Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Egipt. Pogrzeb uczestnika antyrzadowych demonstracji zabitego przez policje

Taktyka totalnego chaosu

Artur Górski

Dwa lata po arabskiej wiośnie zapowiada się kolejna. Tym razem przeciwko tym, którzy wówczas wyprowadzili ludzi na barykady. Kto zyska na destabilizacji Afryki Północnej?

Dziś piramidy i sfinks najlepiej prezentują się na zdjęciach. Jeśli ktoś w to nie wierzy i koniecznie chce stanąć oko w oko z wielkimi budowlami faraonów, niech najpierw sięgnie po raport Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) omawiający trendy przemysłu turystycznego. Wynika z niego, że Egipt znajduje się obecnie na samej górze listy krajów, do których jeździć nie należy. Bezpieczniejsze są już podróże do Pakistanu, Jemenu czy Czadu, choć z pewnością wspomniane kraje mają mniej do zaoferowania turystom niż kraj nad Nilem.

Ostrymi kulami w tłum

Ale trudno się dziwić takiej ocenie ekspertów WEF – od dłuższego czasu Egiptem wstrząsają gwałtowne demonstracje i uliczne starcia, które przypominają to, co działo się tam przed dwoma laty. Nie jest to jeszcze wojna domowa, jaka toczy się w Syrii, ale napięcie rośnie z dnia na dzień i trudno przewidzieć, czym się skończy.

Głównym celem ataków demonstrantów jest oczywiście prezydent kraju Mohamed Mursi, który zastąpił obalonego w styczniu 2011 r. Hosniego Mubaraka. Pod prezydenckim pałacem wciąż odbywają się wiece, które często przybierają gwałtowny obrót. Tak było na przykład wieczorem 1 lutego, gdy studenci obrzucili siedzibę głowy państwa koktajlami Mołotowa i petardami. Policja odpowiedziała – według oficjalnych źródeł – gumowymi kulami i armatkami wodnymi. Ale jeden z demonstrantów zginął – okazało się, że stróże porządku (niewykluczone, że byli to agenci Gwardii Republikańskiej ochraniający prezydenta) użyli też ostrej amunicji.

Manifestujący nie przebierają w środkach, a prewencja odpowiada tak brutalnie, jak to możliwe. Dlatego coraz częściej to sama policja staje się obiektem ataków – w Port Saidzie, gdzie najczęściej dochodzi do demonstracji, podpalane są komisariaty i lokalne siedziby służb bezpieczeństwa. Niedawno doszło nawet do tego, że policja... zastrajkowała, oskarżając władze o nieliczenie się z bezpieczeństwem tych, którzy stoją na straży ładu i porządku. Strajk rozpoczęło także wojsko w Menoufii w delcie Nilu – rzecz absolutnie bez precedensu w kraju, którym tak naprawdę przez dziesięciolecia rządziła armia.

Komentatorzy nieustannie zadają sobie pytanie: o co chodzi Egipcjanom? Przecież obalili znienawidzonego Mubaraka, są na dobrej drodze do demokratyzacji kraju, a na czele państwa stoi człowiek związany z nielegalnym do niedawna Bractwem Muzułmańskim. Czyli represjonowani dotychczas islamiści stali się wiodącą siłą w kraju.

Dobrą diagnozę tego stanu rzeczy postawiła Cynthia P. Schneider, amerykańska dyplomatka i publicystka: „Może i Egipcjanie nie wiedzą dokładnie, czego chcą, ale wiedzą, czego nie chcą". Choć może to nieco krzywdzące dla kontestatorów egipskiej rzeczywistości, to chyba zgodne z prawdą.

Ile Bractwa w państwie?

Kiedy zakończyła się egipska rewolta 2011 r., premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział w Knesecie: „Powstanie to może spowodować, że kraj wpadnie w ręce radykalnych islamistów".

Nie trzeba być szefem rządu jednego z państw na Bliskim Wschodzie, aby zdawać sobie sprawę z tego, że islamiści od dawna czekali na swój historyczny moment i w wydarzeniach sprzed dwóch lat upatrywali wielkiej szansy.

I faktycznie, Bractwo Muzułmańskie przejęło rządy, a jednak – jak widać teraz – nie o to chodziło Egipcjanom. Tym bardziej że w sferze ekonomii nie nastąpił żaden pozytywny przełom, a wręcz sytuacja pogorszyła się od czasów Mubaraka. Gdyby chociaż Mursi i jego otoczenie próbowali oferować jakieś igrzyska zamiast chleba... Ale nie ma ani jednego, ani drugiego.

Obecną sytuację ekonomiczną w tym kraju określa się mianem bomby z opóźnionym zapłonem – szybko spada wartość egipskiego funta, ceny stale rosną, powoli też kończą się państwowe subsydia dla wielu sektorów (na niesprawiedliwy podział skarżą się producenci, którzy nie popierają Bractwa Muzułmańskiego). Ponad 40 proc. mieszkańców żyje poniżej granicy ubóstwa, wydając mniej niż równowartość dwóch dolarów na dzień. Ci, którzy liczą na szybki i łatwy zarobek... napadają na autobusy i okradają pasażerów. Ten rodzaj przestępczości stał się w ostatnich miesiącach prawdziwą plagą. Z Egiptu wycofuje się też kapitał zagraniczny, często przenoszący swe interesy do Maroka czy Bangladeszu. Tak naprawdę bez zagranicznej pomocy finansowej, która napływa z różnych stron, ten kraj stanąłby na krawędzi upadku.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez