Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Prawdziwa natura systemu

Andrzej Urbański

Relacje z kryzysu serwują nam ci sami, którzy go wywołali, którzy aktywnie uczestniczyli w pompowaniu spekulacyjnej bańki na rynku nieruchomości i wspierali finansistów przekręciarzy, lansując ich i windując na szczyt popularności

Gdyby Nobla przyznawano za najbardziej wyrafinowane kłamstwo ostatniej dekady, to niewątpliwie otrzymałby go felietonista „New York Timesa", który winą za kryzys na Wall Street obarczył „chciwość". To Mount Everest bezczelności. Zamiast przyczyn systemowych, niedomagań w państwowej kontroli, wreszcie wymienionych po nazwisku i „zasługach" bankowców i finansistów, którzy doprowadzili do przekrętu stulecia, wina spadła na biblijny grzech trapiący ludzkość od zarania.

Tak oto gniew ludu skierowano na manowce, bo jak tu się rozliczać z grzechem, który – jak każdy – ma naturę na wskroś demokratyczną? Kto go nie doświadczył, niech pierwszy rzuci kamieniem...

W ten sposób ustaliła się nowa medialna norma. Relacje z kryzysu serwują nam ci sami, którzy go wywołali, którzy aktywnie uczestniczyli w pompowaniu spekulacyjnej bańki na rynku nieruchomości i wspierali finansistów przekręciarzy, lansując ich i windując na szczyt popularności. W chwalbie aktywnie brały udział medialne korporacje notowane na giełdach, zachwycone aktywnością akcjonariuszy i żyjące z reklam, jakie powierzały im najbardziej uwikłane w szwindel instytucje. Co byśmy powiedzieli, gdyby za relacje o zbrodniach III Rzeszy nadal odpowiadała ekipa doktora Goebbelsa, za martyrologię łagrów ludzie Berii, a o ludobójstwie Tutsi opowiadaliby nam mordujący ich ekstremiści z Hutu? Wśród wyjaśnień najczęściej słyszelibyśmy o odwiecznej, ludzkiej naturze zła. I równie wiele o szaleństwie, jakie czasami ogarnia zwykłych ludzi.

Ale kryzys, w którym tkwimy, nie ma nic wspólnego ani z chciwością, ani z szaleństwem. To przemyślna konstrukcja systemowa tucząca się na bańkach spekulacyjnych. I nie chodzi o anonimowe konta, które pęcznieją od bogactwa. One zawsze do kogoś należą, są przypisane do ludzi znanych i podziwianych, często prężących się przed kamerami i udzielających wszystkim innym porad, jak należy żyć i walczyć o sukces. Anonimowe jest tylko ubóstwo, krzywda, ból i rozpacz tych, którzy z jakichś niezrozumiałych powodów stale przegrywają, a zamiast sukcesu dzielą się z innymi klęską. Facet, który pierwszy odkrył, że bieda to nie jest fotogeniczny temat, też powinien dostać Nobla.

O bliźniaczych związkach korporacji finansowych i medialnych nie przeczytacie w największych gazetach i nie usłyszycie w wielkich telewizjach. To bardziej tajemnicza strefa niż słynna w kręgach ufologów Strefa 51, obszar w hrabstwie Lincoln na południu stanu Nevada, gdzie, jak wiadomo, dochodziło do najczęstszych kontaktów z kosmitami. Trzeba było dopiero afery Rywina, by na jaw wyszło to, co codzienne i zwyczajne – że wielkie media stale balansują w trójkącie bermudzkim wraz z polityką i wielkim biznesem. Są częścią systemu, który bez ich aktywnego i gorącego zaangażowania nie utrzymałby się ani godziny.

Mylą się jednak ci, którzy winę chcieliby zrzucić na „kłamstwo", grzech zapewne powszechniejszy niż cudzołóstwo lub jakakolwiek inna ludzka grzeszna przypadłość. Współczesne mainstreamowe media rzadko muszą kłamać po prostu, jak choćby w sprawie alkoholowych przypadłości byłego prezydenta w Charkowie. Tym razem chodzi o kłamstwo systemowe, o ukrywanie prawdy o faktycznych mechanizmach sterujących życiem gospodarczym, politycznym i społecznym oraz je kontrolującym. Choćby o taki drobiazg jak koncentrowanie uwagi publiczności na teatrze, jaki odbywa się w parlamencie.

Paweł Śpiewak, kiedy był posłem i ekspertem Platformy Obywatelskiej, nagle zauważył, że wszystkie ważne decyzje rządzącej partii dzieją się „w innym pokoju". W „innym", to znaczy zawsze tam, gdzie jego i pozostałych posłów nigdy nie ma. Theatrum polityki, wielogodzinne lub newsowe relacje z parlamentu to bajki dla dorosłych. Zdarzało mi się w ciągu tego 20-lecia zasiadać w pokojach, w których podejmowano prawdziwe decyzje. Nieważne, czego dotyczyły, zawsze chodziło o to, aby natura ich podejmowania została ukryta przed ogółem.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO