Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Bezkompromisowy abp Jozef Michalik zyskal wsrod krytykow miano jastrzebia

Kneblowanie Kościoła

Marcin Hałaś

Głos Kościoła katolickiego w Polsce został skutecznie spacyfikowany, a spora część kapłanów uległa terrorowi

Nic dziwnego, że zdarzają się w Polsce księża autocenzurujący swoje kazania w obawie przed reakcją wiernych lub proboszczowie napominający wikarych, aby unikali w homiliach odniesień politycznych. Wszyscy oni w ciągu ostatnich dwudziestu kilku lat zostali po prostu sterroryzowani – ustawieni w narożniku i przyzwyczajeni do sytuacji, w której wszystko, na co sobie mogą pozwolić, to przyjmowanie ciosów i osłanianie głowy. Ale słabość ciała zaczyna się właśnie w głowie, dlatego w mniejszości znajdują się dziś biskupi, którzy społeczną prawdę mówią wprost. Tacy jak Wiesław Mering, Antoni Dydycz albo Józef Michalik – nazywani przez pałkarzy „Kościoła otwartego" jastrzębiami.

Zniszczyć księdza

Stałą praktyką są już medialne nagonki na kapłanów, którzy ośmielili się dobitnie artykułować punkt widzenia Kościoła. W ostatnim czasie spotkało to biskupa Sławoja Leszka Głodzia oraz księży Franciszka Longchamps de Bérier i Dariusza Oko. W wypadku Głodzia nastąpiło medialne „zmłotkowanie", którego praprzyczyny być może tkwią w rzeczywistych słabościach biskupa (nikt nie twierdzi, że kapłani i hierarchowie Kościoła są ich pozbawieni). Zadziałały tu jednak dwa mechanizmy. Po pierwsze – naświetlenie jedynie negatywnych cech metropolity gdańskiego oraz ich wyolbrzymienie do takiego stopnia, aby przedstawić go jako „oskarżonego" (chociaż w sytuacji, gdy cała narracja oparta jest na rewelacjach anonimowych informatorów, można zamiast „oskarżony" równie dobrze napisać „pomówiony"). Po drugie – kampania kreowania „sprawy Głodzia" była prowadzona w taki sposób, aby przypisywane mu wady i słabości uznać za modus vivendi całego duchowieństwa. A więc: Kościół chciwy dóbr materialnych, Kościół sybarytów i opojów – taki przekaz miał wynieść odbiorca medialnych rewelacji na temat Głodzia.

Narracja ta była już niezależnie rozwijana po wyborze papieża Franciszka. Wystarczyły informacje o tym, że obecny papież jako arcybiskup metropolita Buenos Aires jeździł środkami komunikacji miejskiej, a po wyborze na Stolicę Piotrową nie przeprowadził się do papieskich apartamentów.

I niemal od razu na łamach „Wyborczej" pojawiły się sugestie, że polsci biskupi mają kłopot, gdyż rozmijają się ze wskazaniami, jakie daje papież (bo jeżdżą samochodami i mieszkają w rezydencjach). Wszystko na zasadzie „przekazu podprogowego" zawartego w aluzjach i skojarzeniach.

Z kolei księża Franciszek Longchamps de Bérier i Dariusz Oko przedstawili bardzo konkretne, nieoparte bynajmniej tylko na imponderabiliach argumenty przeciw stosowaniu zapłodnienia pozaustrojowego oraz przeciw społecznej akceptacji oczekiwań lobby homoseksualnego. Z żadnym z nich nie podjęto merytorycznej dyskusji. Pierwszego próbowano załatwiać obrzydliwymi chwytami erystycznymi, sugerując, że jeżeli Longchamps de Bérier sprzeciwia się metodzie in vitro, to automatycznie odmawia prawa do życia (lub przynajmniej do sakramentów) wszystkim żyjącym już dzieciom poczętym tą metodą. Że naznacza je i negatywnie stygmatyzuje. Ciekawsza jest historia polemiki z ks. Dariuszem Oko – po kilku standardowych atakach (homofob, hipokryta) salonowe media bardzo szybko dały spokój i jakby o sprawie zapomniały. To być może bardzo dobry symptom: krzykacze homopropagandy skulili ogon, konstatując, że w tym wypadku merytorycznej argumentacji ks. Oko nie są w stanie niczego przeciwstawić. A tradycyjne pałkowanie może nie odnieść skutku.

Jeżeli oazą wolności, w której przedstawiciele Kościoła nie muszą uładzać ani autocenzurować swoich wypowiedzi, wydają się media ojca Tadeusza Rydzyka, to być może także z tego powodu, że zakonnik ten jako redemptorysta nie jest podległy żadnemu z polskich biskupów diecezjalnych. Stąd też nieustanne ataki zarówno na Radio Maryja, jak i telewizję Trwam – ze strony salonu, ze strony politycznych szabes-gojów w rodzaju Palikota, ale także wprost ze strony rządu, czego przykładem była bezprecedensowa i kompromitująca interwencja ministra Sikorskiego w Watykanie w sprawie działań ojca Rydzyka. Zresztą ekipa Tuska stała się uczestnikiem gry mającej przynajmniej „przycinać" głos Kościoła, jeżeli nie wprost go terroryzować. Bo jakże inaczej tłumaczyć aktywność w sprawie likwidacji Funduszu Kościelnego, co może dać w skali budżetu państwa praktycznie niezauważalne oszczędności. Albo napuszczanie obywateli na Kościół pod pozorem promocji zasad systemu emerytalnego – w telewizyjnych spotach księża pojawili się jako przykład grupy uprzywilejowanej.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez