. To rezultat systematycznego uodporniania organizmu na prażące słońce, dręczące pragnienie, głód, przejmujące zimno, gorąco, zmęczenie, które są nieuniknioną częścią wypraw. W trakcie ich odbywania bezwzględnie przestrzegam podstawowych zasad higieny, a już szczególnie dbam o to, aby ręce były czyste. Częste mycie to pozbycie się nie tylko brudu, ale przede wszystkim tysiąca mikrobów. Chyba tylko dwa razy w krajach o niskim poziomie higieny miałem problemy z „klątwą faraona", biegunką podróżnych, a przecież zatrucie pokarmowe nęka co drugiego turystę. Rygorystycznie podchodzę też do higieny przygotowywania posiłków, unikam potraw surowych, sałatek, nieobranych owoców, dań przyrządzanych na ulicy, lodu dodawanego do napojów i piję wyłącznie napoje w fabrycznie zamkniętych butelkach lub uzdatnioną wodę.

Drastyczna zmiana. Świat egzotyczny kurczy się w sposób jaskrawy, przemieszczamy się szybciej, globalizacja zmienia życie w każdym zakątku globu. Osobiście nie mogę narzekać, powiodło mi się w życiu. Zebrałem niezapomniane wspomnienia, spotykałem tubylców, którzy przeszli już do historii, dotykałem zakątków, które były w stanie zapewnić emocje znane Magellanowi, Marcowi Polo lub Beniowskiemu. Żyłem pełną piersią i niczego nie żałuję, bo jak napisał Marcjalis, poeta rzymski z I w. n. e.: „Kto potrafi z przyjemnością przeżywać przeszłe czasy, to tak jakby żył dwa razy".

Egzotyczne programy biur podróży wciąż przyciągają uwagę. Nie brak w nich wzmianki o wzbudzających dreszcz ekscytacji potomkach tajemniczych kanibali. O sensacyjnym wydarzeniu skonsumowania Michaela Rockefellera, syna ówczesnego gubernatora Nowego Jorku, rozpisywały się wszystkie światowe agencje. O praktykach antropofagii jeszcze do niedawna opowiadali misjonarze, czym podsycali demoniczność zachowania tuziemców. Relacje te budzą wątpliwości, bo ustne, poddane zniekształceniom przekazy bywają zwykle zwodnicze. Dzisiaj nikt już nie potwierdza tego procederu. Uważam, że fama o okrutnych kanibalach jest podtrzymywana wyłącznie na potrzeby przemysłu turystycznego.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej