Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Walerij Choroszkowski

Zmierzch świata oligarchów

Michał Kozak

Do niedawna wszechpotężni ukraińscy oligarchowie powoli schodzą ze sceny. Ich miejsce zajmują młode wilki z ekipy Wiktora Janukowycza

Ukraińskie media rozpisują się o niebywałej wręcz biznesowej karierze syna prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Z wykształcenia stomatolog, w ciągu trzech lat rządów ojca dorobił się liczonej w setkach milionów dolarów fortuny. Równocześnie rosną też majątki innych członków bliskiego otoczenia ukraińskiego prezydenta, tzw. Rodziny. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że od kilku lat gospodarka wschodniego sąsiada Polski jest w katastrofalnym stanie. Zatem by jedni robili fortuny, inni muszą się ich pozbyć – innego wyjścia nie ma. Dla ukraińskich oligarchów nastają więc ciężkie czasy.

Chuligani z bombą

O tym, że kończy się epoka, kiedy to władze liczyły się z oligarchami, a nie oni z władzą, przekonał się kilka dni temu oligarcha Wadim Rabinowicz. W poniedziałkowe popołudnie 4 marca w centrum Kijowa pod samochodem, którym jechał, eksplodowała bomba. Oficjalnie Rabinowicz jest właścicielem kijowskiego klubu piłkarskiego FK Arsenał oraz działającej na terenie Ukrainy i Izraela grupy medialnej, w skład której wchodzi m.in. informacyjna stacja telewizyjna Jewish News One. Oligarcha jest także m.in. wiceszefem Europejskiej Rady Żydów i szefem Wszechukraińskiego Kongresu Żydów, a komentatorzy polityczni wskazują go jako domniemanego sponsora znanej organizacji feministycznej Femen. Pod koniec lat 90. ukraińskie media szeroko opisywały jego rzekomo mafijne powiązania, których wynikiem był zakaz wjazdu na teren Ukrainy i USA. W styczniu 2002 r. znalazł się w centrum opisanego przez „Der Spiegel" skandalu z dostarczaniem broni dla afgańskich talibów – miał pośredniczyć w dostawie do Kabulu przeszło 150 czołgów T-55 i T-62. Sam Rabinowicz zaprzeczył wówczas, by miał jakikolwiek związek z tą sprawą.

Za zeszłotygodniowym zamachem, zdaniem oligarchy, mogą stać ludzie ze ścisłego kierownictwa państwa.

– Jakiś czas temu miałem spotkanie z deputowanym do parlamentu z Partii Regionów, doradcą premiera Andriejem Derkaczem. Przyjechał, opowiedział o swoich wielkich planach i raptem mówi mi coś takiego: „Ty rozumiesz, co teraz odbywa się w kraju? Ty nie wiesz, jaką jesteśmy siłą, my teraz tworzymy jednolity blok mediów. Ty wiesz, kiedy ty pracowałeś, mój tata był szefem służby bezpieczeństwa, ja uważam, że ty się z nami nie rozliczyłeś. Jesteś nam jeszcze coś winien. Nam pieniądze nie są potrzebne, musisz dobrze zrozumieć – przepisz na nas swój kanał telewizyjny. Jeśli w ciągu tygodnia tego nie zrobisz, będziesz miał wielkie problemy. Decyzja zapadła na górze – w ciągu tygodnia masz oddać telewizję" – opowiadał Rabinowicz na zwołanej wkrótce po zamachu konferencji prasowej. Jak przekonuje, oligarcha o groźbach natychmiast powiadomił prokuraturę generalną, jednak ta sprawą się nie zainteresowała.

– Poczekam jeszcze dwa, trzy tygodnie, a potem się zastanowię, jak się bronić. Na razie na wszelki wypadek przerejestruję mój kanał telewizyjny do Belgii – zapowiedział i obiecał milion hrywien nagrody (ok. 400 tys. zł – red.) dla tego, kto pomoże w dotarciu do sprawcy i zleceniodawców zamachu. Za scenariuszem, zgodnie z którym zleceniodawców zamachu należy szukać w kręgach zbliżonych do władz, może przemawiać reakcja kijowskiej milicji. Zamach bombowy na oligarchę określiła ona jako... chuligaństwo. Sam Derkacz zaprzecza, by kiedykolwiek domagał się od Rabinowicza stacji telewizyjnej, i zapowiedział skierowanie przeciwko niemu sprawy o zniesławienie do sądu.

Nieoczekiwana zmiana miejsc

Z ukraińską polityką i z Ukrainą pożegnał się w lutym Walerij Choroszkowski, który wybrał Warszawę na swoje doraźne centrum działania. Jeszcze niedawno jako szef wszechpotężnej Służby Bezpieczeństwa Ukrainy kierował represjami politycznymi i zwalczał najmniejsze przejawy sprzeciwu obywateli wobec ekipy Wiktora Janukowycza. W zeszłym roku został pierwszym wicepremierem ukraińskiego rządu. Jednocześnie był współwłaścicielem największej prywatnej stacji telewizyjnej Ukrainy – Interu. W Polsce znany jest głównie z kolacji z eurodeputowanymi PJN Michałem Kamińskim i Pawłem Kowalem, którą jako wysłannik władz wydał w listopadzie 2010 r. w Brukseli, kiedy starał się storpedować rezolucję europarlamentu potępiającą fałszerstwa, do jakich doszło podczas wyborów samorządowych na Ukrainie. Teraz, jak opisuje ukraiński portal Glavcom, „uciekał w pośpiechu, niepożegnawszy się nawet z pracownikami swojego biura. Na spotkaniu z prezydentem przedstawili mu możliwe konsekwencje, w razie jeśli zdecyduje się na publiczny konflikt, zajmie się budową „własnego politycznego image'u" albo w jakikolwiek sposób spróbuje wykorzystać informacje uzyskane przez SBU w czasie rewizji przeprowadzonej w jednej z firm związanych z rezydencją „Meżigorije" (luksusowa podkijowska rezydencja Wiktora Janukowycza – red.) Pośpiech, z jakim pakował walizki, mówi o tym, że Choroszkowskiemu dali po prostu wyjechać z kraju, żeby mógł uniknąć zatrzymania za „przekroczenie uprawnień służbowych". – On tworzył ten system, ten reżim. I tworzył go nie tylko dlatego, że przydzielono mu takie zadanie, ale jeszcze z osobistym zaangażowaniem. W końcowym efekcie zobaczył, że ten system nie przewiduje miejsca dla takich jak on, że może pożreć i jego samego, więc zdecydował się kardynalnie zmienić swoją pozycję – komentuje w wywiadzie udzielonym ukraińskim mediom doskonale zazwyczaj poinformowany w sprawach zakulisowych rozgrywek były wiceszef komisji spraw zagranicznych ukraińskiego parlamentu Taras Czornowił.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy