Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Repr. Rafal Guz

Anoda jak Norman Foster

Izabela Kraj

Gdyby nie zakatowała go bezpieka, Jan Rodowicz ps. Anoda obchodziłby w tym miesiącu 90. urodziny. Potomek klanu Rodowiczów mówi o nim: – Mógł być dziś uznanym architektem, na miarę Normana Fostera

Gdy Grzegorz Kulka – młody, wysoki, energiczny przystojniak o uroczym uśmiechu – staje przed pisarką Barbarą Wachowicz, ta wykrzykuje: – Zobaczcie, jaki on do Janka podobny! Taki dzisiejszy „Anoda".

Grzegorz jest reprezentantem młodego pokolenia członków obecnej Anodowej familii. Tak jak jego kuzyn – bohater, powstaniec warszawski, żołnierz Armii Krajowej, dowódca legendarnego Batalionu „Zośka" – studiował architekturę. Kulka jest też filmowcem. Wpadł więc na pomysł nakręcenia dokumentu o Janie Rodowiczu. Będzie nad tym pracował pod kuratelą Barbary Wachowicz, dziedziczki dużej części spuścizny po „Anodzie".

– Ale nie zamierzam skupiać się na czasach wojny i powstania. To nie będzie film o bohaterze. Chcę pokazać, że Janek Rodowicz był także artystą. Jego rysunki z czasów studenckich, za które dostawał same piątki, świadczą o tym, że miał ogromny talent. Dziś mógłby być architektem, na przykład na miarę Normana Fostera. Mógłby zmieniać powojenną Warszawę. Może zaprojektowałby jakiś wieżowiec? Chcę pokazać tę postać jako bliższą dwudziestoparolatkom, studentom – mówi nam Grzegorz Kulka.

Czy to już moda na „Anodę"

Taki wizerunek „Anody" – studenta, artysty – dotąd nie był znany. Rodowicz kojarzy się przede wszystkim z batalionem „Zośka", a wcześniej akcjami Grup Szturmowych. Tej najsłynniejszej – pod Arsenałem (26 marca 1943 r.), gdy odbijał skatowanego przez Gestapo Janka „Rudego" Bytnara, dowodził sekcją „butelki" i ratował rannego kolegę, Alka Dawidowskiego. Ale to także akcja „Sól", gdzie wraz z kolegami opanowywał magazyny fabryki chemicznej na Pradze, czy „Sieczychy" (20 sierpnia 1943 r.), gdzie likwidował posterunek żandarmerii i ostrzeliwał wojskowy pociąg pod Jaktorowem.

Jan Rodowicz po wojnie ekshumował ciała kolegów z batalionu „Zośka" i stawiał im  krzyże na Powązkach

W rocznicę urodzin Rodowicza – 7 marca – w stolicy odsłonięty został pomnik „Anody", ma on też swoją ulicę i tablice pamiątkowe. Ta najnowsza wisi w kościele Królowej Męczenników na warszawskiej Pradze – ufundowali ją harcerze ze Szczepu 20. WDHiZ im. Zawiszy Czarnego ZHR. „Anoda" – ku radości familii i kombatantów – zaczyna być po prostu modny. Mówią o nim już nie tylko harcerze (w Polsce dziś trzy drużyny mają go za patrona) – ale dzięki Nagrodzie im. Jana Rodowicza w Muzeum Powstania Warszawskiego także ludzie, którzy, wydawałoby się, z powstaniem, etosem walki i rodziną Rodowiczów nic wspólnego nie mają. – To taka przeciwwaga do czasów PRL, gdy przez lata oficjalnie nie mówiło się o nim nic. Dziś Anodowa rodzina po prostu się powiększa – podkreślają członkowie Kapituły Nagrody im. „Anody".

W tym miesiącu zatem Anodowa rodzina powiększyła się np. o mieszkańców wsi Chałupki, którzy spontanicznie udzielali pomocy ofiarom katastrofy pod Szczekocinami, gdzie 3 marca ubiegłego roku zderzyły się czołowo dwa pociągi. – Oni byli pierwsi na miejscu katastrofy i służyli pomocą, zanim przyjechały odpowiednie służby. Ratowali ludzi, wyciągali ze zmiażdżonych wagonów, przynosili koce i herbatę, dodawali otuchy. Zasłużyli na nagrodę. Bo taki był też Janek, zawsze na miejscu, zawsze gotowy do pomocy – mówi o tych ludziach Antoni Rodowicz, kuzyn „Anody", członek kapituły.

Jak mówi Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, to jest wyróżnienie dla „powstańców czasu pokoju", którzy nie są już zmuszeni do dramatycznej walki o ojczyznę z bronią w ręku. Którzy w dzisiejszych czasach potrafią wpływać na otoczenie, dawać pozytywny przykład.

Nagroda nawiązuje też do powojennej postawy „Anody" – chłopaka, który mobilizował swoich kolegów, byłych żołnierzy, by zaczynali studia, by byli aktywni. Sam, mimo że wcześniej lekarze stwierdzili u niego 81 proc. inwalidztwa, poszedł na Politechnikę Warszawską – najpierw na elektronikę, a później, po intensywnej rehabilitacji ręki, którą przecież medycy chcieli mu amputować! – na wymarzoną architekturę.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej