Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Jakiego kapitału brakuje na rynku?

Andrzej Urbański

Medialne relacje z kryzysu koncentrują się na PKB, zadłużeniu, ratowaniu banków i wartości euro. To fałszywa narracja

Analitycy już alarmują – w połowie 2012 r. zasoby gotówki w amerykańskich korporacjach poza sektorem finansowym przekroczyły 1,7 bln dolarów, ale służby podatkowe oszacowały, że już w 2009 r. łączne zasoby gotówki w przedsiębiorstwach osiągnęły pułap 5 bln plus 1,6 bln zgromadzonych w bankach. To 20-krotnie więcej niż przed kryzysem w 2007 r.

Gdyby te środki zostały przeznaczone na inwestycje, w ciągu dwóch lat powstałoby 19 mln nowych miejsc pracy, a USA powróciłyby na czoło rankingów rozwoju. Ale finansowi stratedzy wystawiają negatywne oceny kolejnym pomysłom inwestycyjnym, i nie chodzi tylko o bezpieczeństwo bankowych lokat. Prawdziwą barierą są możliwości konsumpcyjne klasy średniej, one nie tylko nie rosną, ale wręcz spadają z pieca na łeb. Ten sam proces widoczny jest w Europie i w Polsce. I to jest prawdziwe jądro kryzysu.

To inny kryzys niż tamten, nazywany wielkim. Wówczas największą cenę zapłacili najbiedniejsi, teraz wszystkie koszty koncentrują się na klasie średniej i ludziach młodych, podczas gdy ci, którzy tradycyjnie utrzymują się z socjalu, relatywnie tracą najmniej. W zamian pogłębia się przepaść między oligarchią i wyższą klasą średnią a wszystkimi pozostałymi. I ma to charakter systemowy, ponieważ plany ratunkowe aplikowane przez Europejski Bank Centralny polegają na dofinansowaniu rynku kapitałowego – wartości, którymi zarządzają banki i fundusze inwestycyjne. W ten sposób zasilane są nie tylko instytucje finansowe, ale i najbardziej aktywne grupy akcjonariuszy.

Jeśli państwo przestanie inwestować w aktywność obywateli, to samo sobie ukręci sznur, na którym zawiśnie

W obiegu jest coraz więcej kapitału poszukującego zysków spekulacyjnych, podczas gdy coraz mniej środków trafia na inwestycje, produkcję i miejsca pracy. Na naszych oczach rośnie więc kolejna gigantyczna bańka spekulacyjna, pieniądz staje się coraz bardziej gorący, parzy posiadaczy, którzy doskonale wiedzą, że jego wartość w systemie staje się z dnia na dzień bardziej iluzoryczna. Stąd gwałtowny wzrost sprzedaży dóbr luksusowych obserwowany również w krajach ogarniętych już kryzysem i zamętem. A także gwałtowna ucieczka z nich kapitałów prywatnych. Dzieje się tak, ponieważ wykorzystanie środków z EBC na zakup obligacji rządów państw w kryzysie wzmacnia tylko tych, których bogactwo i tak jest już ogromne, ale w żaden sposób nie spływa w dół do klasy średniej. Czyli ceną działań EBC jest gwałtowne rozwarstwienie dotychczasowego modelu społecznego, co grozi implozją, nagłą dekompozycją modelu zrównoważonego rozwoju.

System produkuje nierówności, a to oznacza, że ci, którzy tracą swój dotychczasowy status, zaczną poszukiwać politycznego rewanżu i klasa średnia będąca przez ostatnie dekady główną siłą stabilizującą scenę polityczną stanie się tej sceny głównym kontestatorem. Podzieli się zapewne na różne segmenty – w tym dwa podstawowe: zachowawczy państwowy oraz kontestujący wolnorynkowy.

Paradoksalnie oba te wybory polityczne w jednym punkcie będą podobnie racjonalne – tracąc zaufanie do rynku i wierząc w sprawczą i dobroczynną moc państwa. I to jest jedyna dobra wiadomość. Dopóki bowiem klasa średnia wierzy, że państwo może jej zagwarantować ratunek, gotowa jest racjonalizować swoje zachowania polityczne, jednocześnie marginalizując wszystkie pomysły wybuchowe i rewolucyjne. Pod jednym warunkiem – że państwo rzeczywiście weźmie ją w obronę, będzie aktywne, całą moc skoncentruje na ożywieniu gospodarki, a nie na zaspokajaniu żarłocznych spekulantów i rynków finansowych. Ale to oznacza de facto rewolucyjną zmianę dotychczasowej filozofii rządzenia. Państwo musi dokonać radykalnego wyboru – najważniejszym partnerem są finansowe rynki i spekulanci czy obywatele i producenci?

To pytanie można sformułować inaczej niż Tzvetan Todorow – czy społeczeństwo ma służyć ekonomii, czy też powinno być odwrotnie? Już sam fakt, że trzeba je zadać, bo odpowiedź wcale nie jest oczywista, wiele mówi o tym, jak bardzo zmieniły się w ostatnich dekadach fundamenty naszej cywilizacji.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO