Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Węgierski Tusk

Maurycy Metelski

Dla polskiej prawicy Viktor Orbán to uczciwy i skuteczny mąż stanu. A przecież sposobem rządzenia i poglądami przypomina Donalda Tuska

Obaj byli niepokornymi młodzieńcami kontestującymi komunistyczną władzę. Orbán zaczął się buntować w trakcie odbywania służby wojskowej. Węgierska armia była przygotowywana w 1981 r. do zbrojnej interwencji w Polsce. Nie doszło do niej, ale przyszły premier zakończył służbę jako zdecydowany wróg systemu. Pierwszy skandal wywołał w 1982 r., gdy wraz z dwójką przyszłych założycieli Fideszu nie uczcił śmierci Leonida Breżniewa i zwrócił na siebie uwagę jako radykalny antykomunista. Nie rezygnował przy tym z przyjemności, podobnie jak młody Tusk, pozując na zbuntowanego fana rocka, a także poświęcając swoje wolne chwile piłkarskim treningom. Orbán nie był wówczas zbawcą chrześcijaństwa. Wręcz przeciwnie, powstający w 1988 r. Fidesz przypominał raczej Kongres Liberalno-Demokratyczny, a nie Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe.

W książce Igora Jankego „Napastnik. Opowieść o Viktorze Orbánie" jeden ze współpracowników premiera wspomina zresztą, że założyciele Fideszu byli zafascynowani liberalizmem oznaczającym dla nich wolność. Krzykliwi, prowokacyjni, wyluzowani, bezczelni wobec komunistycznej władzy, preferujący luźny ubiór, a nie szykowne garnitury. W pierwszej kadencji węgierskiego parlamentu atakowali rządzącą konserwatywną prawicę, głównie Węgierskie Forum Demokratyczne (MDF), przypominające obecne środowiska skupione wokół Jarosława Kaczyńskiego. Młodzi fideszowcy atakowali rząd Jozsefa Antalla za klerykalizm i pobożność, zarzucali mu zbytnią troskę o pozytywną opinię w kościołach i zaniedbania w modernizacji kraju. Janke przytacza w swojej książce wypowiedź oddającą ówczesne zapatrywania węgierskiej partii: „Fideszowi obce są patos, pustosłowie, napawanie się dumą narodową. Członkowie Fideszu nie czują, że teraz trzeba toczyć walkę o węgierskość". Słowa z lutego 1992 r. potwierdzono parę miesięcy później, gdy partia przystąpiła do Międzynarodówki Liberalnej.

Prawicowcy z konieczności

Zwrot w prawo nastąpił po nieudanej kampanii w 1994 r. Fidesz uzyskał wówczas zaledwie 7 proc. głosów. Nie tego oczekiwali dynamiczni działacze ugrupowania. Okazało się, że na węgierskiej scenie politycznej nie ma miejsca dla dwóch liberalnych ugrupowań. Konkurencyjny Związek Wolnych Demokratów (SZDSZ) uzyskał drugi wynik w wyborach i rozpoczął rządy z postkomunistyczną Węgierską Partią Socjalistyczną (MSZP). Orbán jeszcze przed wyborami zapowiedział, że partia postawi mocniejszy akcent na tradycje narodowe, sytuując się między konserwatystami a liberałami. Po nieudanej elekcji postanowił obrać jeszcze bardziej radykalny kurs, wietrząc szansę w zastąpieniu po prawej stronie coraz bardziej wiekowych i defensywnych partii konserwatystów i chadeków. Paradoksalnie w kreowaniu nowego wizerunku pomógł mu rozłam w partii – część nastawionych najbardziej liberalnie i antyklerykalnie działaczy przeszła do dotychczasowego konkurenta – SZDSZ. Sam Orbán zaczął częściej mówić o wspólnocie narodowej, ważniejszej od egoizmu i indywidualizmu, potwierdzając zmianę poglądów w przygotowanym w 1998 r. nowym programie Fideszu. Pozwolił na zwycięstwo partii w wyborach i utworzenie koalicji ze wspomnianym MDF, Chrześcijańsko-Demokratyczną Partią Ludową (KDNP) i Partią Drobnych Posiadaczy (FKGP), czyli stronnictwami atakowanymi wcześniej przez Fidesz. Czteroletnie rządy centroprawicy zakończyły się zmniejszeniem deficytu budżetowego przy równoczesnym spadku wzrostu gospodarczego. Rząd nie przeprowadził  zmian ideologicznych, oddał w tej kwestii pole lewicy i liberałom, nie przeprowadzono również zapowiadanej dekomunizacji. Jednym z głównych wrogów Fideszu stała się natomiast narodowo-konserwatywna Węgierska Partia Sprawiedliwości i Życia (MIEP). Orbán postanowił za to przypieczętować kurs na prawo – Fidesz porzucił Międzynarodówkę Liberalną na rzecz chadeckiej Europejskiej Partii Ludowej (obecnie jest w niej razem z PO i PSL), a węgierski premier zawarł sakramentalny związek małżeński i ochrzcił swoje dzieci, przed czym wzbraniał się od końca lat 90. Czy nie przypomina to drogi Donalda Tuska, który przed wyborami w 2005 r. wziął ślub kościelny, aby uwiarygodnić przemianę z antyklerykalnego liberała w „dojrzałego konserwatystę"?

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy