Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Hyundai to jedna z nielicznych marek notujacych zyski w Europie

Kto upadnie pierwszy?

Robert Przybylski

Branżę samochodową w Europie przygniótł kryzys. Czy czekają ją równie spektakularne bankructwa jak w 2009 r. w USA?

Salon samochodowy w Genewie, który zakończył się 17 marca, był wymarzony dla arabskich szejków, brytyjskich milionerów i rosyjskich miliarderów. Nowe modele Ferrari, McLarena i Rolls-Royce'a przyciągnęły tylu widzów, że spoza nich trudno było dojrzeć samochody. Zanim Ferrari pokazało nowy model, dziwacznie nazwany LaFerrari, 499 jego egzemplarzy (każdy po milion euro) już wyprzedano. W podobnym tempie znalazła klientów limitowana seria (375 aut) równie kosztownego modelu McLaren P1. Sprzedawcy podkreślają, że nabywcy wybierają dodatkowe wyposażenie i cena transakcyjna jest o 20–40 proc. wyższa. Nie trzeba dodawać, że obie marki solidnie zarabiają na tych ultradrogich samochodach.

Prawdziwa walka toczy się jednak wśród producentów marek popularnych, bo w niej stawką jest przetrwanie. Na koniec 2012 r. sprzedaż w Europie wyniosła 11,7 mln sztuk, prawie o 4 mln mniej niż w rekordowym 2007 r. W styczniu popyt zmalał o kolejne 9 proc., a w lutym ruch w salonach zamarł. Na dodatek zażarta konkurencja o klienta powoduje spadek cen i obniżkę rentowności. Renault szacuje, że redukcje cen oraz rosnący popyt na tańsze modele kosztowały go blisko ćwierć miliarda euro.

Głęboka zapaść

Trudno się dziwić, że w takich warunkach branża niemal przyjmuje zakłady, kto w najbliższych latach zbankrutuje, bo kondycja większości koncernów słabnie. Widać to m.in. po rosnących opóźnieniach płatniczych. Narzekają na nie np. producenci opon, którzy coraz dłużej czekają na płatności. Dlatego wiele osób związanych z motoryzacją spodziewa się w Europie równie spektakularnych bankructw jak w 2009 r. w USA.

O skali zapaści flagowego przemysłu Europy można wnioskować z ubiegłorocznych wyników. W 2012 r. Opel i Ford straciły niemal po 2 mld euro, miliard euro pod kreską zanotował Fiat, ponad 4 mld euro strat miał PSA. Renault na działalności samochodowej stracił 25 mln euro, choć spółka jako całość wykazała zysk. Ten wynik w znacznej części zawdzięcza profitom wypracowanym przez Nissana oraz sprzedaży akcji ciężarowego Volvo, wartych prawie 1,5 mld euro. Toyota wprawdzie wykaże w tym roku w Europie zysk, i to przy sprzedaży tylko 838 tys. aut, ale plany sprzed kilku lat przewidywały, że japońska marka znajdzie klientów na ponad milion samochodów. Wśród nielicznych dochodowych w Europie firm są Volkswagen, Hyundai i Kia. O ile VW na tym rynku od lat jest hegemonem, do którego obecności przyzwyczaili się już konkurenci, o tyle szybkie postępy koreańskich marek wytrącają z równowagi nie tylko europejskich przemysłowców, ale i polityków. Prezydent Francji Francois Hollande publicznie złajał koreańską konkurencję. Trudno jednak mieć pretensje do klientów, że wybierają to, co im pasuje. – Nasza oferta w ponad 80 proc. składa się z modeli nowych, znacznie młodszych od konkurencji – tłumaczy popularność koreańskiej marki Frederic Verbitzky, dyrektor Kia Motors France.

Nie ma czym handlować

Kia i Hyundai znalazły się na celowniku, ponieważ łącznie zdobyły już ponad 6 proc. europejskiego rynku. Zbudowały w Europie dwie fabryki, a niedawno ogłosiły rozbudowę zakładu w Turcji. Tymczasem europejscy producenci muszą zamykać zakłady i zwalniać ludzi: Opel, Ford, PSA i Fiat w ostatnim czasie zamknęły lub zamierzają zamknąć po jednej fabryce. Analitycy rynkowi oceniają, że ten program jest zbyt skromny, bo zmniejszył możliwości produkcyjne mniej więcej o milion aut, gdy chętnych brakuje co najmniej na kolejny milion. Prezes Fiata Sergio Marchionne nawoływał Volkswagena do solidarności branżowej i włączenia się w redukcję mocy produkcyjnych, ale Martin Winterkorn, szef VW AG, stwierdził, że to nie jego problem. Zarządy Opla i Forda także mają nadzieję, że wkrótce będą miały pełen portfel zamówień, bo właśnie odnawiają ofertę. W najtrudniejszej sytuacji znalazły się Fiat i PSA.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?