Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Widmo krąży po III RP

Janusz Sanocki

Wszystkie polskie partie polityczne mają charakter partii leninowskich. To skutek proporcjonalnej ordynacji wyborczej

Włodzimierzowi Leninowi partia nie była potrzebna do wysłuchania opinii ludu. Partia nowego typu miała być narzędziem przeprowadzenia rewolucji, przekształcenia społeczeństwa według idei, które najlepiej znał on sam, w nieco mniejszym stopniu znali jego współpracownicy, a reszta miała do nich dopiero dorosnąć. Z tego przeświadczenia, że partia ma być przewodniczką społeczeństwa, a nie efektem oddolnego zapotrzebowania na idee i rozwiązania, wynikała struktura partii leninowskiej. Na samej górze – najbardziej świadoma grupka zawodowych rewolucjonistów, którzy jak prorocy prowadzą (szerszą) grupę wyznawców – masy partyjne. Masy nie są od dyskutowania, są wojskiem, a ich zadanie to karne wykonywanie rozkazów góry.

Niżej w hierarchii znajdowała się klasa robotnicza („klasa w sobie i klasa dla siebie") i wreszcie reszta „pogan": burżuazja, mnisi, inteligencja – wszyscy, których potem rewolucja i bolszewizm zmielą i zostawią stosy trupów.

Dla leninowskiej koncepcji konieczne było najpierw zbudowanie hierarchicznej, zdyscyplinowanej struktury, a następnie zapewnienie partii nowego typu monopolu i pełnego panowania. Nieuchronnie musiały się zatem pojawić środki dyscyplinujące – zarówno wobec własnych towarzyszy, którzy nie rozumieli, na czym w danej chwili polega „generalna linia partii", jak i wobec tych „innych", którzy mogli dla partii leninowskiej stworzyć konkurencję i jej zagrozić. Partia leninowska musiała więc stosować terror wobec wrogów oraz swoich, by niszczyć obcych i stale oczyszczać własne szeregi. W końcu naturalna ewolucja doprowadza partię nowego typu do kultu jednostki – jedynowładztwa wodza.

Leninowskie struktury muszą walczyć z obywatelską demokracją. Zawsze to przecież czyniły

Wszystkie polskie partie polityczne mają charakter partii leninowskich. Nie tylko SLD. Również Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość są partiami leninowskiego typu. Bez leninowskiej ideologii, jednak struktura partii, reguły jej funkcjonowania, cele, jakie sobie stawia, i sposób, w jaki są formułowane, stanowią przykład czegoś, co można określić jako „niekomunistyczny leninizm".

Platforma, w której czystki wewnętrzne doprowadziły do jednowładztwa Donalda Tuska, prowadzi ciemny polski lud do nowoczesnej Europy. Z kolei PiS z Jarosławem Kaczyńskim musi nawrócić „lemingi" otumanione propagandą salonu, a zwłaszcza wyjaśnić przyczyny katastrofy smoleńskiej – „bo to właśnie jest najważniejsze".

I nie idzie tu o merytoryczną wagę takich zagadnień jak modernizacja czy Smoleńsk, ale o sposób formułowania ich w relacji partia – społeczeństwo. W leninowskim modelu wiedza i narracja płyną do mas z góry. Masy, czyli my, ogół obywateli, mogą jedynie przyjąć wytyczne, trzasnąć obcasami i wiernie je realizować. W podobny sposób narracja płynie z gór partyjnych SLD czy Ruchu Palikota.

W odwrotną stronę – od NAS do NICH – dotrze tylko to, co ONI uznają za korzystne i słuszne. Dlatego w tak patologicznej strukturze systemu politycznego, głuchego na potrzeby obywateli, pozbawionego w istocie społecznej kontroli nad swoim działaniem, nie sposób rozwiązać żadnego z istotnych problemów. Ani służba zdrowia, ani sądownictwo, ani gospodarka nie mogą liczyć na poważne potraktowanie. Cała pseudodyskusja to gra pozorów i demagogia. Kiedy partia jest w opozycji, może obiecać wszystko, a kiedy rządzi, zawsze znajdzie usprawiedliwienie dla braku skuteczności. I tak jest z obu stron gorącego sporu PiS – PO.

Leninowskie struktury polskich partii wytwarzają się na skutek stosowania w wyborach do Sejmu – najważniejszego organu polskiego systemu politycznego – tzw. proporcjonalnej ordynacji wyborczej. Ordynacja ta, dając partyjnemu przywództwu (wodzowi) prawo do ustalania list wyborczych, a zwłaszcza kolejności kandydatów, oddaje bowiem w istocie w ręce partyjnych bonzów władzę decydowania o tym, kto będzie posłem. Czyni to w jawnej sprzeczności z konstytucją, która takiej delegacji dla partii nie przewiduje. Na wiele sposobów proporcjonalna (partyjna) ordynacja wyborcza łamie prawa obywatelskie, w tym bierne prawo wyborcze. Ale coś za coś. Jeśli partyjni liderzy mają dostać przywilej wyznaczania posłów, to ktoś musi być tych praw pozbawiony.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO