Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Swoj inteligentny zegarek pokazal juz m.in. koncern Sony

Smart Wars

Tomasz Teluk

Potyczka między dwoma potentatami na rynku gadżetów elektronicznych: Samsungiem i Apple, wkracza w decydującą fazę. Oprócz smartfonów i tabletów kluczowe znaczenie może mieć start obu marek na rynku... inteligentnych zegarków

Mimo że w polityce Amerykanie i Koreańczycy z Południa są towarzyszami broni, w biznesie nie przebierają w środkach. Firmy z Kalifornii i Seulu od lat toczą batalię na produkty, ceny, marketing i prawników. Początkowo górą byli miliarderzy z Cupertino. Obecnie na czele są ich skośnoocy rywale. Ten rok może się okazać decydujący w walce o prymat na rynku inteligentnych urządzeń elektronicznych. W tym pojedynku trudno wskazać zdecydowanego faworyta.

Jabłuszko czy robot?

Obie firmy dzielą niezliczone tysiące kilometrów. Dzieli je także przyjęta strategia działania. Dla Amerykanów jest to: twórz nowe produkty, kreuj rynki, lansuj modę, a klienci sami będą szukać twoich produktów. Koreańczycy stosują dalekowschodnią taktykę wyczekiwania i naśladowania ruchu przeciwnika. Ich motto to: kopiuj najbardziej trafione rozwiązania, produkuj taniej i dla masowego konsumenta, gdy trzeba – ustępuj pola. To się sprawdza. Według „Bloomberga" w 2012 r. Samsung miał już 29 proc. globalnego rynku smartfonów. Apple „tylko" 21 proc. W Polsce nie odczuwamy aż tak bardzo tego konfliktu. W naszym kraju królują telefony z darmowym Androidem. Wybiera je aż 76 proc. klientów. iPhone'y to zaledwie 6 proc. rodzimego rynku.

Taktyka obu firm to niebo i ziemia. Posiadacze iPhone'ów to elita (przynajmniej tak się im wydaje). Produkty Apple są cool, są przedmiotem pożądania i lansu. Każdej premierze towarzyszy efektowny show. Aby zdobyć premierowe egzemplarze, fani koczują dniami i nocami pod sklepami z logiem nadgryzionego jabłka, formując gigantyczne kolejki znane dotąd z debiutów nowych filmów, płyt czy książek. Towarzyszy temu jakaś forma nieszkodliwej manii, nie do końca zrozumiałej dla człowieka nieuzależnionego od elektronicznych gadżetów.

Po Samsunga ustawiają się pragmatycy. Taki telefon w różnej zmniejszonej wersji może mieć każdy. Jest tańszy od konkurenta, a przez to dostępny dla masowego klienta. Samsunga mini potrafi obsługiwać nawet mój sześcioletni syn (inna sprawa, że wyszkolił się w tym na iPhonie). Entuzjaści koreańskich produktów stawiają przede wszystkim na możliwości opensource'owego systemu operacyjnego Android, który nie ma sobie równych w liczbie darmowych aplikacji. Klienci Apple są bardziej wygodni, ale też uwiązani do produktów firmy. Entuzjaści znajdują się po obu stronach barykady – dla każdego coś miłego.

Bez litości

Podczas gdy użytkownicy obu urządzeń żyją w pokoju, między szefostwem obu firm mocno iskrzy. „Zniszczę Androida, bo to złodziejski produkt. Jestem gotów wypowiedzieć im wojnę termojądrową" – miał powiedzieć Steve Jobs jednemu ze swoich biografów. Gdy w połowie zeszłego roku Apple wygrał sądową batalię z Samsungiem o łamanie własności intelektualnej, Tim Cook, dyrektor generalny firmy, ogłosił zwycięstwo o charakterze moralnym. „Niechętnie wybraliśmy drogę sądową, najpierw kilkakrotnie prosząc Samsunga o to, by przestał kopiować naszą pracę. Dla nas w tym pozwie od początku chodziło o coś więcej niż patenty czy pieniądze. Chodziło o wartości" – napisał Cook w specjalnym oświadczeniu. To oczywiście PR. Chodzi przede wszystkim o kasę.

Apple od początku rzucił się rywalowi do gardła, zatrudniając przy tym batalion najlepszych prawników. We wspomnianym orzeczeniu sąd w San Jose uznał, że Samsung naruszył sześć patentów firmy z siedzibą w Cupertino. Trzy funkcjonalne: efekt gumki przy przewijaniu stron, regulowanie rozmiaru obrazu palcami, stuknięcie w ekran – aby wyśrodkować lub zbliżyć obiekt. Trzy projektowe: ekran iPhone'a z otworem głośnikowym, kształt ekranu i rozmieszczenie ikon na ekranie startowym. Cała batalia toczyła się miesiącami, ale ze względu na lokalizację procesu w rodzinnych stronach Apple nie spodziewano się innego wyniku. Firmy potem zawarły ugodę. Zamiast miliarda dolarów odszkodowania (po co im kolejny miliard, skoro mają 100 mld w gotówce i aktywach łatwo zbywalnych) uzgodniono zakaz sprzedaży Galaxy S III Mini na terenie Stanów Zjednoczonych.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Wojciech Romański

W smoczym kręgu