Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Zydowscy powstancy schwytani przez Niemcow w czasie likwidacji getta w Warszawie

Żydowska walka o pamięć

Leszek Pietrzak

Na placu Muranowskim po wybuchu powstania w getcie zawisły dwie flagi: polska i żydowska – jako symbol wspólnej walki 

Flagi nad gettem

Styczniowy incydent wpłynął na zintensyfikowanie przez członków ŻZW przygotowań do walki zbrojnej. W czasie dramatycznego powstania w warszawskim getcie to członkowie ŻZW wzięli na siebie główny ciężar powstańczych walk. To oni stoczyli większość głównych potyczek z oddziałami pacyfikującymi getto, w tym tę największą, która miała miejsce między 19 a 22 kwietnia 1943 r. w rejonie placu Muranowskiego. Zdecydowana większość przywódców ŻZW zginęła w czasie najbardziej intensywnych walk na terenie getta, jakie miały miejsce w okresie pomiędzy 19 a 27 kwietnia 1943 r. Następne dwa tygodnie – do 16 maja 1943 r. – były okresem likwidowania przez Niemców ostatnich odosobnionych punktów żydowskiego oporu.

Znane są również spektakularne przypadki z czasu powstania współpracy ŻZW z polskim ruchem oporu. W wielu relacjach dotyczących tych wydarzeń pojawia się wątek mówiący o tym, że bojownicy ŻZW wspierani przez nieliczne polskie oddziały, które znalazły się na terenie getta, wywiesili przy placu Muranowskim flagi polską i żydowską (Syjonu) na znak wspólnej walki.

Po wojnie nieliczni członkowie ŻZW, którym udało się przeżyć, znaleźli się za granicą. Siłą rzeczy ich głos na temat powstania nie mógł być wystarczająco mocno słyszany w ich dawnej ojczyźnie. Zresztą sami o to nie zadbali, zostawiając pole do popisu bojowcom ŻOB z Markiem Edelmanem na czele. Gdy w 1963 r. jeden z byłych przywódców ŻZW, Dawid Wdowiński, wydał w Nowym Jorku swoją wspomnieniową książkę („And we are not saved"), nie została ona nawet przetłumaczona na język polski. Kłóciła się bowiem zasadniczo z żobowską wersją historii powstania. Ale tak jest również i dzisiaj. Gdy w 2004 r. prezydent Warszawy Lech Kaczyński upamiętnił postać kpt. Mieczysława Apfelbauma, jednego z przywódców ŻZW, mianując go patronem jednego z warszawskich skwerów, pojawiły się publikacje, które w ogóle podważały istnienie tej postaci. Przemilczana została również w Polsce znakomita książka „Flagi nad gettem. Rzecz o powstaniu w getcie warszawskim" autorstwa Mosze Arensa – izraelskiego polityka, która obala wiele mitów na temat żydowskiego powstania w Warszawie. To tylko wybrane przykłady pokazujące, jak trudno jest odkłamać nieprawdziwą, ale silnie zakorzenioną wersję przebiegu powstania i przywrócić należną w nim rolę bojownikom ŻZW.

Żydzi skłóceni

Dlaczego w historii żydowskiego powstania w getcie, jaką napisano po wojnie, zabrakło miejsca dla jego drugiego bohatera – ŻZW. Powodów  jest  wiele, jednak przede wszystkim winny jest głęboki ideowo-polityczny konflikt pomiędzy ŻOB a ŻZW, sięgający korzeniami podziałów na żydowskiej scenie politycznej przedwojennej Polski. Zasadniczą osią tego sporu był stosunek do syjonizmu i idei budowy nowego żydowskiego państwa oraz związanej z nią konieczności emigrowania Żydów do Palestyny. Ale nie tylko to było przyczyną podziałów. Powodem konfliktów był także stosunek do żydowskiej religii i tradycji, a także do komunizmu i jego ojczyzny – Związku Sowieckiego. To wszystko dało również o sobie znać w warunkach okupacyjnych i realiach żydowskiego getta w Warszawie. Bojowcy ŻOB uważali się za reprezentantów żydowskiego proletariatu i mieli szerokie kontakty z prosowiecką Armią Ludową (AL). Antek Cukierman z ŻOB po latach pisał o tym wprost: „Mieliśmy kontakty na różnych poziomach z AL, bo oni byli przyjaźni dla Żydów, a poza tym Żydzi odgrywali centralną rolę w komunistycznej partii w Polsce". Taka optyka była nie do zaakceptowania dla dowództwa polskiej AK, bo stwarzała zasadniczą niepewność co do ewentualnego zachowania się żobowców w kontaktach z Sowietami. Rodziło to również poważne podejrzenia ze strony dowództwa ŻZW.

Zupełnie odmienny stosunek obu żydowskich organizacji do Związku Sowieckiego dał znać o sobie zaledwie kilka dni przed wybuchem powstania, gdy 13 kwietnia 1943 r. berlińskie radio wyemitowało komunikat o odkryciu masowych grobów polskich oficerów w rejonie Katynia. Dla byłych polskich oficerów z ŻZW, których koledzy mogli znaleźć się wśród odnalezionych przez Niemców ofiar, było jasne, że za zbrodnią stoją Sowieci. Tymczasem dla bojowców z ŻOB komunikat berlińskiego radia był jedynie kolejną niemiecką prowokacją. Ale oprócz ideowo-politycznych różnic pomiędzy ŻOB a ŻZW istniał jeszcze konflikt na tle jednolitego przywództwa całej żydowskiej konspiracji. Trwał już przed wybuchem powstania, gdy dowództwo ŻZW usiłowało podporządkować sobie ŻOB najpierw w ramach Żydowskiego Komitetu Narodowego (ŻKN), a potem Żydowskiego Komitetu Koordynacyjnego (ŻKK). To jednak spotkało się ze stanowczym sprzeciwem ŻOB. Gdy wybuchło powstanie, dochodziło oczywiście do bliskiej współpracy pomiędzy obydwoma walczącymi organizacjami, ale okazało się, że nawet wspólna walka i wspólna klęska nie były w stanie definitywnie zasypać istniejących pomiędzy nimi różnic. Gdy skończyła się wojna, konflikt, jaki istniał pomiędzy ŻOB a ŻZW, dał jeszcze raz o sobie znać. Tym razem chodziło o to, w jaki sposób zostanie spisana historia powstania i jej bohaterów. I na tym polu ocaleli z wojennej pożogi bojowcy z ŻOB odnieśli bezapelacyjne zwycięstwo – wykluczyli z niej ŻZW, swoich ideowych i politycznych przeciwników.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość