Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Amerykański renesans energetyczny

Paweł Łepkowski

Stany Zjednoczone rozpoczęły fundamentalną transformację sektora energetycznego, która do 2018 r. może uczynić ten kraj całkowicie niezależnym od importu gazu i ropy

Energetyczny renesans, jak nazywa się w światowych mediach specjalistycznych rewolucję paliwową za oceanem, może przynieść także skutki negatywne, głównie w postaci poważnych implikacji w polityce zagranicznej Waszyngtonu. Wraz z końcem importu surowców energetycznych z Arabii Saudyjskiej, Iraku czy Iranu zmniejszy się amerykańska kontrola polityczna w tym regionie świata. Jednocześnie, jak wskazują entuzjaści tej rewolucji, nigdy już nie powtórzy się kryzys paliwowy z 1973 r., kiedy państwa zrzeszone w OPEC zastosowały wobec Stanów Zjednoczonych embargo na dostawy ropy naftowej za poparcie Izraela w konflikcie ze światem arabskim.

Niezależność energetyczna zmienia optykę polityczną Waszyngtonu o 180 stopni. Wkrótce największym importerem ropy bliskowschodniej staną się Chiny. A to oznacza koniec Pax Americana na Bliskim Wschodzie.

Wspomniana profesor Meghan O'Sullivan uważa, że wraz z utratą statusu najważniejszego klienta bliskowschodniego Amerykanie utracą faktyczną kontrolę nad wydarzeniami na Bliskim Wschodzie. Natomiast rosnące uzależnienie Chin od dostaw ropy naftowej z tego obszaru może się przyczynić do sponsorowanych przez Pekin rewolucji społecznych obalających pustynne monarchie i oligarchów Półwyspu Arabskiego.

O'Sullivan podkreśla, że „Ameryka musi przemyśleć i wypracować wielką strategię, tak aby mocna pozycja tego mocarstwa w obszarze energetyki stała się siłą napędową wpływów tego kraju na świecie". Nie można z dnia na dzień porzucić roli głównego klienta i jednocześnie nadal pełnić roli protektora obszarów roponośnych. Taka polityka wprowadza chaos w obszar wypracowanej od wielu dekad równowagi politycznej i gospodarczej na świecie.

Gaz ma pozostać w Ameryce

Wbrew temu, co proponuje rząd Obamy, Amerykanie nie chcą sprzedawać swoich zasobów partnerom zagranicznym. Zapowiedzi otwarcia się na rynki zagraniczne burzą przewidywalne perspektywy rozwoju. Gaz ziemny z łupków i ropa naftowa mają być tanie – to podstawowy postulat leżący u fundamentów obecnej rewolucji energetycznej w USA. Inwestor myślący o robieniu odwiertu i produkcji surowca energetycznego musi mieć w pierwszym rzędzie zapewnioną stabilność cen w wieloletniej perspektywie. Otwieranie się na światowy rynek gazu jest traktowane w USA jako próba podkopania konkurencyjności własnego przemysłu i wystawienie „skarbu narodowego" na wahania światowej koniunktury. Dlatego większość wielkich kompanii chemicznych lobbuje na Kapitolu ustawę zakazującą lub mocno ograniczającą eksport amerykańskich surowców energetycznych za granicę.

Zwolennicy otwarcia amerykańskiego rynku gazu ziemnego na świat mówią o samych korzyściach – od wzrostu zatrudnienia po wyrównanie bilansu handlowego. Ameryka produkuje to paliwo o 300 dolarów taniej za tonę niż Europa czy Azja. Czemu by więc nie skorzystać z tak wielkiej dysproporcji?

Krytycy tego pomysłu twierdzą, że koszty amerykańskiego wydobycia wcale nie są takie tanie, a nawet znacznie droższe niż kanadyjskie (Alberta) czy bliskowschodnie. Dlatego są one relatywnie najbardziej opłacalne przy sprzedaży jedynie na rynek krajowy.

Największym inwestorem w wydobycie i produkcję amerykańskiego gazu, a jednocześnie największym lobbystą zakazu eksportu tego surowca jest Dow Chemical, częściej występujący w prasie branżowej pod nazwą Dow. To druga co do wielkości po niemieckiej Badische Anilin- und Soda-Fabrik kompania chemiczna na świecie. W latach 2005–2008 Dow zainwestował w przemysł łupkowy 500 mln dolarów. Obszarem zainteresowania tej kompanii są wybrzeża i akwen Zatoki Meksykańskiej oraz północno-wschodnie regiony Stanów Zjednoczonych nazywane złożami Marcellus. Nazwa ta pochodzi od miejscowości Marcellus w nowojorskim hrabstwie Onondaga. Według oceny ITG Investment Research złoża Marcellus są największym pokładem gazu z łupków na terenie USA oraz najtańszym w eksploatacji. Amerykańska rządowa Agencja Informacji Energetycznej (EIA) obliczyła, że zasoby Marcellusa wynoszą 4 bln m sześc. Niezależne firmy eksperckie wykryły jednak, że pokłady te są większe nawet o 5 bln m sześc. gazu. Dotychczas za najrozleglejsze uznawano złoża gazu w Ford Eagle w południowym Teksasie, którego zasoby szacuje się na niemal 5 bln m sześc. gazu.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe