Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Kapitał bez granic

Tomasz Teluk

Podczas gdy banki zakręcają kurek z pieniędzmi, w sieci kwitnie alternatywny rynek finansowy. E-kantory, mikropożyczki, crowdfunding – wszystko szybciej i taniej niż w bankach

Michał Czachowski jest znanym w świecie gitarzystą flamenco. Wraz z zespołem od pewnego czasu bezskutecznie starał się znaleźć sponsorów dla swego projektu, nowej etnofolkowej płyty, na której zagraliby muzycy z Hiszpanii oraz Indii, łącząc ludową muzykę indyjską z flamenco. Muzyk postanowił skorzystać z internetowego crowdfundingu.

Po kasę do sieci

Crowdfunding to tzw. finansowanie społecznościowe. Internauci dobrowolnie zrzucają się na projekt za pomocą przelewów czy mikropłatności. – To pierwsza nasza kampania tego typu w sieci. Od dwóch lat bezskutecznie szukałem sponsorów, a tutaj bezpośrednio trafiam do zainteresowanych – mówi „Uważam Rze" Czachowski. – Udało się zebrać 6100 euro w ciągu 16 dni. Do założonego celu brakuje 2900 euro, chociaż na cały projekt potrzebujemy 21 000 euro – dodaje. Wpłacający to ludzie z całego świata: z Polski, Australii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Włoch, Indii, RPA.

W Polsce brakuje kapitału na start, co ogranicza przedsiębiorczość. Warto więc szukać pieniędzy w internecie

Ten sposób poszukiwania kapitału praktycznie nie generuje kosztów, nie licząc ogłoszenia na portalu społecznościowym i klipu reklamowego, który można nagrać zwykłym telefonem. Inwestorzy nie pobierają prowizji, nie żądają referencji, wyciągu z KRS, ZUS, numeru REGON czy NIP. W zamian otrzymują poczucie, że uczestniczą w czymś dla nich ważnym, płyty z dedykacją zespołu i bezcenną wdzięczność.

Jak zauważa Polskie Stowarzyszenie Crowdfundingu, w naszym kraju brakuje kapitału na start, co ma bezpośrednie przełożenie na deficyt przedsiębiorczości. Według danych GUS w 2011 r. powstało zaledwie 37 tys. nowych firm, podczas gdy w poprzednich latach było to dwa, trzy razy więcej. W zeszłym roku stowarzyszenie stoczyło bój z ministrem administracji i cyfryzacji, który chciał uszczelnić prawo dotyczące zbiórek publicznych. Po licznych protestach minister Boni, nie chcąc ryzykować kolejnego już konfliktu z internautami, wycofał się z pomysłu.

Sfrustrowani wszechwładzą lobby finansowego internauci z całego świata rozwijają alternatywny rynek e-finansów. Serwis Kiva.org bazuje na idei społecznych mikropożyczek zapoczątkowanych przez laureata Nagrody Nobla, bankiera z Bangladeszu Muhammada Yunusa. Kiva.org łączy w sobie funkcjonalność organizacji charytatywnej, crowdfundingu i mikrokredytu. Współpracuje z lokalnymi organizacjami dobroczynnymi w ubogich częściach globu, oferując im nieoprocentowane mikropożyczki (od kilkuset do kilku tysięcy dolarów), na które składają się internauci z całego świata.

Gofrey mieszka w Bundibugyo w Ugandzie, ma 32 lata i czworo dzieci. Handluje kawą i potrzebuje 600 dolarów, aby kupić więcej towaru i rozwijać swój biznes. Całą kwotę zbiera w ciągu jednego dnia. Pożyczają mu Amerykanin Chad, Holenderka Yavuz, Ian z Melbourne, jeden Polak i 16 innych osób. Całą kwotę zwróci im w pół roku. Od 2005 r. blisko 900 tys. pożyczkodawców udzieliło kredytów o wartości ponad 400 mln dolarów. Co najważniejsze, zostały spłacone w 98,98 proc. To niewiarygodne. W tradycyjnym świecie finansów lwia część mikroprzedsiębiorców zostałaby puszczona z torbami.

Walcząc ze spreadem

Przez lata szczęśliwcy z kredytem hipotecznym na karku musieli słono płaci za pożyczkę denominowaną w walutach obcych. Kursy przeliczeniowe stosowane przez kredytodawców znacznie – delikatnie mówiąc – odbiegały od cen rynkowych. Po ustawie

antyspreadowej (spread to różnica między ceną sprzedaży i zakupu waluty) poluzowano przepisy, klienci zyskali możliwość podpisania aneksu z bankiem, by spłacać kredyt bezpośrednio w walucie, w jakiej został wzięty. Innymi słowy, mogli kupić franki szwajcarskie i euro w kantorach, oszczędzając nawet 10 tys. zł na różnicach kursowych.

Bardzo szybko powstały więc e-kantory, w których kursy kupna i sprzedaży walut były znacznie bardziej zbliżone do rynkowych. Tłumnie ruszyli do nich także mali i średni przedsiębiorcy. Z takich serwisów jak kantor.pl, gieldawalut.pl czy walutomat.pl zaczęło korzystać coraz więcej osób, dla których spread stał się nie do udźwignięcia. Według samych przedsiębiorców firmy zajmujące się importem mogą na tym zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE