Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Zydowscy powstancy schwytani przez Niemcow w czasie likwidacji getta w Warszawie

Żydowska walka o pamięć

Leszek Pietrzak

Na placu Muranowskim po wybuchu powstania w getcie zawisły dwie flagi: polska i żydowska – jako symbol wspólnej walki 

Mit samotnie walczącego ŻOB zyskał również wsparcie wielu Żydów, którzy po 1944 r. znaleźli się w aparacie państwowym komunistycznej Polski. To dzięki ich inicjatywie już w 1946 r. umieszczono tablicę upamiętniającą walkę w getcie, a dwa lata później odsłonięto pomnik – mauzoleum Bohaterów Getta. Tak było do marca 1968 r., kiedy doszło do antysemickiej rozgrywki w komunistycznym obozie władzy, a Polskę w jej wyniku opuściło kilkanaście tysięcy Żydów. Ale wersja żobowców nie umarła, została niebawem uznana przez zachodnioniemieckich socjaldemokratów, którzy doszli do władzy w RFN. Symbolicznym potwierdzeniem tego faktu było złożenie wiązanki kwiatów pod pomnikiem Bohaterów Getta przez kanclerza Willy'ego Brandta podczas wizyty w 1970 r. w Polsce.

W latach 70. żobowcy z Edelmanem na czele znaleźli nowych sprzymierzeńców. Gdy w 1976 r. powstał Komitet Obrony Robotników (KOR), okazało się, że jego członkowie są ideowo bliscy wywodzącym się z Bundu żobowcom. Zresztą sam Edelman mówił, że „KOR to było to samo co Bund w czasach mojej młodości. To była ciągłość, te same wartości". Ale począwszy od lat 70. żobowscy kombatanci mogli liczyć na wsparcie także wielu ośrodków naukowych, z wszechpotężnym Żydowskim Instytutem Historycznym (ŻIH) na czele. To badacze związani ze środowiskiem ŻIH przyczynili się w znacznej mierze do spisania ugładzonej wersji historii żydowskiego powstania w warszawskim getcie, oczywiście w wersji kombatantów z ŻOB. W czasach PRL wszelkie obchody powstania w getcie, zarówno te organizowane przez władze, jak i te organizowane przez opozycję, zawsze były zdominowane przez dzieje ŻOB i jej powstańczej walki. W czasach PRL żobowska wersja powstania znalazła swój wyraz także w podręcznikach i programach nauczania historii. Jeśli już pojawiał się w nich wątek powstania w warszawskim getcie, to zawsze w jedynie słusznej wersji, która mówiła o samotnej walce bojowców z ŻOB. W ten sposób co najmniej dwa pokolenia ludzi wychowanych i wyedukowanych w PRL karmione były nieprawdziwą wizją historii powstania. Gdy nastała III RP, związany ze środowiskiem Unii Wolności Marek Edelman stał się wielkim moralnym autorytetem. Na temat powstania w getcie mógł opowiadać, co chciał, i nikt nie miał prawa tego weryfikować. I tak jest w zasadzie do dziś.

Skazani na zapomnienie

Kłamstwo polega na tym, że z historii powstania w warszawskim getcie wykluczono Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW) – drugą obok ŻOB organizację konspiracyjną, która działała w warszawskim getcie. ŻZW powstał już w listopadzie 1939 r. z inicjatywy byłych oficerów i podoficerów żydowskiego pochodzenia, którzy mieli za sobą służbę w polskiej armii (Józef Celmajster, Kałmen Mendelson, Mieczysław Ettinger, Paweł Frenkel, Leon Rodal i Dawid Wdowiński). Na ideowy charakter ŻZW zasadniczy wpływ miało to, że znaczna część jego członków otarła się przed wojną o Stowarzyszenie Młodzieży Żydowskiej im. Józefa Trumpeldorfa (Brith Trumpeldorf Bejtar), które nawiązywało do idei Włodzimierza Żabotyńskiego – twórcy żydowskiego ruchu narodowego. Bejtarowcy opowiadali się za budową nowego żydowskiego państwa w Palestynie i emigracją Żydów z Polski. Byli zatem częścią prawej strony żydowskiej sceny politycznej, która była znienawidzona przez żydowską lewicę. Już samo to powodowało, że mocno lewicowy ŻOB uważał ŻZW za faszystów i rewizjonistów.

ŻZW powstał prawie dwa lata wcześniej niż ŻOB i był od niego znacznie silniejszą organizacją konspiracyjną. Liczył kilkakrotnie więcej członków (szacuje się, że mogło to być nawet 1500 bojowców), miał swoje komórki także poza Warszawą. Fakt, że w jego utworzeniu dużą rolę odegrali byli wojskowi, powodował, że ŻZW był znacznie lepiej zorganizowany i miał znacznie lepiej wyszkolonych ludzi. W zasadzie był jedyną organizacją w warszawskim getcie, która miała jakąkolwiek wartość bojową. Te bezsporne fakty wyłaniają się z wielu relacji i wspomnień, w tym m.in. z pamiętnika kronikarza warszawskiego getta Emanuela Ringelbluma. ŻZW miał też stałe kontakty z polskimi organizacjami konspiracyjnymi, głównie z ZWZ – AK i Korpusem Bezpieczeństwa, i mógł liczyć na ich organizacyjne wsparcie i dostawy broni. Dzięki tym kontaktom ŻZW miał możliwość korzystania z podziemnych tuneli łączących getto ze stroną aryjską. W przeciwieństwie do ŻOB ŻZW podejmował już wcześniej różne formy walki z niemieckim okupantem. Przede wszystkim aktywnie zwalczał w getcie wszelkie przejawy żydowskiej kolaboracji, likwidując m.in. agentów z tzw. Trzynastki i organizacji „Żagiew" , które na polecenie gestapo zajmowały się rozpracowywaniem żydowskiego ruchu oporu i denuncjowaniem Żydów, którzy zdołali się ukryć po aryjskiej stronie. Wiele również wskazuje na to, że w przypadku ŻZW już w styczniu 1943 r. doszło do pierwszych prób walki z Niemcami, kiedy do getta wkroczyły niemieckie oddziały. Zaskoczeni tym faktem Niemcy mieli się po kilku starciach wycofać z terenu getta, bo obawiali się, że przeciwnik może być znacznie silniejszy, niż sądzono.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy