Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Goli Otok, czyli wiezienie na wzor stalinowskiego Gulagu

Okrutna metafora

Rafał Kotomski

Komunistycznemu wodzowi Jugosławii Josipowi Broz-Tito daleko do Stalina. Ale swój Gułag też miał. Setki ludzi straciły tam życie z powodu chorób i wycieńczenia

Gorące lato 1988 r. Na wystawie księgarni w centrum Belgradu książki znane w Polsce tylko z drugiego obiegu. O Stalinie pisze Milovan Dżilas. O Gułagu, a jakże, sam Aleksander Sołżenicyn. Z pozoru absolutna wolność. Socjalistyczny Zachód. Kolektywny wolny rynek. Niech jednak nie zwiedzie nas ten idylliczny obrazek z przeszłości. Jugosławia czasów marszałka Josipa Broz-Tito miała również swoje totalitarne oblicze. W końcu prezydent i wódz narodu nie wypadł sroce spod ogona. Rewolucyjnego zapału nabierał w szeregach rosyjskich bolszewików, a jego mistrzami byli Lenin i Stalin. U schyłku lat 30. późniejszy wódz południowych Słowian zapisał się do NKWD, zajmując w komitecie odpowiedzialne stanowiska. Nic zatem dziwnego, że stając na czele rządu socjalistycznej Jugosławii, Tito przeniósł do swojego państwa sowieckie wzorce.

Książka Słoweńca Bożidara Jezernika zajmuje się konkretnie jednym z nich – obozem na wzór stalinowskiego Gułagu. Tym bowiem była Naga Wyspa, czyli Goli Otok, zorganizowana na wzór ośrodków z Wysp Sołowieckich. Trafiali tam nie tylko polityczni przeciwnicy jugosłowiańskiego socjalizmu, byli działacze funkcjonującego w Belgradzie przez trzy powojenne lata Kominformu. Również mniej eksponowani komuniści, którzy nie pojęli mądrości etapu. Nie umieli odnaleźć się w nowych czasach. Wychwalając marszałka Stalina w chwili, gdy należało okazywać mu wrogość i dezaprobatę. Na wyspie znaleźli się i tacy, którym Armia Czerwona wciąż kojarzyła się z formacją sojuszniczą. Podczas gdy oficjalna linia komunistów Tity przewidywała nawet walkę z sowieckimi oddziałami, gdyby ZSRR zdecydował się kiedyś na interwencję w niesfornej Jugosławii. W Gułagu Tity funkcjonowały – oczywiście na mniejszą skalę i w sposób, by tak rzec, o wiele mniej krwawy – wszystkie mechanizmy znane z sowieckiego pierwowzoru. Obowiązywała więzienna hierarchia, łamano charaktery, zmuszano do kolaboracji, wygrywano przeciw sobie grupy społeczne. Sam Tito i władze Jugosławii wstydzili się tego miejsca. Nie można było znaleźć go na oficjalnych mapach, nie wspominały o nim posłuszne reżimowi środki masowego przekazu. Gdy wreszcie kilka lat po wojnie, w 1950 r., nie dało się już dłużej ukrywać istnienia Nagiej Wyspy, władze robiły wszystko, by ją „upudrować". Z malowaniem trawy i wznoszeniem wiosek potiomkinowskich włącznie (znów ten nieznośny powrót do korzeni!).

Według oficjalnych deklaracji obóz na Nagiej Wyspie zamknięto dwa lata po odwilży Chruszczowa, w 1958 r. Naprawdę jednak przebywało na niej wciąż około 100 internowanych osób. Tam, gdzie zaczynała się wolność, nie czekało ich nic dobrego. Mieli zostać napiętnowani i wystawieni poza nawias jugosłowiańskiego społeczeństwa. Nie było dla nich pracy zgodnej z kwalifikacjami. Nawet w miejscach, gdzie potrzebowano rąk do prostych robót, przyjmowano ich niechętnie i podejrzliwie. Autor książki nazywa Nagą Wyspę „metaforą wszystkich obozów koncentracyjnych w byłej Jugosławii". Ale jej ofiary z pewnością są mniej skłonne do równie literackich określeń. Często milczą, nie chcąc mówić o wstydliwej i bolesnej przeszłości. Twórcom okrutnej rzeczywistości, chwilami jakby żywcem wyjętej z „Roku 1984" George'a Orwella, zapewne o to chodziło. Piętno miało okazać się skuteczne. Na całe życie.

Bożidar Jezernik
"Naga Wyspa. Gułag Tity"
Wydawnictwo Czarne

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?