Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Tarczy nie budiet

Leszek Pietrzak

Zamiast tarczy antyrakietowej zadowolimy się plutonem amerykańskich żołnierzy i atrapą wyrzutni antyrakiet

Sprawa amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach ma już swoją historię. Ale kilka dni temu Amerykanie postanowili napisać do niej epilog. „New York Times", zawsze mający dobre źródła informacji w Waszyngtonie, powiadomił, że USA postanowiły cichcem anulować czwarty etap projektu tarczy antyrakietowej, który przynajmniej w planach miał polegać na rozmieszczeniu części amerykańskich pocisków przechwytujących na terytorium Polski. Jak wyjaśniał w swoim tekście „NYT", USA miały to zrobić z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze: była temu przeciwna Rosja, co zresztą dla nikogo nie powinno być specjalnym zaskoczeniem. Ale w tym wypadku Amerykanie założyli, że likwidując przyczynę rosyjskiego sprzeciwu, mogą zyskać lepszy klimat do nowych rozmów w sprawie nuklearnego rozbrojenia. Rosjanie uzależnili postęp w tych rozmowach od ustępstw Waszyngtonu w sprawie tarczy, którą Kreml od początku uznawał za zagrażającą bezpieczeństwu Rosji.

Po drugie: Amerykanie postanowili wycofać się z instalowania tarczy w Europie Środkowej, by móc rozmieścić na Alasce dodatkowe pociski przechwytujące, w odpowiedzi na rosnące zagrożenie nuklearne ze strony komunistycznej Korei Północnej. Czy rzeczywiście młody i dobrze odżywiony Kim Dzong Un byłby w stanie wystrzelić swoje rakiety w kierunku USA? To chyba mało prawdopodobne. Jego ostatnie antyamerykańskie harce wyglądały nieco śmiesznie. W każdym razie Amerykanie postanowili na wszelki wypadek przygotować się do wojny z Kimem. Ciekawe jednak, jak zareagują na nowy amerykański projekt sami Rosjanie. W końcu kiedyś przecież Alaska – tak jak Polska – była pod ich panowaniem. Na razie zastanawiają się, czego mogą w zamian żądać od Amerykanów. Ale na pewno cieszą się już, że tarczy w Polsze nie budiet.

A co na to nasze władze? Po prostu nic. Zadowolą się plutonem amerykańskich żołnierzy, których przybycie (wraz z ciężarówką zawierającą atrapę amerykańskiej wyrzutni antyrakiet) zostanie ogłoszone przez premiera Donalda Tuska jako wielki sukces jego rządu, okupiony ciężkimi całonocnymi negocjacjami z Amerykanami. Zresztą tak na dobrą sprawę, po co nam amerykańska tarcza antyrakietowa w czasach polsko-rosyjskiego pojednania. Zupełnie niepotrzebna! Już dawno o tym wiedział główny prezydencki spec od bezpieczeństwa, generał Stanisław Koziej, który zadbał nawet o to, aby w najważniejszych dokumentach dotyczących naszego bezpieczeństwa słowo „zagrożenie" nie występowało razem ze słowem „rosyjskie" lub określeniem „ze strony Federacji Rosyjskiej". No cóż, dobra szkoła Układu Warszawskiego. Koziej Mołodiec!

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Wojciech Romański

W smoczym kręgu