Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Gazowa próba sił

Leszek Buller

Polska jest jednym z głównych dostawców gazu w Europie, PKB bije kolejne rekordy, a nasz kraj staje się potężnym graczem na arenie międzynarodowej. Niemożliwe? Wystarczy nie zmarnować szansy, jaką dają nam bogate złoża gazu łupkowego

Dziś kupujemy gaz od Rosjan, i to dużo drożej niż inne kraje europejskie. Mimo licznych debat, jakie przetoczyły się przez nasz kraj na temat konieczności zdywersyfikowania dostaw, nic tej kwestii nie zrobiliśmy. A jak wiadomo, nasz wschodni sąsiad lubi stosować „gazowy szantaż", co niejednokrotnie udowodnił choćby w relacjach z Ukrainą. Dziś stoimy przed szansą przełamania rosyjskiego monopolu – według najbardziej pesymistycznych przypuszczeń posiadamy tak duże złoża gazu łupkowego, że nie tylko jesteśmy w stanie zaspokoić swoje potrzeby, ale także być dostawcą tego surowca do innych państw.

Jak wynika z przeprowadzonych analiz, w Polsce może znajdować się kilka bilionów metrów sześciennych gazu. Według szacunków Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej posiadamy go aż 5,3 bln m sześc. Z danych Państwowego Instytutu Geologicznego wynika, że zasoby te wynoszą od 0,34 bln m sześc. do 0,76 bln m sześc. Różnice w ocenie wynikają z faktu, że Instytut brał pod uwagę tylko te złoża, które już dziś jesteśmy technicznie w stanie wydobyć. Tak czy inaczej faktem jest, że posiadamy ogromne ilości gazu – dla porównania złoża tego surowca w Norwegii szacuje się na ok. 2 bln m sześc., w Wielkiej Brytanii zaś tylko 0,3 bln m sześc. Mimo to kraje te prowadzą wydobycie gazu łupkowego na dużą skalę, opierając  na nim swoją siłę gospodarczą, a osiągane w ten sposób wpływy lokują w funduszach. Dlaczego Polska miałaby nie powtórzyć tego scenariusza?

Aby tak się stało, musielibyśmy już dziś solidnie o to zadbać. Bezpieczeństwo strategiczne wymaga, aby państwo nie tylko miało kontrolę nad systemem koncesyjnym, ale też – może przede wszystkim – mogło tworzyć spółki państwowe mające na celu wydobycie gazu łupkowego. Wypracowane środki finansowe mogłyby zasilać budżet państwa.

Antyłupkowy lobbing ze Wschodu

Pas, w którym znajdują się złoża gazu łupkowego, rozciąga się pomiędzy Pomorzem a Lubelszczyzną i zajmuje ok. 37 tys. km kw., czyli ok. 12 proc. powierzchni kraju. Poszukiwaniom surowca towarzyszy jednak intensywna kampania, prowadzona między innymi w Parlamencie Europejskim, której celem jest zablokowanie wydobycia gazu łupkowego w Polsce. Nie jest tajemnicą, że inspirowana jest przede wszystkim przez rosyjski Gazprom, w którego interesie na pewno nie leży rozwój tej branży w Polsce. Powstanie gazowej siły w naszym kraju złamałoby monopol rosyjski, pozbawiło ten kraju wielu dotychczasowych odbiorców i pogorszyło jego sytuację gospodarczą. Trzeba bowiem pamiętać, że to głównie wydobycie gazu utrzymuje przy życiu rosyjską gospodarkę i pozwala naszemu wschodniemu sąsiadowi rozdawać karty w Europie i na świecie.

Dlatego wokół tematu gazu łupkowego prowadzona jest intensywna dezinformacja. W głównej mierze kładzie ona nacisk na rzekome zagrożenia dla środowiska. W Brukseli, gdzie zapadają decyzje kluczowe dla przyszłości branży, lobbują firmy oraz organizacje ekologiczne działające na zlecenie Rosjan czy wręcz do nich należące. Kampania ta nie jest wystarczająco mocno powstrzymywana, chociażby przez polskich europosłów. Mimo że Parlament Europejski jest bodaj główną areną tej dyskusji, zaangażowani są w nią nieliczni polscy eurodeputowani, tacy jak Konrad Szymański z PiS czy Bogusław Sonik z PO. Ich głos nie jest w stanie zagłuszyć lobbingu antyłupkowego.

Jakie są argumenty rzekomych ekologów, którzy chcą zablokować wydobycie cennego surowca? Po pierwsze, przekonują oni o negatywnym oddziaływaniu na środowisko tzw. szczelinowania hydraulicznego, czyli wydobywania gazu przy wykorzystaniu płynu wtłaczanego w głąb ziemi poprzez zabezpieczone otwory w skałach. Płyn ten składa się głównie z wody, ale zawiera również środki chemiczne. I właśnie na te substancje wskazuje się jako na szkodliwe. Tymczasem wszystkie one używane są w codziennym życiu, między innymi do produkcji mydeł i proszków do prania. Co więcej – podobne metody stosuje się przy wydobyciu ropy i gazu konwencjonalnego, czym nikt się nie bulwersuje. Podobnie łatwy do obalenia jest mit mówiący o gigantycznym zużyciu wody, która nie tylko jest w dużym procencie odzyskiwana, ale w innych procesach technologicznych w innych gałęziach przemysłu zużywa się o wiele większe jej ilości. Między bajki można także włożyć groźby, jakoby wydobycie gazu łupkowego miało powodować trzęsienia ziemi. Rzeczywiście, do badań sejsmicznych zdarzało się w przeszłości używać ładunków wybuchowych, ale siła odczuwalnych wstrząsów nie była większa od tych powodowanych uderzeniem pioruna. Podobnych argumentów słychać znacznie więcej, a ich orędownikiem okazał się nawet prezydent Bronisław Komorowski, który w 2010 r. oświadczył w Londynie, że eksploatacja gazu łupkowego spowodowałaby dewastację krajobrazową Polski. Później łagodził ten przekaz, ale niesmak pozostał.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy