Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Zdrowa sztuka samodyscypliny

Anna Kilian

Dr Michael Mosley w swojej diecie zaleca, by przez pięć dni tygodnia jeść do woli, a w wybrane dwa spożywać tylko 500–600 kalorii

Poszczą buddyści i hinduiści. Wyznawcy judaizmu – sześć dni w roku. Podczas najważniejszych świąt – Yom Kippur i Tisha B'Av – przez 24 godziny nie wolno im jeść ani pić. Muzułmanie powstrzymują się od jedzenia i picia od wschodu do zachodu słońca przez cały miesiąc ramadan. Niektórzy poszczą też 13., 14. i 15. dnia każdego innego miesiąca oraz w każdy poniedziałek i czwartek – w efekcie ich post obejmuje niemal połowę wszystkich dni w roku. Chrześcijański Wielki Post był przed wiekami znacznie surowszy niż teraz. W niektórych rejonach zabronione było spożywanie wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego, w innych zezwalano na ryby albo na ryby i drób, gdzie indziej zabraniano owoców i jajek albo pozwalano jedynie na suchy chleb. Wierni pościli przez jeden dzień albo jedli jeden posiłek dziennie lub też czekali z tym do trzeciej po południu. Najczęściej jednak post trwał do wieczora, po czym można było napełnić żołądek posiłkiem bez warzyw – alkohol był całkowicie zabroniony. Na Zachodzie wygląda to dziś zupełnie inaczej, ale w ortodoksyjnych Kościołach wschodnich wciąż przez 55 dni Wielkiego Postu można spożywać tylko posiłki wykluczające jajka, ryby, drób i mleko. Niemal w każdej religii znajdziemy podobne restrykcje oraz zalecenia okresowego postu. Dziś nie ma już wątpliwości, że poszczenie, którego zadaniem było niegdyś oczyszczanie duszy, ma zbawienny wpływ na nasz metabolizm.

Powrót do korzeni

Brytyjczyk doktor Michael Mosley jest dziennikarzem (w 1995 r. zdobył tytuł Medycznego Dziennikarza Roku przyznawany przez Brytyjskie Towarzystwo Medyczne), lekarzem, producentem i prezenterem telewizyjnym. Dietę 5:2 zaczął popularyzować w ubiegłym roku w dokumentalnej serii BBC „Jedz, pość i żyj dłużej". Książkę pomogła mu napisać Mimi Spencer, dziennikarka współpracująca z m.in. „The Times", „The Guardian" i „Observer Food Monthly", znana w Polsce jako autorka „101 rzeczy lepszych od diety". Badania amerykańskiego Krajowego Ośrodka Badań nad Starzeniem (National Institute on Aging) udowodniły, że jeden albo dwa dni postu tygodniowo zmniejszają poziom insulinopodobnego czynnika wzrostu typu pierwszego – organizm „myśli", że oto nadchodzi długotrwałe zagrożenie głodem i uruchamia tzw. proces konserwacyjno-naprawczy. Na dłuższą metę, czyli przy regularnym stosowaniu, powoduje to spalanie tłuszczu i wspomaga ochronę mózgu przed chorobami Alzheimera i Parkinsona, zmniejsza ryzyko zachorowania na wiele odmian raka, wydłuża życie, wyostrza zmysły i umysł. Podczas postu nie ma przeciwwskazań do ćwiczeń fizycznych. Gdy pościmy, poprawia nam się samopoczucie, ponieważ w mózgu rośnie poziom czynnika neurotroficznego.

Sam Mosley wypróbował – oczywiście – dietę 5:2 na sobie. Po sześciu tygodniach schudł sześć i pół kilograma, zmniejszyła się też jego tkanka tłuszczowa – o 25 proc. – i spadł poziom cholesterolu oraz cukru we krwi. Potem Mosley ograniczył post do jednego dnia w tygodniu i mimo to utrzymał osiągniętą wagę ciała. Tyle samo schudła Mimi Spencer. W książce oboje przypominają, że przecież niedojadanie na przemian z nieskrępowanym zaspokajaniem głodu jest naturalniejsze dla człowieka – który przez tysiące lat jadł tylko wtedy, gdy mógł coś upolować lub zebrać – niż spożywanie trzech lub więcej posiłków dziennie i podjadanie pomiędzy nimi. Dla inaczej ewolucyjnie zaprogramowanych ludzi taka sytuacja jest nienormalna.

Mosley opracował swoją skuteczną i zdrową dietę po wielu rozmowach z naukowcami, szczegółowym zapoznaniu się z wynikami ich badań uwzględniających i te kliniczne, i te przeprowadzane na gryzoniach oraz doświadczenia ludzi zmagających się z ciężkimi chorobami, którym poszczenie pomogło wrócić do zdrowia. Każdego z dwóch wybranych w tygodniu dni niedojadania spożywamy dwa posiłki – lekkie śniadanie i obfitszą kolację. Całkowita dozwolona dla kobiet dzienna ilość kalorii to 500, a dla mężczyzn 600. Autorzy dają mnóstwo rad, jak postępować z głodem i jak przetrwać najtrudniejsze pierwsze chwile postu. Ilość wskazówek jest naprawdę zaskakująca, ale dowodzi tylko raz jeszcze, jak bardzo współcześni zapomnieli uczucia prawdziwego głodu – a nie tego, co za niego bierzemy – i jak bardzo się go obawiają. To, co w książce najlepsze, to gotowe jadłospisy na dni postu, urozmaicone zdjęciami. Propozycje na kolacje brzmią smakowicie i świadczą o tym, że nawet przy zmniejszonej dawce kalorii wciąż będziemy mieć z jedzenia wielką przyjemność – pieczone warzywa z octem balsamicznym i parmezanem (tylko 195 kalorii!), tuńczyk obsmażony z warzywami z grilla, łosoś pieczony z pomidorami czy befsztyk marynowany wraz z azjatycką sałatką z kapusty. Ale możemy, oczywiście, skomponować menu wedle własnego uznania – Mosley i Spencer omawiają multum właściwości różnych produktów. Nie do przecenienia jest poczucie humoru autorów. „Dietę 5:2 dr. Mosleya" czyta się po prostu dla przyjemności. Po zamknięciu książki wypada już tylko zacząć działać!

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe