Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Polska droga na Dach Świata

Krzysztof Jóźwiak

Żadna inna nacja nie osiągnęła w himalaizmie tak wiele jak Polacy. Góry wystawiły nam jednak wysoki rachunek

5 marca polskie i światowe media obiegła wieść, że Broad Peak, jeden z trzech ostatnich niezdobytych zimą ośmiotysięczników, padł łupem Polaków. Na szczycie stanęli młodzi wspinacze – Adam Bielecki, Artur Małek, Tomasz Kowalski, i doświadczony himalaista – Maciej Berbeka. Akcją górską kierował Krzysztof Wielicki. Polska supremacja w himalaizmie zimowym została potwierdzona – na 12 zdobytych dotychczas o tej porze roku najwyższych szczytów Ziemi aż 10 należy do Polaków.

Na szczyt polscy zdobywcy wchodzili pojedynczo w 10–30-minutowych odstępach  i w zasadzie od razu zawracali, zbliżała się noc, robiło się coraz chłodniej. Po wycieńczającym marszu ok. 22 do obozu IV na wysokości 7400 m dotarł Adam Bielecki, cztery godziny póżniej w namiocie pojawił się równie zmęczony Artur Małek. Tomek i Maciej podczas zejścia dramatycznie osłabli. Kowalski tracił siły z każdym krokiem, zaczynał majaczyć, zapadł na chorobę wysokościową. Nigdy nie doszedł do końca grani. Osłabł także doświadczony Berbeka, dotarł jednak dalej niż  partner, światło jego latarki widziano na przełęczy. Potem gwałtownie znikło. Himalaista najprawdopodobniej spadł w szczelinę lub przepaść. To, co się stało, było dla wszystkich szokiem. – Jest dla mnie zupełnie niepojęte, jak człowiek, który był na szczycie w świetnej formie, po godzinie nie jest w stanie zrobić kroku. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim gwałtownym wycieńczeniem, które nie było poprzedzone żadnymi symptomami – stwierdził po powrocie do Polski kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki.

Triumf i tragedia – polska obecność w najwyższych górach świata niestety bardzo często wypełniała treścią oba te słowa.

Klątwa bogini Nanda

Tak było w zasadzie od samego początku. Także wtedy, gdy Polacy po raz pierwszy pojawili się w Himalajach. Prekursorem polskiej ekspedycji w Himalaje był warszawski alpinista Adam Karpiński. Kiedy nad Europą gromadziły się już czarne chmury zapowiadające wojnę, w Himalajach Garhwalu, u podnóża masywu Nanda Devi, stanęło czterech Polaków: Adam Karpiński, Stefan Bernadzikiewicz, Jakub Bujak i Janusz Klarner. Ich celem był dziewiczy szczyt Nanda Devi East (7434 m). Swoją nazwę zawdzięcza on hinduskiej bogini śmierci Kali – Nanda to jedno z jej imion. Hindusi wierzą, że góra jest jej domem i każdy, kto zakłóci spokój bogini, zginie, a jego ciało nigdy nie zostanie odnalezione.

Nie wiadomo, czy polscy wspinacze znali tę przepowiednię. Atak na szczyt odbywał się w bardzo trudnych warunkach pogodowych i pełen był dramatycznych sytuacji. Ostatecznie 2 lipca stanęli na nim Bujak i Klarner. Kolejnym celem, jaki sobie wyznaczyli, było pobliskie Tirsuli. 18 lipca 1939 r. na II obóz założony na wysokości 6150 m przez Bernadzikiewicza i Karpińskiego zeszła lawina, która pogrzebała obu himalaistów. Klątwa mściwej bogini Nanda dosięgła także tych, którzy przeżyli. Bujak po wojnie znalazł się na emigracji. Zginął w lipcu 1945 r. podczas wycieczki w góry Kornwalii. Ciała nie odnaleziono. Klarner pozostał w Polsce. 17 września 1949 r. wyszedł ze swego mieszkania w Warszawie i wszelki ślad po nim zaginął.

Broad Peak zabija po raz pierwszy

W najwyższe góry świata Polacy mogli powrócić dopiero po trzech dekadach. Debiutem w Karakorum był atak na Malubiting (7453 m) w 1969 r. Pierwsza tragedia wydarzyła się po dwóch latach, podczas wyprawy na Kunyang Chish (7852 m). Szczyt został zdobyty, ale cena zwycięstwa była wysoka – 28 lipca 1971 r. obok obozu III zarwał się most śnieżny i zasypał himalaistę Jana Franczuka.

Jedna z największych tragedii w historii polskiego himalaizmu miała miejsce cztery lata później, podczas próby zdobycia Broad Peak Middle. Góra nie chciała się łatwo poddać. Podczas ataku rozpętała się zamieć, która zmusiła polskich wspinaczy do odwrotu. Bogdan Nowaczyk tuż nad przełęczą spadł wraz z liną w trzykilometrowe urwisko. Pozostała czwórka po pewnym czasie zorientowała się, że nie mają także drugiej liny, ponieważ zostawili ją wcześniej poniżej przełęczy, aby się odciążyć. Musieli nocować w ekstremalnie ciężkich warunkach. Zejście rankiem następnego dnia było koszmarem. Zginęli wtedy Marek Kęsicki i Andrzej Sikorski.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE